wtorek, 17 marca 2015

Przychodzi (polska) baba do lekarza ;)

 Wiem, ze jest wielu Polakow narzekajacych na angielska sluzbe zdrowia. Mieszkam tutaj 5 lat i wciaz nie moge sie nadziwic skad to sie wzielo. Podejrzewam, ze wielu ludzi widocznie nienormalne jest nie dawanie antybiotykow na katar i brak kolejek ;) A tak powaznie to podejrzewam, ze glowna przyczyna jest brak umiejetnosci poslugiwania sie jezykiem angielskim i wynikajacy stad brak porozumienia miedzy pacjentem, a lekarzem. Nikomu oczywiscie zle nie zycze, ale uwazam, ze jak juz trzeba miec opieke medyczna, to nikt ci jej w UK nie odmowi. Darmowy system sluzby zdrowia w Anglii sprawdza sie moim zdaniem bez problemu.
 We wszystkich miejscach, w ktorych mieszkalam przychodnia (surgery) dzialala w podobny sposob. W razie tzw. emergency, czyli naglych przypadkow, wizyte mialam tego samego dnia. Zwykle o rownej 8 rano dzwonilam ze sprawa, a wizyte mialam przewaznie miedzy 9, a 11, choc i zdarzalo sie o 17. Wazne, ze nie musialam czekac w kolejce po numerek, bo wizyta umawiana jest na dana godzine i bardzo rzadko zdarzalo sie, ze musialam czekac na przyjecie dluzej niz pol godziny (przewaznie po babciach ;)).
 Istnieja tez tzw. walk in clinics, czyli przychodnie, do ktorych nie trzeba sie umawiac. Przewaznie trzeba do nich podjechac, ale sa otwarte do pozna. Tutaj trzeba jednak swoje wysiedziec, ale kazdy zostanie przyjety. W powazniejszych przypadkach trzeba pojechac do szpitala i zglosic sie do oddzialu A&E (accidents and emergency), szczegolnie gdy wiemy, ze bedziemy potrzebowali przeswietlenia, czy bardziej specjalistycznego badania.
 W weekendy nie raz zdarzalo mi sie dzwonic na numer naglej potrzeby, czyli 111. Wyspecjalizowana osoba, z ktora rozmiawiamy zadaje nam szereg pytan, doradza, co mozna zrobic i kieruje (w zaleznosci od przypadku) do nablizszego szpitala lub przychodni na wizyte (rowniez na dana godzine, wiec omijamy czekanie w kolejkach, bo na A&E mozna spedzic nawet kilka godzin).
 Na wizyty nie nalezace do naglych czeka sie dluzej, przewaznie okolo kilku dni. Gdy potrzebujemy np badania krwi, nalezy pobrac skierowanie od lekarza i umowic sie na dana godzine i dzien w laboratorium. W wielu przypadkach lekarz wysyla skierowanie prosto do specjalisty i to oni kontaktuja sie z nami listownie lub telefonicznie, zeby umowic sie na wizyte w dogodnym terminie.
 Z wlasnego doswiadczenia powiem, ze nie czekalam na wizyte u specjalisty dluzej niz miesiac. W wakacje mialam kilka zapalen pecherza, a ze lewa nerka bardzo slabo mi pracuje, lekarze postanowili mnie przebadac. Mialam badania krwi, moczu, dostalam skierowanie do urologa. Dostalam listem wiadomosc o terminie wizyty i zanim do niej doszlo, dostalam telefon, ze mam sie zglosic na tomografie nerek, zeby lekarz juz mial jakis pogldac na sprawe (w Polsce czekalam pol roku na wizyte u urologa i on dopiero robil mi usg lub wysylal na badania i z wynikami znowu musialam czekac na wizyte...). Urolog pobadal mnie, zrobil wywiad, zajrzal w wyniki i wyslal mnie na kolejne badanie czynnosci nerek. Sam wyslal skierowanie, oddzwonili do mnie ze szpitala i umowilam sie na badanie (na za tydzien, bo wczesniej nie moglam).
 Wiem, ze wiele osob narzeka na opieke w czasie ciazy. Nie chce sie powtarzac, bo juz o tym pisalam, ale jak dla mnie mrozace krew w zylach historie ginekologiczne slyszalam tez od kolezanek z Polski. Mysle, ze to kwestia trafienia na zlego lekarza, pielegniarke, polozna etc (choc nie jest problemem zmiana np lekarza), czy wlasnie niedogadania sie. Ja w obu ciazach (i po) mialam doskonala opieke. Nie mam zastrzezen. Kropka.
 Juz kiedys pisalam o tym, ze przez caly okres ciazy i do roku po urodzeniu dzieci moge korzystac z przywilejow maternity exemption. Mam darmowe recepty i darmowe leczenie dentystyczne (skorzystalam bardzo, bo musialam miec zalozona zlota korone po tym, jak ulamal mi sie zab). Mam ulubionego dentyste, u ktorego lecze sie na NHS i nie narzekam.
 Wiem, ze kobiety skarza sie na brak badan ginekologicznych. Czujesz, ze potrzebujesz - idz do GP, dostaniesz skierowanie, bedzie badanie. Kropka. Gdy zbliza sie odpowiedni termin wysylaja za toba listy goncze, zebys przyszla na cytologie. Kolezance wlasnie wykryli policystyczne zapalenie jajnikow, po tym jak poszla sie leczyc na bezplodnosc. W ciagu kilku tygodni miala zrobiony szereg badan, bedzie leczona, a ze leczenie dlugoterminowe leki bedzie miala za grosze lub za darmo. W Polsce chodzila regularnie do gina i jakos ten fakt lekarze pomineli :/
 Mowia, ze w UK nie leczy sie u dzieci alergii. No coz, moje blizniaki dostaly skierowanie do pediatry-dietetyka ze wzgledu na nietolerancje mleka krowiego i w tej chwili dostaja mleko na recepte. Za darmo (dzieci do 16 roku zycia maja darmowe leczenie, w tym leki). Dostali skierowanie na kontrole w poradni rehabilitacyjnej, Alex jest pod opieka kardiologiczna ze wzgledu na dziurke w sercu. Dodam, ze wykrywalna tylko na usg! Na szczescie pediatrzy po ich urodzeniu przebadali ich wzdluz i wszerz, i jeden z nich uslyszal ledwo wyczuwalny szmer. Nawet kardiolog nie mogl nic uslyszec, wyszlo dopiero na usg.
 Mysle, ze wyczerpalam temat. Jak nastepnym razem uslysze, ze ktos sprzedaje mity o tym jaka to sluzba zdrowia w Anglii jest do dupy, wykrzycze w twarz "Bullshit!". Serio, serio ;) Choc tak naprawde chcialabym, zeby kazdy z nas mial jak najmniejsza stycznosc z placowkami sluzby zdrowia. Czy tutaj, czy w Polsce. Zdrowka wszystkim! :)

