Chcialabym wrocic do blogowania. Ale mam wrazenie, ze przez to kilkuletnie uwiazanie w domu z dziecmi, okaze sie, ze byc moze nie mam nic madrego do przekazania. Forma pamietnikowa mi odpowiada, ale pytanie brzmi, na ile mozna byc szczerym w blogowej przestrzeni...?
Od jakiegos czasu daje sobie rade ze swoimi dolkami psychicznymi. Pracy mi nie ubywa, ale chyba czuje sie silniejsza w walce z codziennoscia. Sa oczywiscie momenty cudowne, pelne radosci, szczescia, wzruszenia i dumy, ale rutyna, tak kochana przez dzieci, niestety jest dobijajaca dla rodzica. Szukam ucieczek, ile sie da - spotkania z kolezankami (z dziecmi i bez), samotne wyjscia z domu, choc na kilka godzin, zajecia z zumby, czy street dance. Staram sie jak najczesciej lapac dystans i myslec o tym, co mam zamiar zrobic ze swoim zyciem, zeby zrobic z niego dobry uzytek.
Dzieci mam kochane, choc glosne i z tym chalasem w domu mam chyba najwiekszy problem. Szkolniak i dwojka w okresie buntu, to az nadmiar dobroci, od ktorej az boli glowa. No coz, trzeba przeczekac...



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz