Wczoraj wrocilismy ze swiatecznych wojazy i juz chyba stalam sie emigrantka na dobre, bo musze przyznac, ze poczulam sie, jakbym wrocila do domu...
Owszem cieszylam sie, ze Adas pobyl troche z rodzinka i ogolnie z innymi ludzmi, a przede wszystkim z tata. Widac bylo, ze maluch cieszy sie z tego, ze jest obiektem zainteresowania tylu ludzi, bawil sie grzecznie z dziecmi, a jego kuzynka Zuzia sprawila, ze tak sie smial i dostal takiej glupawki, ze nawet przy obiadku nie potrafil sie uspokoic i smial sie w glos na sam jej widok:) Babcie po prostu uwielbia, a wujka slucha jak nikogo innego.
Teraz niestety odchorowuje wyjazd i to doslownie, bo zlapal od kogos katar i stal sie momentalnie smutniejszy i to nie tylko przez zatkany nos:/ Ale przywiozl tez nowe umiejetnosci - trzesie pupka do kosi kosi i do piosenek, dyskutowal jak nigdy z wyciagnietym paluszkiem w strone przeciwnika, zaprezentowal nowe zdolnosci manualne na prezentach i coraz pewniej przymierza sie do samodzielnego chodzenia (nie da sie zlapac za raczki, wiec czekamy az sam dojdzie do tego jak to z tym chodzeniem jest). Zebow nadal brak.
Wszyscy byli zachwyceni Adasiem, bo byl grzeczny baaardzo. Do kazdego poszedl z checia na raczki, smial sie serdecznie, bawil chetnie, jadl ladnie (szczegolnie polski chlebek z maselkiem ;)), jak chcial spac to spal gdzie akurat bylismy i nawet w kosciolku spiewal. A z tym spiewem to smiesznie bylo, bo na poczatku plakal jak ludzie spiewali. Pozniej skapowalismy, ze on myslal, ze tak trzeba, bo juz pod koniec to nie bylo plakanie, ale takie pojekiwanie bez lez, nasladujace szczegolnie pewnych wyjcow hehe;)
W samolocie przesypial pol lotu, a drugie sie bawil i skakal na naszych kolanach. Z anielska cierpliwoscia wytrzymywal wszelkie odprawy i wyprawy. Podczas dluzszej jazdy samochodem po prostu zasypial. Odwiedzilismy kilka osob, ale jak to mowia Czesi To se ne wrati... Te przyjaznie z przeszlosci to juz nie to samo. Do kazdego trzeba sie pofatygowac, bo do Ciebie to juz tak nie ma czasu. Kazdy ma swoje sprawy, a ty pozostalas jedynie wspomnieniem z przeszlosci...
Wiem, ja tez pewnie sie zmienilam, ale jakis tam zal mnie w sercu kluje. Jakas taka bylam nieobecna przez ten tydzien, mialam chwile na przemyslenia. I tak sie troche chyba wpedzilam w dola, bo myslalam o tym, ze chcialabym isc do pracy, pobyc z ludzmi, a poki co perspektyw i mozliwosci na to brak. Z roznych wzgledow... Myslalam o tym, ze moze zaplanujemy drugiego bobasa, ale maz przestraszyl sie na mysl wiec poki co, dalam spokoj.
Ponarzekam jeszcze troche, bo w Polsce nadal brak perspektyw na powrot, a drogo tak strasznie, ze wydalismy wiecej, niz jakbysmy pojechali na wakcje do cieplych krajow...W urzedach ten sam stosunek do petentow na ,,odp... sie'', a do tego pogoda jakby to byl grudzien, a nie kwiecien:/
Eh no dobra. Teraz idziemy na nowe, wiec mam nadzieje, ze i nowe i lepsze przed nami:)




w jakim wieku jest Adaś? moj tez skakal na kolanach w trakcie lotu i strasznie sie mu podobalo :-) bylismy przed swietami w PL. nie tylko nikt nie ma czasu; niektorzy udaja ze nie wiedza ze przyjechalas..
OdpowiedzUsuńwlasnie skonczyl 11 m-cy:)
Usuńz tego co widzę to prawie jednakowo się nasze chłopaki rozwijają :). Mój też trzęsie tyłkiem do piosenek i chopsa po podłodze na pośladkach :).
OdpowiedzUsuńJa teoretycznie pracuję, ale i tak w sumie siedzę cały czas w domu bez kontaktu z ludźmi i strasznie to jest dobijające.