czwartek, 19 marca 2015

Poranek

*
Mamusiu, czy dzisiaj jest foggy? - Tak, synku. I do tego pada deszcz. (!) - To zostaniemy dzisiaj w domku? - Nie. Dzisiaj (czy MI sie chce, czy nie) idziesz do przedszkola. - Ale paaaaadaaaaa! Uaaaaaaaa!(Uwierz mi moj drogi, gdybym nie placila tyle pieniedzy za twoje przedszkole, pewnie zostalibysmy w domu. Zebranie do kupy siebie i trojki dzieci, zeby wyjsc z domu NA CZAS to nie chleb z maslem, ktory jesz na sniadanie od dwoch lat. A polgodzinny spacer w deszczu z wami to nie szczyt macierzynskich marzen)
* Adas, jedz prosze te tosty! Jesz je juz druga godzine na litosc boska!(Bo wstales zaraz po 6 rano, wbijajac mi kolana w nerki, a ja w tym czasie probowalam udawac, ze nie moge sie dobudzic. Otworzenie oczu groziloby krzykiem dolby surround, dochodzacym z dwoch lozeczek ustawionych pod sciana. Kazales zrobic sobie sniadanie szykujacemu sie do pracy tacie. Ale miales jak widac inne, wazniejsze zajecia) - A moge wlaczyc bajki? - No przeciez ci mowilam, ze jak zjesz. - Ale przeciez jeeeeeeeeeeem! Uaaaaaaaaaaa!
* Dobrze, widze, ze zostala ci ostatnia kromka. Mozesz wlaczyc bajki, ale pamietaj o jedzeniu...
* Adas, minelo pol godziny, a ty oczywiscie nie zjadles tej kromki! Prosze wylaczyc telewizje. I dobrze wiesz, ze nie bedzie slodyczy skoro nie zjadles sniadania. - Ale przeciez jadlem! Uaaaaaaa! (3 godziny kurwa! 3 godziny! Ja pierdole gdzie jak zwykle popelnilam blad?! Bajek nie wlaczylam, dopoki nie zjadl wiekszosci. Chory nie jest. Nosz kurwa! Roczne blizniaki jedza szybciej od prawie 4-latka! Ja wiem, ile on w tym przedszkolu zje? No z glodu nie padnie przeciez...No nic obsesji na punkcie jedzenia juz sie nie pozbede. Szczegolnie, ze to dziecko od dwoch tygodni na sniadanie je tylko i wylacznie tosty z maslem! Ale oczywiscie to moja wina. Moim zdaniem. To wszystko moja wina...).
* Uaaaaaaaa! Spadla mi kropla na oko! Aaaaaaaaa! Tissueeeee!!!!!! - Nie mam. Zapomnialam zabrac z domu. - Uaaaaaaaaa!!!!!!Uuuuuueeeeee!!!!!....(Maaaam znowu doooolaaa. Znow pragneeee smieeerci. Wracaja dawne leki i nie moge w nocy spac...) - Uaaaaaaaa! (Booool przeeemijaaaaniaaa. Choroby, wojny, rozpaaaacz) - Ueeeeeee! (Wszystkie ciemne strony zyciaaaa, drecza mnie, ach kurwa mac!)
* Mamusiu, juz nie placze. - To dobrze (chcialoby sie powiedziec: kurwa nareszcie! Ale nie powiem...) - Is Adam ok today? - He is in a bad mood. Please, keep an eye on him. - Ok! Bye! - Papa Adasiu. Mamusia cie NAPRAWDE mocno kocha. Uwazaj na siebie synku... (Cisza! Maluchy zaraz pewnie zasna. Ale najpierw kawa!)
*
Skinny latte? - Yes, please. (Musze porosic o nowa karte stalego klienta. O! Maluchy sabotuja nadchodzaca drzemke. Dobrze, ze ten smoczek nie spadl do kaluzy...)
*
(Cisza! Slysze spiew ptakow! I nawet deszcz przestal padac. Mmmmmm kawusia. Ciepla!) What a lovely day! Don't you think? (Zamilcz czlowieku z psem! Rujnujesz mi MOMENT) - Oh YES! Very nice!


1 komentarz:

  1. hehheh genialny tekst ... błoga cisza w świecie matki to wielki dar :-))
    Mi właśnie Norb padł na kanapie, super za 20 min muszę odwieźć Gabi na tańce .... czuję, że będzie urocze popołudnie :D

    OdpowiedzUsuń