sobota, 14 lipca 2012

Byc jak seksi mama

 W konkursie internetowym wygralam sesje zdjeciowa w Londynie. Nie wiem co mnie podkusilo na ten konkurs. Moze to, ze nie wierzylam, ze moge cokolwiek wygrac. Moze to, ze profesjonalna sesja zdjeciowa to jeden z punktow listy "Zrobic przed 30-tka/smiercia/bucket list". No tak czy inaczej zadzwonili do mnie, a ja sie zgodzilam.
 Maz wzial sobie wolne i w dzien sesji zostawilam swoich chlopakow po raz pierwszy samych na kilka godzin i ruszylam w Londyn. Dziwnie sie czulam. Tak jakbym zapomniala czegos waznego z domu, np kluczy czy torebki. Dziwnie szlo mi sie nie pchajac wozka i niosac reklamowke z rzeczami na sesje i o zgrozo, bez makijazu.
 Po drodze skoczylam do collegu w koncu odebrac swoj dyplom (grade A - jupi!) i stawilam sie w studio. Troche zaczekalam zanim stylistka zrobila mi makijaz i fryzure zgodnie z moimi preferencjami i pozniej sesja. Pani zrobila mi troche zdjec w kilku roznych zestawach ubran i wyslala mnie znowu do poczekalni. Wszystko tam bylo profesjonalne, ladne, kawusia itp. Bylo dosyc sporo takich "sierotek" jak ja.
 W koncu manager mnie zawolal pokazal fotki i powiedzial ile sobie za te zdjecia licza. Zdjecia ok, ale jesli chodzi o te ceny to chyba z kosmosu je wzieli. No bo wygrana to byl makijaz, fryzura i sesja, a zdjecia...No za zdjecia to juz trzeba bylo sobie zaplacic. SPORO zaplacic, nawet jak na angielskie warunki. Od razu mi to lipa zasmierdzialo i czystym naciagactwem. Bo wiadomo, ze ludzie chcieliby miec na pamiatke chociaz kilka zdjec.
 Powiedzialam, ze musze skonsultowac sie z mezem i zadzwonilam do niego, zeby sie poskarzyc na tych naciagaczy, a moj kochany maz powiedzial, ze zafunduje mi chociaz kilka fotek. Bylam w stanie wykupic ich az 7, choc wracajac do domu i tak czulam sie wyrolowana.
 Ale wiecie co? Nie zaluje. Spedzilam ciekawy dzien zupelnie SAMA odkad urodzil sie Adas. Z nowa energia i pewnoscia siebie wrocilam do domu, do moich mezczyzn. Poza tym nie sadze, ze juz kiedykolwiek pozniej zdecydowalabym sie na profesjonalna sesje zdjeciowa. A tak punkt z listy "Rzeczy do zrobienia" odhaczony, a ja mam chociaz kilka fajnych fotek, dzieki ktorym moglam poczuc sie jak seksi mama. A co! Pochale sie!;)))



6 komentarzy:

  1. Faktycznie chamsko tak naciągać ludzi :( ale fajnie, że choć kilka zdjęć masz na pamiątkę!!
    I uważam, że każda kobieta powinna sobie zafundować od czasu do czasu dzień bez dziecka ;) marzy mi się taki, choć moje dziecię ma dopiero dwa miesiące i nie wstydzę się przyznać, że chciałabym od niego odpocząć czasami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. hmmm sesja w Londynie! ale fakt faktem - naciągacze!

    OdpowiedzUsuń
  3. weszlam tu zajrzec co sie u Ciebie dzieje o ni widu ni slychu a tu takie rzeczy! milion postow przegapionych..
    co sie stalo ze zmienilas adres internetowy?
    fotki sa boskie!!!
    piekna z Ciebie kobieta!
    hah faktycznie wyrolowali okrutnie :-/
    Podobny motyw jest z fotografami dzieciecymi: placisz piec funtow za sesje i masz gratis jedna fotke.. pozostale mozesz dokupic..
    nie pamietam cen ale bylam w szoku :-/

    OdpowiedzUsuń
  4. Zmienilam adres, zebym nie mogla byc tak latwo "wygooglowana" przez rodzine czy znajomych. Nie dlatego, ze mam cos do ukrycia, ale chyba nie bylabym w pelni szczera i swobodna w tym co pisze, a tym samym malo wiarygodna. A nie po to zakladalam bloga:)

    OdpowiedzUsuń
  5. hah. dlatego mam dwa blogi.
    jeden w miare dla ludi. i jeden o glupotach tylko dla mnie/dla wybranych..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak kiedys bede zmuszona, to pewnie zamkne bloga, ale jednak chcialabym poznac ludzi, ktorzy mysla, czuja podobnie jak ja lub powymieniac poglady na odpowiednim poziomie z tymi, ktorzy sa z calkiem innej bajki:)

      Usuń