Gdyby ktos nagral ukryta kamera czas, w ktorym usypiamy naszego malucha, powstalby chyba najslodszy film na swiecie :) Po wieczornej kapieli kladziemy sie na duzym lozku i w zaleznosci od poziomu zmeczenia dzieciecia naszego nastepuje taka seria zachowan Adasia:
- wyglupow i skakania,
- buziakow slodszych niz miod, mokrych i czulych,
- miziania sie buziami, noskami, "motylki" rzesami,
- mowienie majac w buzi nos mamy czy tez taty,
- opowiadanie z powazna minka przebiegu dnia, np Adas: "Abzi bdu baba ma papa?" Ja: "Tak kochanie, jutro tez pojdziemy na spacerek" itd.
- czytanie bajek - czesciowo przez rodzicow, w wiekszosci przez Bubusia,
- pierdziochy na mamy brzuchu lub rece, tudziez gilanie,
- tulanie sie w roznych pozycjach, az w koncu dupka do mamy "na lyzeczke" i zasypianie przy dzwiekach kolysanki,
- spokojne odkladanie malucha do lozeczka, gdzie bez budzenia sie znajduje odpowiednia dla siebie pozycje.
Spi mocno bez przebudzania do poznych godzin nocnych (czasem jest to 2-3 w nocy, czasem pozniej) i pobudka na 2 minuty, w czasie ktorej nastepuje migracja do lozka rodzicow i dalszy sen do ok 7 rano. Juz od baaardzo dawna nie je, ani nie pije w nocy:) Ostatni posilek to kaszka na mm ok. 19.
Nie sadzilam, ze to nasze usypianie bedzie czasem, na ktory sie ciesze. Zwykle trwa ok 15-20 minut i jest dla nas cudownym, intymnym czasem, ktory jest jak miod na nasze serca i dusze. Byl oczywiscie czas, ze po kapieli odkladalismy go do lozeczka i siedzac przy nim czekalismy, az pojdzie spac, czytajac np bajki, ale trwalo to wszystko o wiele wiele dluzej, Adas sie czasem denerwowal, rzucal w lozeczku buntujac sie przeciwko "systemowi", wiec poszlismy na taki kompromis i jest wspaniale. I az przykro sie robi, ze on w koncu z tych caluskow i przytulaskow wyrosnie...




oj tak tak to straszne że dzieci muszą dorosnąć i nadejdzie taki czas że nie będą chciały się przytulać. Ale cóż zrobić...
OdpowiedzUsuńU nas ten czas usypiania jest o wiele dłuższy, czasem trwa nawet półtorej godziny! Z czego 99% czasu to skakanie po łóżku i przerzucanie poduszek :)
Fajnie, że napisałaś ten post, bo dookoła najczęściej słyszę jak to trudno jest rodzicowi w trakcie wieczornego usypiania dzieci, bo dziecko chce jeszcze pić, jeszcze buziaka, jeszcze gilanie po plecach, a rodzic po całym dniu chciały usiąść na kanapie, choćby po to, by patrzeć przed siebie. Po przeczytaniu Twojego postu tak sobie myślę, że to często my, rodzice generujemy takie a nie inne wieczory, bo mamy za duże ciśnienie na bycie już z samym sobą.
OdpowiedzUsuńA my wlasnie dzieki takiemu usypianiu mamy wieczor dla siebie! maly zaspypia nie pozniej niz o 20.20, a gdy wczesniej usypialismy z lozeczku zdarzalo sie, ze zasypial dopiero o 21.30! A my bywalismy jeszcze bardziej zmeczeni i nerwowi, tak ze na nic juz nie bylo sil. Nawet na rozmowe...A tak lezac sobie z malym tez w sumie odpoczywamy:)))
Usuńmy tez tak sie usypiamy, myzianie rzeskami jest slodzisne:P
OdpowiedzUsuń