Pewnego dnia wybralam sie z synkiem na spacer. Gdy wracalismy postanowilam zaczekac z nim przed domem na meza, a ze pogoda sprzyjala Adas tylko zadowolony, ze moze tuptac (a ja z nim) tam i spowrotem. Nagle podbiegl do nas jakis kundel. Mial obroze, ale byl bez kaganca, smyczy czy...wlasciciela! Zlapalam Adasia i podnioslam do gory, bo psa nie znalam. Nie sadzilam jednak, ze pies pomysli, ze ja chyba chce sie z nim bawic. Zaczal na mnie skakac, a ja odsuwalam sie i probowalam go przegonic w miedzyczasie rozgladajac sie za wlascicielem, a tego ani widu ani slychu. Najgorsze jednak bylo to, ze ten parszywy kundel chyba pomyslal, ze dla zabawy odsuwam od niego Adasia, bo skakal wyzej i probowal go zlapac zebami za noge!
Zaczelam sie szybko posuwac z wozkiem i Adasiem w strone domu, jednoczesnie odpierajac ataki psa. Zobaczylam mezczyzne wychodzacego z samochodu i poprosilam go o pomoc. Staral sie odciagac kundla, gdy ja w te pedy do domu, ale pies nadal do nas wracal! Wlasciciela nadal nie bylo... Gdy juz myslalam, ze jestesmy bezpieczni, zaczelam chowac wozek w schowku przed domem, ale pies znowu sie pojawil i zaczal swoja "zabawe". Krzyczalam Go away! a ten nic, ale wtedy chyba zobaczyl cos, bo odbiegl.
Szybko ruszylam z Adasiem na schody do domu, pies za nami i dopiero wtedy pojawila sie wlascicielka ze slowami He wouldn't hurt you. He is just very naughty. I pobiegla za psem. Bylam zbyt roztrzesiona, zeby z nia zaczac dyskusje. Ona chyba nie widziala, co ten pies wyprawial! Wpadlam do domu, za pare minut maz i wtedy peklam...Rozplakalam sie ze stresu i zlosci na ta cala sytuacje.
Jestem zszokowana zachowaniem wlasciciela tego psa. Nawet bardziej niz samego psa:/ Jak mozna byc tak bezmyslnym, zeby dopuscic do takiej sytuacji! Kiedy pies biega bez kaganca, smyczy i wlasciciela! Kiedys ugryzl mnie w miejsce nad okiem pies sasiadki, ktorego odprowadzalam codziennie na spacer. A chcialam sie tylko nachylic, zeby go poglaskac! Wiec niech mi ktos nie mowi, ze psy sa bezpieczne!
Jak zobacze ta babke z psem to sobie z nia powaznie porozmawiam, a poki co nabawilam sie strachu przed psami. Ludzie kochani miejcie psy, ale miejcie tez rozum...




ja zwierząt się nie boję i tego samego uczę chłopców, ale obcego psa nie pozwalam dotknąć, rozumiem Twoją reakcję
OdpowiedzUsuńooooooooooo ooooooooooooooooooo ja już bym się nagadała z właścicielką ....
OdpowiedzUsuń