W koncu znalezlismy nowe mieszkanko i bedziemy przeprowadzac sie do Essex. Juz nie moge sie doczekac, bo nowe mieszkanie jest wieksze i jasniejsze. Nie wyobrazam sobie troche takiego zamieszania z dzieckiem, ale to wszystko robimy wlasnie dla niego. Tata Adasia nie bedzie musial tak dlugi czas dojezdzac, a i my nie bedziemy sie gniedzic w klitce.
Za tydzien wakacje w Polsce i juz odliczam dni, bo nie bylam w moich rodzinnych stronach prawie 2 lata:/ Stesknilam sie bardzo za znajomymi katami i przyjaciolmi. Bedziemy korzystac ile sie da z dobroci babci ;) Mam tylko nadzieje, ze pogoda dopisze.
W tym poscie chcialam wocic do wczesnych miesiecy Adasia. Na samym wstepie zaskoczylo mnie to, jak dlugo moze trwac przewijanie wraz z karmieniem. Szczegolnie z chlopcem...Najpierw przewijanie: Adas poczul powietrze i sie caly obsikal. Mama przebiera, karmi, odbija. Dzidzia ulala, trzeba przebrac. W tej samej chwili poszla kupka, trzeba przewinac. Znowu sie obsikal. Przebieram. Dostal czkawki. Znowu karmienie. I tak cala operacja trwa ze 2 godziny. I tak co 2-3 godziny w roznych kombinacjach.
I co z tego, ze spal w tym czasie, jesli ja czuwalam i nasluchiwalam. Ze zmeczenia nie wiedzialam jak sie nazywam. Jakos w koncu nauczylam sie od nowa spac i odpoczywac, ale troche to trwalo. Adas tez zlapal swoj rytm, ktory co jakis czas sie zmienial w zaleznosci od potrzeb.
W pierwszych kilku dniach zycia Adasia zaskoczylo mnie to, jak zaczela mu schodzic skora z calego ciala. I to platami. Ale gdy przyszla polozna, uspokoila mni, ze to normalne. Pozniej dostal ciemieniuchy i znowu zaskoczenie, bo pojawila sie tez na linii brwi i w towarzystwie nieladnego zapachu (zapalenie lojokotowe). Zeszlo po kilkunastu dniach.
Wyskakiwaly mu pryszczyki i potowki, z czym troche walczylismy. Nie mial na szczescie zadnej alergii pokarmowej, ale mial przez pierwsze 3 miesiace zycia bolesne wzdecia. Podkurczal nozki i tak strasznie jeczal i to o kazdej poze dnia i nocy. Pomogly kropelki sab simplex z Niemiec i wejscie w 4 miesiac zycia.
Tak ogolnie bardzo malo plakal, wiec jak juz zaplakal to bylismy w panice. Wszyscy sie dziwili, jakie to my spokojne, radosne, zrelaksowane i towarzyskie dziecko mamy. Ja stwierdzilam, ze to przez to, ze bylam w ciazy bardzo spokojna, ale przeciez to chyba nie do konca sprawdzone, prawda?;)
Nawet jak mial te wzdecia to nie plakal, a jak juz go cos bolalo to nie dawal po sobie poznac, wiec uwazamy, ze bardzo z niego dzielny chlopczyk. Teraz nadal jest takim samym dzieckiem jak wczesniej, tylko bardziej swiadomym i ruchliwym hehe:) Czasami zdarza mu sie zaplakac, ale to bardziej takie humorki (skok rozwojowy?), albo narzekanie na zeby (ciezko im idzie to przebijanie sie, bo dziasla jak buly od dluzszego czasu, a slini sie od 3 m.z.).
Z ropiejacym oczkiem walczylismy do ok.7 miesiaca zycia. Kropelki z antybiotykiem nie pomagaly, wiec tylko przemywalismy oczko woda przegotowana lub fizjologiczna. Z dnia na dzien przestalo ropiec i albo kanalik sam sie odblokowal w zwiazku z rosnieciem czaszki, albo ma to zwiazek z tym, ze w tym czasie zmienilam plyn do prania jego ciuszkow:/
Co do wyprawki to przydalo mi sie wszystko co mialam. Wozek kupiony na e-bay-u za 200 funtow firmy Silver Cross 3w1 sprawdza sie znakomicie do dzisiaj, choc fotelik samochodowy musielismy kupic osobno, bo ten z kompletu byl za duzy:/ Poza tym nie polecam go osobom, ktore musialyby go dzwigac na pietro, bo jest strasznie ciezki, ale za to funkcjonalny, solidny, z koszem na zakupy i dziecko moze byc tylem lub przodem do nas:)
Z kosmetykow uzywalam organiczne kosmetyki, a teraz oilatum i kremik do twarzy odkad na wakacjach w Polsce dostal od czegos wysypki na brzuszku:/ Paznokcie obcinam nozyczkami, bo od obcinaczek mial czerwone paluszki, wiec zrobilo sie male zapalenie (na szczescie zeszlo samo jak smarowalam mu wlasnym mlekiem i obylo sie bez goraczki i antybiotyku).
Macierzystwo nie rozczarowalo mnie, chociaz nie sadzilam, ze bedzie mialo tak duzy wplyw na moj zwiazek. I to nie zawsze pozytywny...Zwalam to na hormony, ale powodow bylo oczywiscie wiecej. Teraz jest juz ok i staram sie poswiecac mojemu malzenstwu wiecej czasu i uwagi, niz wczesniej i chyba wyszlismy z tego doswiadczenia obronna reka:)
Nasze zycie z Adasiem pewnie jeszcze nie raz nas zaskoczy i to jest wlasnie najwspanalsze. Nasze zycie nie byloby takie samo bez niego i uwazam wrecz, ze puste. Kocham Cie bardzo moj synku i bede kochac do konca swoich dni!:***




Musze przyznac, ze troche tych przygod macie na swoim kacie :)
OdpowiedzUsuńSchodzaca skorka u noworodkow..hehe..pamietam, ze tez bylo to cos, o czym nikt mi wczesniej nie powiedzial.
Pozdrowienia!
Zycie z bobasami to cudowny dar!
jak tam urlop w PL? ja wrocilam z domu w ubiegly wtorek i juz praktycznie przyzwyczailam sie do pustki i zimna UK tylko dzieki temu ze maz byl z nami cztery dni w przeciwnym wypadku jak nic wpadlabym w depreche :-(
OdpowiedzUsuńdzieki temu ze z nami byl i ze znajomi zamulili wreszcie spedzilismy troche czasu ze soba. maluchy maja ogromny wplyw na zwiazek - wczesniej tez o tym nie wiedzialam..
prowadze zamknietego bloga.. mialabys ochote od czasu do czasu do nas wpasc? napisz mi maila nel99@poczta.onet.pl
OdpowiedzUsuń