czwartek, 26 lipca 2012

Wyjatkowe slowa

 Bedac nastolatka zaczytywalam sie namietnie w psychologicznych, filozoficznych i madrych ksiazkach. Nie bylam typowa nastolatka, raczej outsiderka, ktora probowala byc normalna nastolatka. Mialam sporo przyjaciol i znajomych, wsrod ludzi bylam towarzyska i wesola, jednak w domu stawalam sie kompletnym odlutkiem i molem ksiazkowym.
 Juz wtedy wiedzialam, ze jestem inna niz moja rodzina i ze chce byc inna! Marzylam o innym zyciu (co sie spelnilo) i probowalam szukac swojej drogi. Bylam przez jakis czas blisko Boga i kosciola, przynalezalam do grup religijnych, eksperymentowalam z dzialaniem modlitwy i Ducha Sw. Choc odczulam na wlasnej skorze obecnosc Boga, to w pewnym momencie (z roznych powodow) odwrocilam sie od kosciola. Nadal wierze, ale nie praktykuje za bardzo, rowniez ze wzgledu na emigracje...
 Ktos mi moze zarzucic, ze katolik niepraktykujacy to nie katolik, ale ja bardziej uwazam sie za chrzescijanina, niz katolika. Wiem wiem, ciezki temat zaczelam, ale juz koncze, bo to nie bylo tematem tego posta.
 Wracajac do tych madrych ksiazek...Namietnie zaczytywalam sie w serii Balsam dla duszy. Od tych ksiazek zaczelam spisywac fragmenty literatury, ktore szczegolnie do mnie przemowily. Zatytulowalam brulion szumnie Ksiega Tajemnic Zycia hehe... Szczegolna moc slow odczulam przede wszystkim poprzez szczegolny ustep, ktory smialo moge powiedziec przemowil do mnie bardziej, niz niejedno kazanie i slowa tzw. madrych ludzi. Slowa te niejednokrotnie sprowadzily mnie na ziemie, pomagaly w ciezkich chwilach i no coz...uratowaly mi tylek...

Cierpiacym
Prosilem Boga o sily, bym mogl zdobywac.
Uczynil mnie slabym, bym nauczyl sie sluzyc w pokorze...


Prosilem o zdrowie, bym mogl czynic rzeczy wielkie,
Uczynil mnie kaleka, bym czynil rzeczy dobre...


Prosilem o bogactwo, bym mogl byc szczesliwy.

Uczynil mnie ubogim, bym byl madry...


Prosilem o wladze, by podziwiali mnie ludzie.
Uczynil mnie szaraczkiem, bym odczuwal potrzebe Boga...


Prosilem o wszystko, bym mogl cieszyc sie zyciem.
Obdarzyl mnie zyciem, abym mogl cieszyc sie wszystkim.


Nie otrzymalem niczego, o co prosilem - lecz wszystko
na co mialem nadzieje.


Niemal na przekor mnie, moje niewypowiedziane modlitwy

zostaly wysluchane.
Sposrod wszystkich ludzi zebralem najobfitsze dary!


Nieznany zolnierz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz