1. Kiedys wygralam roczna prenumerate magazynu "5-10-15". Wyslalam do nich list opisujacy nasze swieto szkoly :p Rzucili kupa listow i zlapali akurat moj. Nawet nie wiem, czy to nie byl Tyszka:p Nie wiem, bo sasiadki zaczely mi gratulowac, a ja akurat nie ogladalam swojego ukochanego programu. Cieszylam sie bardzo. Takze z tego, ze przyslali mnostwo tzw. chmurek, ktorymi obdarowalam znajomych.
2. Po wygraniu owej prenumeraty wyslalam do magazynu ogloszenie, ze poznam korespondencyjnych przyjaciol (mialam 12 lat i internet nie byl wtedy jeszcze taki popularny). Przez kilka lat wymienialam listy z kilkoma dziewczynami, a z dwoma z nich mam kontakt do dzisiaj! Szkoda tylko, ze tradycyjne listy zostaly wyparte przez internet...
3. Wygralam tez kiedys maskotke. Wyslalam wygrany kupon z chipsow, a maskotke dostalam...po roku! :)
4. W podstawowce od klasy 4 do 8 (bylam ostatnim rocznikiem idacym starym systemem) bylam w klasie sportowej. Ja i sport to jakas porazka (oprocz tanca oczywiscie). Odnalazlam sie tylko troche w bieganiu na krotkie dystanse i w skokach wzwyz. Do zapisania sie do owej klasy zadecydowalo to, ze moje przyjaciolki tez tam sie zapisaly i to, ze zakochalam sie w naszym wychowawcy :p
5. Moja kariera w skokach wzyw zakonczyla sie w podstawowce na tzw. sks-ach. Zlamalam sobie prawy lokiec z przemieszczeniem na tyczce (nie pytajcie jak). Jestem praworeczna wiec przez 6 tygodni nauka i zycie staly sie sporym wyzwaniem. Biedna mama musiala przepisywac moje zeszyty...
6. W liceum specjalnie nie pokazywalam wszystkich swoich mozliwosci intelektualnych, zeby nie zostac uznana za kujonke (bylam jedna z 5 dziewczyn w klasie i chodzilam do tzw. mechanika ;p). I tak mialam srednia ok 4, a i tak mnie wyzwano od kujonow :p Marny trud...
7. Jest jeden przedmiot, ktory sprawial mi wiele trudnosci i do teraz sni mi sie po nocach. To matematyka :) W podstawowce bylam zagrozona, ale jakos zdalam i pozniej ciagnelam na trojkach. A w liceum mialam sikse, ktora mimo, ze przez 4 lata mialam pewne 3, dala mi 2 na maturalnym i zasrala caly dyplom, bo mature zdalam na czworki i piatki (wybralam geografie:)).
8. Tytul mojej pracy licencjackiej brzmial "Trudnosci dzieci w uczeniu sie matematyki na przykladzie wybranej klasy 3 szkoly podstawowej". Zdalam na 5 i zostala uznana za odkrywcza :) Wykazalam w badaniach m.in., ze dzieci, ktore zaczely miec trudnosci w nauce (glownie w matematyce) to tzw. eurosieroty, ktorych rodzice (jedno albo oboje) wyjechali do pracy za granice, zostawiajac dzieci dziadkom...
9. Filmem, ktory ogladalam z tysiac razy i pewnie jeszcze drugi raz tyle obejrze jest "Miasto Aniolow" z Meg Ryan i Nicholasem Cagem. Mam do niego szczegolny sentyment. Takze do calej sciezki dzwiekowej, ktora kocham. Szczegolnie ta piosenke (wybralam ta wersje, bo Josha tez lubie):
10. Zanim poznalam sie "na zywo" z moim mezem wysylalismy sobie maile i zdjecia. Gdy zobaczylam jedno z nich przeszly mnie ciarki i az powiedzialam sobie na glos (co mi sie rzadko zdarza :p) "To ojciec moich przyszlych dzieci". Wszystko moglo pojsc zle z ta znajomoscia internetowa, a skonczylo sie jak sie skonczylo :) Adas jest naszym cudem. A gdyby nasz synek okazal sie dziewczynka to bylaby Lilianka:)
Jest jeszcze milion rzeczy, ktorych o mnie nie wiecie:) A moze ktos ma jakies pytania? Z checia odpowiem:)




No proszę :)
OdpowiedzUsuńHaha! Musiałaś się postarać łamając ten łokieć!
OdpowiedzUsuńPraca licencjacka - świetny temat, chętnie bym ją poczytała!
:D ale ciekawostki
OdpowiedzUsuńTeż poznałam męża przez internet, a Róża miała być Lilianą, tylko Emil się uparł, że ma być Róża, no i została:-)
OdpowiedzUsuńTeż rodzice mnie wysyłali do przeróżnych klas sportowych, w których mnie nie chciano. Obiecałam sobie, że moje dzieci nie będą chodzić do tego typu klas "specjalnych", jeżeli nie będą miały ewidentnych predyspozycji albo same nie będą chciały.
Co do wygranych w konkursach, to ze dwa lata temu Stasiu wygrał autko w konkursie minimini, ale przysłali dopiero po roku (dobrze, że w ogóle:-). Emil natomiast wygrał swoim zdjęciem w konkursie fotograficznym. Mi natomiast kiedyś przysłali książkę za wygraną w konkursie krzyżówkowym z jakimś magazynie, ale niestety nie dowiedziałam się w jakim:-)
Nie dziwne, że uznali Twoją pracę za odkrywczą,trzeba umieć wykazać taki problem.Gratuluję.
OdpowiedzUsuńTeż tęsknie za listami, ja miałam swój anons w "Promyczku Jutrzenki" :)
jestem w szoku Twoim "występem" u Chustki. Jak można napisać "dobrego przejścia Ci życzę :))) " ???? Ten fakt tak Cię ubawił, Ją ma ubawić, wywołać uśmiech i radość?
OdpowiedzUsuńzero empatii, o dobrym wychowaniu i takcie nie wspomnę
Ale o czym Ty mowisz?! Przeciez ona nie udaje, ze bedzie zyla wiecznie. I o tym jest jej blog! Czego w filozofii smierci, umierania nie rozumiesz? Jest pogodzona ze swoja smiercia i o tym jest jej blog. Czy myslisz, ze udajac, ze bedzie inaczej bedzie jej lepiej? Nie sadze...Ja tez marze o pieknym przejsciu, jesli Cie to zadowoli. Czy bedzie to jutro, pojutrze, czy za iles tam lat...Pozdrawiam
UsuńNa co dzień staram się nie wdawać w polemikę, ale niestety tutaj muszę. Zgadzam się w 100% z Viki. Ivett, czasem trzeba pomyśleć co się pisze, mieć trochę taktu, jak to mówią "milczenie jest złotem". Nie czytałaś wcześniej bloga Asi, bo po Twojej wypowiedzi widać, że kompletnie nie wiesz o czym jest i dlaczego został stworzony. Polecam przeczytanie od samego początku, może zrozumiesz swój nietakt.
UsuńIvett ja rozumiem co miałas na myśli, Twój komentarz nie miał nikogo urazić, był troszkę mało taktowny, ale wydedukowałam że mimo wszytsko miał być pozytywny.
UsuńNa blogu Chustki zanim coś się napisze trzeba się 100razy zastanowić czy któraś z pań tam czatujących się nie obrazi. Nie ma sensu z tym walczyć, sama przez to już przechodziłam. Pozdrawiam!
Mysle, ze Chustka jest na tyle madra osoba, ze rozumie o co mi chodzi i nie ma mi za zle moich slow. Przeprosilam ja juz na nietakt jak to nazwalas...
Usuńviki, przesadzasz
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńIvett, mnie nie zbulersowało to o czym pisze sama Chustka, ona pisze o swoim stanie wprost, pisali o tym też na Jej blogu lumpiata i Niemąż, Li , zimno, ja i wiele innych. Nie ma co zaklinać rzeczywistości. Mnie uraziły tylko te Twoje uśmieszki. To było nie na miejscu i tyle. Nie pisałam do Ciebie na blogu Asi, bo nie chciałam tam prowokować zaraz kolejnej afery, pisałam więc tylko do Ciebie u Ciebie. Niestety osoby ciągle szukające afer wywęszyły szybciutko możliwość dokuczenia mi i Li w imię... hmmm sama nie wiem,widać tak lubią, bo widzę, że wyciagają stare historie, zmieniając ich sens.
UsuńWidzę w poniższych komentarzach, że jestem hieną, obłudnicą i znudzonym bullshitem. Drogie Panie, znam swoją wartość, wiem co zrobiłam, a czego nie robię. Mi z tym dobrze, a Wy musicie z tą wiedzą żyć, rzeczywistości nie zmienicie. Pozdrawiam
Nie znam calej historii tych klotni i rozgrywek, wiec masz racje - zostawiam ten swiat nienawisci w spokoju...Tylko, ze gdybym od dluzszego czasu wszystkim wokol mowila o swojej dalekiej podrozy, powtarzala, ze jest ona nieunikniona, i ciezka, jestem z nia pogodzona, ale cholernie sie boje, to ostatnia rzecza, jaka chcialabym uslyszec, jest "Daj juz spokoj! Nie rozmawiajmy o tym!". Wolalabym uslyszec "Szczesliwej podrozy". To bylby dla mnie wyraz najwiekszego szacunku. To bylo moim zamiarem. Nic wiecej...
UsuńA jak pisalam, wiem o czym mowie. Ja zostalam sama w chwili smierci mojego meza. Wszyscy "przyjaciele" i rodzina nagle znikneli. Maz umieral dlugo, w potwornych cierpieniach. To ja krzyczalam z bolu razem z nim, dostalam zalamania psychicznego, przytylam ponad 20 kilo i po jego odejsciu tez chcialam do niego dolaczyc...Wlasnie dlatego, ze nie bylam na to wszystko przygotowana...Teraz jestem pogodzona dzieki temu tez z tym, ze i mnie to moze spotkac. Koniec tematu. Nie chce juz dalej rozdrapywac tych ran...
