Patrzyłam na klasę ze spokojem, o jaki nawet bym siebie nie
podejrzewała. Wytłumaczyłam dzieciom temat lekcji i zadałam do
wykonania ćwiczenie. Przeszłam powoli przez salę i próbowałam skupić się na
kontrolowaniu pracy uczniów. Dzisiejszy temat dotyczył rodziny, a
zadaniem uczniów było narysowanie swojego drzewa genealogicznego.
Cóż, ciężko było wytłumaczyć dzieciom ten termin. Nie przeszło
to uwadze obserwujacej mnie wychowawczyni klasy.
Nagle zobaczylam wysoko podniesiona raczke. Jacek
spojrzał na mnie z zakłopotaniem w oczach i powiedział:
,,Proszę pani, ale ja nie potrafię narysować swojego taty”.
,,Dlaczego? Nie masz tatusia?” – spytałam trochę bezmyślnie.
,,Mam” – odpowiedział mały Jacuś - ,,Tylko ja nie wiem, jak on
wygląda. Wie pani, mój tata bardzo dużo pracuje i wraca o trzeciej
w nocy. Nawet w niedzielę”. Zdumiał mnie spokój w głosie tego
dziecka, opowiadającego tak naprawdę swoją życiową tragedię,
nie zdając sobie sprawy, że tak jest. Łzy napłynęły mi do oczu
, ale szybko się zreflektowałam i zareagowałam, mówiąc: ,,Wiesz,
ale na pewno twój tatuś ma oczy, uszy, nos. Narysuj swojego tatusia
w taki sposób, w jaki go sobie wyobrażasz”. Jakim człowiekiem
stanie się w przyszłości Jacek? Czy będzie potrafił być dobrym ojcem nie majac dobrego przykladu od wlasnego?




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz