sobota, 14 kwietnia 2012

Ala - historia prawdziwa


  Spojrzała na mnie swoimi wielkimi oczami, jakby za chwilę miała się rozpłakać. Kiwając się w przód i w tył, wystukiwała stopą jakiś tylko sobie określony rytm. Nagle zaczęła coś krzyczeć, ale nie potrafiłam zrozumieć o co może jej chodzić. Bardzo chcialam w tej chwili ja przytulic.
 Miała jasne poplątane włosy. Wyglądały, jakby sama je sobie obcięła. Sweterek był wełniany i kolorowy. Sprana spódniczka w burym kolorze i dziurawe rajstopki dodawały jej jakieś tragiczne oblicze. A jednak usmiech sprawial, ze stawala sie najpiekniejszym dzieckiem na ziemi. ,,Chodź do mnie” – powiedziałam. Jednak Ala tylko patrzyła na mnie z uśmiechem. Zaczęłam bawić się z innymi dziećmi, a ona tylko przyglądała mi się swoimi pięknymi oczami. Te jej oczy patrzyly z porazajaca wrecz prawda i swiadomoscia, choc miala zaledwie 4 lata...
 Ala trzymała się na uboczu i przyglądała się jak buduję wieżę z klocków. Inne dzieci zagadywały mnie i zadawały mnóstwo pytań. Nawet nie zauważyłam, kiedy Ala stanela bardzo blisko mnie. Wyciągnęłam rękę i pogłaskałam ją ostrożnie, jakbym głaskała dużego psa, który może mnie za chwilę ugryźć.
 Serce wyrywało mi się do niej, bo czułam, że ona bardzo potrzebuje w tej chwili miłości. Za często czuję, że ktoś potrzebuje miłości. Przekleństwo to dręczy mnie i prześladuje. W nocy nie daje spać, w dzień normalnie funkcjonować.
 Ala uśmiechnęła się i wzięła mnie za rękę. Dała się oswoić. Nie zwracając uwagi na resztę maluchów wzięłam ją na kolana. Zadawała mi pytania, jednak dla mnie były to tylko niezrozumiałe sylaby. Tak bardzo chciała o coś spytać, a ja nie potrafiłam jej zrozumieć. ,,Wyłącz rozum” – myślałam. Nie wiedziałam co mam zrobić, więc tylko ją przytuliłam i kołysałam w ramionach. Miłość potrafi wszystko. Ale czy na pewno?
 Próbowałam nauczyć Alę gry w łapki, ale nie umiała utrzymać rączki w jednej pozycji. Wysypałam więc na podłogę klocki i pytałam o kolory. Prosta zabawa sprawdzająca poziom kompetencji dziecka. ,,Jaki to kolor?” – podniosłam czerwony klocek. ,,Czarny”. ,,A ten?” . ,,Czarny” – odpowiedziała wyraznie i stanowczo Ala, gdy pokazałam jej zielony klocek. Ciarki przeszły mnie na wskroś. Serce zaczęło szybciej bić.
 Popatrzyłam na wychowawczynię. Brunetka, ubrana w różową bluzeczkę i jasne spodnie. Czterdziestolatka robiąca się na dwudziestolatkę. To zaskakujące, jak szybko potrafimy zaszufladkować kogoś przy pierwszym spotkaniu. Wszyscy wiedzą, jakie rzeczy sprawiają, że jesteśmy tak, a nie inaczej postrzegani, jednak nadal popełniamy te same błędy. Ciezko mi to zrozumiec.
 Dziewczynka zauważyła moją niepewną minę i zawahała się. Szybko zmieniałam zabawę i starałam się sprawić, żeby się uśmiechnęła. Dlaczego to takie ważne, żeby ludzie się uśmiechali? Chcemy, żeby przez ich śmiech obraz nas samych kojarzył im się tylko pozytywnie? Ta ułuda i tak jest chwilą, momentem.
 Ala popatrzyła na mnie i powiedziała zdanie tak wyraźnie, że pewnie z wrażenia otworzyłam mimochodem usta. ,,Moja mama miała tu krew” – wskazała na swój mały nos. ,,Dlaczego?” – zapytałam, żałując tego już w następnej sekundzie. ,,Bo tata uderzył ją tak o” – zatoczyła ręką koło w powietrzu i dotknęła nosa. Przez głowę przebiegł mi scenariusz z najgorszych filmów. Rodzina patologiczna, alkohol, krew, dzieci, bieda. Do oczu napłynęły mi łzy. Wybiegłam z sali, przekazując najpierw Alę koleżance. Przy dziecięcych szafkach opadłam na kolana i zaczęłam płakać. Jakby moja dusza nie potrafiła wytrzymać tego ogromu współczucia dla tego dziecka. Bo skąd inni mają wiedzieć jak to jest? Jak to jest słuchać kłótni rodziców przez całą noc i modlić się o to, żeby się już nigdy nie obudzić. Ja wiedzialam...

3 komentarze:

  1. O ludzie ale dałaś czadu z tym postem. U mnie kłótni nie było ale awantury z policją... Wiem czym to pachnie i jak smakuje... Najgorsza jest ta bezsilność. JAK POMÓC DZIECIOM?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nas i mamy tata raczej nie bil i problemow z policja nie mielismy, a mimo to mial taki charakter, ze bylismy zadreczeni psychicznie:/ No i te cholerne nalogi...

      Usuń
  2. O Boze... az mi lzy polecialy.
    Nie wiem co napisac... przykro mi... cholernie mi przykro, ze swiat czasami jest tak okrutny i niesprawiedliwy.
    Teraz to mam ochote Ivett Ciebie usciskac... dobry z Ciebie czlowiek.

    OdpowiedzUsuń