14 komentarzy:

  1. Wiesz wszystko zależy od punktu siedzenia. Poza tym zawsze głośniej krzyczą niezadowolone osoby niż te, które chwalą działanie służby zdrowia bez względu na kraj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie o to chodzi, ze jakos ciezej nam chwalic, niz narzekac. Ja wynioslam z Polski sporo medycznych przyzwyczajen, ktorych ciezko bylo mi sie pozbyc. Na przyklad wlasnie to przyslowiowe lecenie do lekarza z kazdym katarem ;) Ja wiem, ze jak nic sie nie dzieje, to zalecaja paracetamol, ale mi pediatra cale dziecinstwo zalecala rutinoscorbin, chlorochinaldin i polopiryne. Wiec dla mnie to na jedno wychodzi :p Teraz podobno lekarze w Polsce wszystkim zalecaja neosine ;)

      Usuń
  2. coż ja takiego szczescia nie mam... a Olka cudem urodziłam zdrowego...
    Z przeziebieniem do GP nie chodzę, dopiero po 2 dniu goraczki sie zglaszam wczesniej nie ma po co!
    Odnosnie placówek każda jest inna, właśnie przenosimy się cała rodzina do innej, w obecnej skierowanie na badanie krwi jest awykonalne!
    Ja miłych doświadczeń z GP nie mam i nie miałam.
    W Pl za to musisz za wszystko płacić, biedny umiera powoli i w bólu, kolejki możesz przeskoczyć tylko dając w "łapę"... :(
    Szkoda gadać :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi, ze trafilas na niekompetentnych lekarzy. Mysle tylko, ze to niestety nie zalezy od kraju, w ktorym sie mieszka. Ja mieszkalam w 3 roznych miejscowosciach w UK i z kazdej z nich wynioslam dobre doswiadczenia medyczne. Dlatego nie lubie tego, ze to taki ogolny mit, ze nie warto sie tutaj leczyc...
      Co do pojscia do lekarza z katarem, to mysle, ze jakby w Polsce ludzie nie biegali do lekarza z kazdym katarem, to nie byloby tylu kolejek, a sluzba zdrowia nie bylaby tak zadluzona. Szczegolnie mam na mysli nudzace sie w domu babcie, ktore kaza sobie zlecac milion niepotrzebnych badan, a lekarz dla swietego spokoju zleca. Ja nauczylam sie ufac intuicji i tez wole nie ciagac dzieciakow po lekarzach, jesli nie ma takiej potrzeby, ale jesli mam watpliwosci, to jestem tam co kilka dni nawet :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Nie ze wszystkim sie zgodze....potrzebowałam badania ginekologicznego z powodu bólu w dole brzucha od ok 3 tygodni i zostałam zbadana tylko przez GP, ale zrobili mi badanie cytologiczne i usg....ginekologa nie widziałam na oczy....w moim miescie jest robione badanie co 3 lata dla kobiet na wirusa HPV, ale badan cytologicznych się nie robi... na wizytę w surgery u mnie czeka się 2 tygodnie,no chyba za emergency, to przyjma tego samego dnia....pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, na wizyte (nienaglaca) w GP czeka sie do dwoch tygodni. Z tego, co mi wiadomo to w Polsce na wizyte u ginekologa, czy innego specjalisty czeka sie dluzej. No chyba, ze idzie sie prywatnie. I z tego co mi wiadomo, to wiekszosc kobiet jednak woli placic. Tutaj jak zaplace tez moge miec kazdego specjaliste od reki. Ba! Nawet polskiego ;) Tym postem chcialam tylko pokazac, ze nie taki diabel straszny. Nie lubie takiego generalizowana, ze "ojej w UK to wogole nie warto sie leczyc/nikt ci nie pomoze/tylko paracetamol blebleble". Gdy moje dzieci, czy ja (np przy anginie) potrzebowaly badan, czy antybiotyku, dostawaly je. Za darmo...Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Wiesz w Polsce moja ciocia tyle się nasłuchała o tutejszej służbie zdrowia, że jak tylko dowiedziała się o mojej ciąży to zadzwoniła do mnie i bardzo "naciskała" żebym wróciła do Polski na czas ciąży i porodu. Ja na razie nie narzekam. Czuję, że lekarze trzymają rękę na pulsie. I naprawdę nie tęsknię za badaniem ginekologicznym co 3 tygodnie podczas ciąży.
    Poza tym, ostatnio mój mąż miał problemy ze słuchem - po prostu przestał słyszeć. Po 3 tygodniach od wizyty w GP dostał listowne "zaproszenie" do szpitala, przebadali go wzdłuż i wszerz - włączając niemiłą sondę przez nos - ale dzięki temu przepisali odpowiednie leki i mężowi słuch wraca. Z pobytu w szpitalu był bardzo zadowolony.

    OdpowiedzUsuń
  5. NHS...NFZ... temat rzeka...
    Nie latamy po lekarzach z kazdym katarkiem i nie faszerujemy sie lekami. Leczymy sie czosnkiem, miodem, inhalacjami, syropem z cebuli, czarnego bzu i innymi specyfikami domowej roboty. Tak bylo z Pl i tak jest tutaj. Ale sa czasami sytuacje, gdzie odwiedziny w przychodni sa niezbedne... tak bylo ponad rok temu, kiedy poszlam z Mlodym prosic o skierowanie do okulisty...srutututu, gadka szmatka, GP sie posmiala, pozartowala, dala recepte na krople do oczu i odeslala do domu. Krople do kitu, wiec kolejna wizyta, znowu bezowocna- jak sie pozniej okazalo Pani doktor nawet nie zrobila notatki, ze kolejny raz prosze o skierowanie. Dopiero za 3 razem udalo mi sie wyblagac (z lzami w oczach!!!) skierowanie do specjalistycznego szpitala. Na wizyte czekalismy ponad 9 miesiecy (!!!). W dniu badan spedzilismy w szpitalu ponad 5h, w tym 4h na poczekalni. Kontrola miala byc po 4 tyg., zostala wyznaczona po 10tyg., ale dzien przed nia przyszedl list, ze wizyta zotala przelozona na za 4 miesiace(!!!).
    Jak J. mial problem z uchem dostal paracetamol, jak poszedl ze nie dziala, dostal recepte na ketanol... Kilka lat temu mialam wypadek samochodowy. Do szpitala jechalam karetka, a tam, na poczekalni spedzilam ponad 3h z podejrzeniem polamanch zeber i potwornym bolem. Nikt nawet nie zaproponowal mi popularnego tutaj paracetamolu... no sorry Mirka, ale albo masz potworne szczescie, albo my potwornego pecha, bo takich sytuacji moglabym jeszcze sporo wypisac... I nie, tego typu sytuacje w naszym przypadku nie wynikaja z braku umiejetnosci poslugiwania sie jezykiem angielskim.
    Piszesz o przywilejach maternity exemption, o darmowych lekach dla dzieci itp- ok, super, fajnie, ale to opis systemu, a nie jakosci wykonywanych uslug w NHS, ktore czesto pozostawiaja duzo do zyczenia.
    I tak dla jasnosci, zeby nie bylo tak negatywnie to bardzo podoba mi sie angielska szkola omijania antybiotykow. Bardzo chwale sobie podejscie do kobiet ciezarnych- ciaza to nie choroba, skany kazdego miesiaca uwazam za zbedne.
    I co najwazniejsze podoba mi sie ich zdrowo rozsadkowe myslenie- nie panikuja (u Miko w 3 tyg zycia pojawila sie torbiel zastoinowa blony sluzowej ... Dlugo nie schodzila. Rosla. GP kazal czekac, mowil, ze jest duza szansa, ze sie wchlonie. Czekalismy. Gdy mial 6 miesiecy bylismy w PL, zaliczylismy 3 wizyty u laryngologow, w tym u samego ordynatora, ktory potwierdzil slowa gp. 2 kolejnych namawialo na zabieg, 1 z nich zaproponowal wyciecie torbieli przy narkozie ogolnej i sztucznym plucu...........bo wtedy dziecko sie nie rusza i chirurdzy moga spokojnie operowac. Po prawie 4 latach torbiel nadal jest, ale juz prawie niewidoczna.)
    No, ale ogolnie sluzba zdrowia jest do dupy. I tutaj, i w PL.
    Najlepszym wyjsciem jest nie chorowanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiscie, jak podkreslilam na koncu - najlepiej nie chorowac ;) Ciezko mi sie ustosunkowac do tego, ze mielismy szczescie, bo ja z roznymi osrodkami sluzby zdrowia mam do czynienia co najmniej raz w miesiacu. Zobacz, jak inne mamy doswiadczenia, jak chocby przy tym zranieniu nozem, o ktorym ostatnio pisalas. Moj maz zranil sie w pracy. Rana byla mala, ale dosyc gleboka. Wrocil po niecalej godzinie z izby przyjec z zapasem antybiotyku i po szczepionce przeciwko tezcowi. Choc rana nawet do szycia nie byla...Okulista? Nigdy nie potrzebowalam skierowania. Zadzwonilam do gabinetu okulistycznego (optometrist) i do tygodnia mialam wizyte dla Adasia. Pierwsze badanie trwalo godzine. Pozniej kontrola co pol roku (przysylaja list z zaproszeniem). Gdy bylam tam ostatnim razem, zapytali, czy chce zamowic wizyte dla maluchow (mieli po ponad pol roku wtedy). Dzieci do 16 r. z. maja za darmo takze wizyty w takich miejscach. Nawet, gdy z przyslowiowym katarem szlam do lekarza z dzieciakami, nigdy nie odmowiono mi wizyty i byly przesluchiwane wzdluz i wszerz, nigdy nie zlekcewazono moich uwag i watpliwosci (wrecz przeciwnie brano je bardzo na powanie), zawsze przejeli sie tym, gdy mialam problemy z piersiami przy karmieniu, dostawalam numery do doradcow laktacyjnych itd.
      Ewelina pisala o mezu, ktory tracil sluch. Moj szwagier stracil wech i z tym poszedl. Szybko go przebagadali, okazalo sie, ze ma starsznie poprzerastane polipy w nosie. Szyko wycieli, ale juz niestety wech juz nie jest taki sam, bo zglosil sie za pozno. Ale przy okazji wykryli mu problemy z tarczyca. Ma chorobe przewlekla niestety, ale leki juz za grosze. Jest pod stala kontrola. I moglabym tak pisac i pisac...
      Wiesz, tyle nasluchalam sie mitow na temat leczenia w UK przed przeprowadzka tutaj, ze pozniej dziwilam sie, ze ktokolwiek tu nie boi sie isc do lekarza. A juz rodzic dzieci? Olaboga! Mam spora historie medyczna z Polski. Bilans wypada na korzysc tutejszej sluzby zdrowia. Tak, mimo wszystko :) Bo idealnie nie jest, ale kurcze gdzie jest?! Mialam kilka nieprzyjemnych sytuacji, ale nigdy nie dotyczyly konkretnie spraw zdrowia. Dlatego tak, bede walczyla z mitem "strasznej opieki medycznej" w UK ;) Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Naprawdę masz szczęście z tymi lekarzami, co do polipów, moj mąż miał, ale mu nie wycięli tylko przez rok stosował jakies krople które mu zalecili....i do dzisiaj nie wie, czy je wyleczył, lekarz też chyba nie....w Polsce u laryngologa sprawdzi, oczywiscie prywatnie. Mysle ze w Polsce lekarze są bardzo dobrzy, ale prywatnie, jak sie zaplaci to zajmą sie pacjentem bardzo dobrze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiecie co, a ja wlasnie nie chce tak myslec. Nie chce byc ta Polka, ktora pierwsze co, to po przylocie do Polski oblatuje wszystkich lekarzy, bada sie wzdluz i wszerz, wydajac przy tym mnostwo pieniedzy (bardzo czesto zupelnie niepotrzebnie). Zeby nie bylo watpliwosci - w maju bede na wakacjach w Polsce i tak, pojde do ginekologa, dla walsnego swietego spokoju(choc cytologie mam akurat aktualna) :)
      Wybralam ten kraj, zyje w nim i bede, bo nie wydaje mi sie, zeby mnie bylo stac na zycie w Polsce z trojka dzieci. Musze zaufac lekarzom, musze wierzyc, ze nikt tu nie chce dla mnie zle. Ze przeciez skonczyli szkoly medyczne, nie sa tlumakami. Jest to oczywiscie zasada ograniczonego zaufania - jesli trzeba bedzie to bede konsultowac z innymi lekarzami. Do tej pory na szczescie nie musialam, ale nie bede z tego powodu leciec specjalnie do Polski "bo tam najlepsi lekarze".
      Madzia podejrzewam, ze kazdy lekarz jest lepszy, gdy idzie sie do niego prywatnie ;) Pozdrawiam

