W czwartek od rana chodzilam jakas zaniepokojona, choc Adas normalnie jadl. Nawet na spacer nie wyszlam z tych nerwow, no i spelnily sie moje przeczucia. Odkad wrocil tata Adasia (okolo 17-tej) maluch zaczal wymiotowac. W ciagu 15 minut zwymiotowal 3 razy, a pozniej juz tak co 15 minut. Nie mial juz czym wymiotowac, wiec meczyly go torsje. Chociaz Adas nie mial goraczki i biegunki ruszylismy do szpitala.
Na najblizszy oddzial jechalismy 20 minut (!), a on w tym czasie slabl. W szpitalu zbadal go lekarz i nic nie stwierdzil poza wirusem, mimo, ze Adas wymiotowal nawet po wodzie. Wrocilismy wiec do domu i zasnelismy. To znaczy ja nie spalam, bo czuwalam cala noc nad dzieckiem, ale jak maluch obudzil sie w nocy i zaczal klepac po brzuchku mowiac mniam mniam, wiedzialam , ze niebezpieczenstwo minelo...
Ze strachu przeglodzilam go jeszcze do rana, a pozniej z checia rzucil sie na butelke z lekarstwem na odwodnienie, a pozniej na butelke z mlekiem. Przez caly dzien byl jeszcze slaby, malo jadl, pil duzo spal, ale wieczorem wrocil nasz rozrabiaka:)
Zwykle jestem odporna na stres i opanowana w ciezkich sytuacjach, ale gdy rzecz dotyczy Adasia ciezko u mnie o te cechy. Maz zostal wczoraj w domu i tylko to mnie jakos trzymalo. Gdy spali w szale sprzatalam i wyczyscilam co sie dalo antybakteryjnym plynem. Bylam zmeczona po calonocnym czuwaniu i zestresowana, ale znowu silnejsza przez nowe doswiadczenia...
Chcę ci oddać
Swe ręce
I oczy moje
Szare
Uśmiech od ucha do ucha
Taniec w żyłach
Chcę ci oddać
Nadzieję
Na lepsze jutro
W każdym twym
Dniu życia
Chcę ci oddać
Część siebie
Serce moje
Całe
Chcę żyć
W tobie
A być może
W was
Moje drogie
Przyszłe
Dzieci
2004 r. (autor: moja skromna osoba)




szubkiego powrotu do zdrowai Adasiu!
OdpowiedzUsuń