Droga Ivett, jesteś jedyną osobą, która wprost powiedziała to, co na swoim blogu od miesięcy mówi ludziom Chustka. Ale żadna z jej internetowych fanek nie jest w stanie tego przyswoić mentalnie. Przesyłają jej całuski, biją brawo i udają, że śmierć nie istnieje. Nie wdawaj się z nimi w dyskusje, bo zagryzą Cię tak jak niejedną już osobę, która miała odwagę zburzyć ich słodko-harmonijny obrazek. Atak Viki jest doskonałym przykładem tego internetowego bullshitu nudzących się pań.
OdpowiedzUsuńIvett, niestety nie mogłaś wiedzieć, ze tam rządzi kółko obłudnic i hien
OdpowiedzUsuńA wy anonimowi z poza kółka pomogliście realnie tak jak Viki razem z Li?
OdpowiedzUsuńWspieracie i towarzyszycie z empatią?
A ty Ivett, przeczytaj uważnie tytuł ostatniego wywiadu Chustki - "Żeby Janek kochał życie" a blog jest prowadzony własnie dla Janka, więc myślisz, że jednak ten blog jest o umieraniu, czy raczej o tym, jak mimo wszytsko kochać życie i się nim cieszyć do konca!?
Twój cytat "Ja mam nadal w pamieci smierc swojego meza, jego cierpienie, agonie fizyczna i psychiczna... Nikomu tego nie zycze" w dniu gdy Joasia pisze o spacerze to kolejny dowód na twoja bezmyslność. Trochę taktu ludzie!
Dlatego usunelam swoj komentarz...Doczytalam w wywiadzie, ze to blog dla niego. Ale czy w takim razie nie poruszala na blogu tematu smierci, przemijania, choroby? Czy wszystkie komentarze dotyczace tych tematow sa "przegladniete" i usuniete? "Zeby czasem Janek nie przeczytal"? Bo to prawda, nie doczytalam calego bloga. Nie doczytalam, ze nie mozna poruszac tematu choroby, smierci i przemijania...
Usuńna tamtym blogu dziewczyny umawialy sie, zeby jechac do jednej z komentatorek, zeby obic jej morde. adres zdobyla w nielegalny sposob aktywna na blogu prawniczka. tak tylko o tym Ci pisze:-)
UsuńI ona o tym wie?! Nie zareagowala?!
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńNie jest tak zle chyba:) Tamte na blogu Chustki usunelam, bo widze, ze to nie moj swiat. Nie sadze, zebym tak bardzo urazila tak swiadoma osobe jak Chustka. Moze tylko tych, ktorzy nie maja pojecia co to smierc i cierpienie i wola udawac, ze tematu nie ma, jak to piszesz:)
Usuńaaaaaaaaa chyba juz wiem o co Ci chodzi:) Wlasnie dostalam taki komentarz. Czy Chustka o tym wie? Czy wie, ze jej blog odwiedza tak wielu ludzi, ktorzy jej kibicuja, a za plecami groza innym? Co z ta dziewczyna od cytuje "obitej mordy"? Bo mam wrazenie, ze cos w tym wszystkim jest nie tak...Mysle, ze nie taka intencje miala autorka bloga...
Usuńno nie moge ale jaja i kto tu sie wypowiada o awanturach, prawniczka Li, jedna z glownych prowodyrek rozlicznych awantur na wlasnym i chustkowym blogu
UsuńIvett, nie daj się wciągnąć w międzyblogowe rozgrywki. Sama napisałaś, że nie Twój świat i niech tak zostanie.
UsuńCzytam już od dłuższego czasu wasze blogi, wiele razy powstrzymałam się przed komentarzem. Tutaj nie mogę, naprawdę.
UsuńLi, odniosę się do Twojego ostatniego zdania:
" Ale uwierz mi-śmierć męża może być niczym wobec linczu w necie. Ściskam mocno."
Kompletnie się z tym nie zgadzam.
Według mnie to zupełna bzdura, absurd, który nigdy nie powinien być napisany.
Rozwiązan problemu linczu w Internecie jest cała masa, zamknąć blog, zmienić maila, można generalnie zrezygnować w dużej mierze z Internetu, da się zyc.
Można zamknąc sprawę, a nie ciągle powracać do tego i użalać się nad swoim losem.
Rozwiązań co do problemu śmiertelnej choroby nie ma żadnego, zostaje bezsilność, samotność, ogromny ból własny, jak i bliskiej umierającej osoby.
Ivett bardzo współczuję, cieszę się, że już się podniosłaś, komentarzami nie warto się przejmować, po prostu najważniejsze żyć w zgodzie ze sobą, nie napisałaś nic, co mogą kogokolwiek obrazić.
To najważniejsze
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńOj Ivett, swego czasu szalalam na punkcie Miasta Aniolow i tej piosenki w szczegolnosci :-)
OdpowiedzUsuńjakoś dogrzebałam się do tego posta, i fajnie:)))
OdpowiedzUsuńdobrze wiedzieć