      Usuń
    2. Nie kazdy prywatny jest lepszy....gdy mieszkałam w Polsce a córka była mała, miała problem z migdalami...prywatnie lekarz powiedział zeby wyciąć a ten w przychodni kazał zostawic i jego posłuchałam....córka wyrosła i wszystko jest ok. Ja jadąc do Polski nie latam po lekarzach, zaliczam tylko ginekologa bo tutaj nie mam do niego dostępu i czasami dentyste bo jest jednak taniej.....z lekarzy w mojej surgery jestem zadowolona, ale to zalezy na kogo sie trafi, jeden bardziej interesuje sie pacjentem inny mniej.....podobnie jak w Polsce

      Usuń
    3. O to sie wlasnie rozchodzi - o te zupelnie niepotrzebne mity ;) Znam bardzo wielu Polakow, ktorzy zamiast leczyc sie tutaj, wola latac do Polski "bo tam lepiej lecza/lepiej rodzic itd.". Dla mnie bzdura kompletna i tego sie bede trzymala. Bedac w Polsce musialam sie leczyc i ufac lekarzom, nie inaczej jest tutaj. Ufam tez swojej intuicji, ale prawda jest taka, ze musiala sie oduczyc takiej troche nie wiem...hipochondrii wyniesionej z polskiej kultury? Zreszta wystarczy popatrzec na blok reklamowy w polskiej telewizji. Od samego patrzenia mozna zostac lekomanem :p

      Usuń
    4. Tutaj sie zgadzam, polacy to lekomani hihi.... i tez sie dziwię jak znajomy specjalnie leci do Polski leczyc zęba kanałowo...wtedy tutaj wychodzi taniej....

      Usuń