piątek, 2 marca 2012

O karmieniu piersia - opinia wielce subiektywna

Juz bedac w ciazy wiedzialam, ze chce karmic piersia - bo zdrowiej, bo taniej, bo wygodniej. Jak urodzil sie synek, lezalam slaba po zabiegu, ale bylam zdeterminowana. Polozne pokazaly mi metody przystawiania, ale troche to trwalo zanim Adas zalapal o co chodzi.
 Przez pierwsza dobe byl pelen wod plodowych i nie chcial jesc. Praktycznie caly czas spal i na karmienie musialam go budzic. Wystraszylam sie, ze mi dziecko z glodu padnie i polozne kazaly mi dokarmiac butelka. Tak, kazaly mi, a ja glupia sie na to zgodzilam. Karmienie go byla dla mnie strasznie stresujaca sytuacja i chyba mnie to na poczatku przeroslo.
 Doradca laktacyjny przyszedl i owszem, ale pokazal jak dobrze karmic butelka:/ Jednak w razie problemow sa w Anglii na przyklad kafejki laktacyjne, gdzie spotykaja sie mamy karmiace z doradca, czy darmowa pomoc telefoniczna.
 Ja bylam uparta i kladlam malego na moich piersiach i tak sobie lezelismy. On wyczuwal zapach i mlaskal usteczkami, az z piersi zaczela kapac siara. Przystawianie go szlo mi baaardzo opornie, ale jak juz zassal no to sie zaczelo...
 Przy piersiach chcial byc non stop, a jak juz padalam z sil i musialam go odlozyc, to byl jeden wielki ryk. Nie zabezpieczylam sie na taka ewentualnosc smoczkiem i ja oraz mamy lezace na sali mialysmy noc z glowy. Mi juz sutki odpadaly, a po operacji pecherz nie mogl byc dlugo pelen, wiec dzwonilam po pielegniarki i prosilam o pomoc.
 W trzecia dobe (po tej nieprzespanej nocy) dostalam nawalu, a maly chcial byl przy persiach DOSLOWNIE caly czas. Gdy juz z bolu nie moglam wytrzymac dawalam mu do ssania maly palec w akcie rozpaczy. W ten sam dzien wypisali mnie do domu i pierwsza rzecza jaka zrobilam bylo wygotowanie smoczka i podanie rozpaczajacemu Adasiowi. I co? Blogi spokoj. Dydus w ruchu. Okazalo sie, ze to nad wyraz duza potrzeba ssania.
 Przez pierwszych kilka miesiecy smoczek musial byc w buzi praktycznie caly czas. Wcale nie zaburzalo to karmienia, bo on bardzo dobrze widzial roznice miedzy smokiem a cycusiem i ja tez rozroznialam kiedy jest glodny, a kiedy zmeczony. Teraz smoka ma wlasciwie tylko do spania, a takze do gryzienia rozdraznionymi dziaselkami;)
 Adas na karmienie budzil sie co ok. 3 godziny. Gdy doszlismy do wprawy karmienie odbywalo sie co 2-2,5 godziny. Mialam mnostwo pokarmu. Czesto piersi byly pelne i tryskaly mlekiem na kilometr. Czasami odciagalam, czasami nie. Wiecej mleka mialam zawsze w prawej i szybciej z niej mleko wyplywalo. Maly czasami krztusil sie bardzo na poczatku, dlatego przez jakis czas uzywalismy kapturkow.
 Kapturki byly tez w uzyciu z innego powodu - niesamowity bol przy karmieniu i nie mogace sie zagoic sutki. Adas mial plesniawki, wiec domyslilam sie, ze moglam miec zainfekowane kanaliki. Lekarka dala malemu nystatyne, a mi przeciwgrzybiczna masc do smarowania sutkow i gdy oboje sie wyleczylismy, karmienie piersia bylo nawet przyjemne.
 W miedzyczasie trafily nam sie zastoje i w sumie dwa razy zapalenie piersi z kuracja antybiotykowa. O majn gat! Co to byl za bol! Nikomu nie zycze... Jednak nadal nie poddawalam sie i karmilam cycusiami. Bylo mi z tym bardzo wygodnie. Moglismy wszedzie wyjsc, pojechac, absolutna wolnosc. Nawet dieta mi nie przeszkadzala. Na moja ukochana czekolade moglam sobie tylko popatrzec z jezykiem na wierzchu.
 Az nadszedl ten dzien (katar Adasia), gdy po pieknym przybieraniu waga zatrzymala sie. A ze byl blisko 6 miesiaca zaczelam wprowadzac stale pokarmy. Mleko zaczelo sie konczyc, a Adas zaczal tracic zainteresowanie mleczkiem.
 Ja rowniez zaczelam psychicznie byc gotowa na skonczenie karmienia naturalnego. Zblizaly sie swieta, chcialam sobie pojesc wszystkiego i bez oporu, napic sie tak dlugo wyczekiwanego winka, a po Nowym Roku jak zwykle przejsc na diete odchudzajaca...
 I tak na tydzien przed swietami zakonczylismy mleczna przygode. Adasiowi moje mleko wystarczalo na jakas godzine, wiec nie widzialam juz w tym sensu. I on sie meczyl i ja. Oboje pozegnalismy ten sposob karmienia bez zalu, abo Adas pokochal nowe smaki: kaszki, deserki, obiadki w duzych ilosciach - pycha! Chociaz do butelki musial sie troche przekonac. Za to z niekapka Tommee Tippee pil od razu pieknie.
 Synek nie wolal o cycusia, nie ciagnal za bluzke i nie widzialam, zeby mu czegos brakowalo. Nigdy wlasciwie nie byl mlecznym terrorysta, nawet tak bardzo nie wolal nigdy o niego. Dostawal wlasciwie regularnie i bylo ok. Tylko czasem w nocy chcial czesciej. Glownie pod koniec karmienia piersia, kiedy sie pokarm konczyl.
  Zauwazylam tylko, ze czasami chce, zeby go po prostu przytulic, wiec tak sie czasem przytulamy i jest nam wtedy baaaaardzo milo:)))

2 komentarze:

  1. Trochę z tym ciągłym wyciąganiem cycka na każde zawołanie Dziecka jest przesady... Dzięki smoczkowi nauczyłam Dziecko przesypiać noce mając 2 miesiące! Córka spała ciurkiem po 4-5h a dziś ma 7 miesięcy i śpi 8-9h! A to dlatego, ze gdy się budziła zamiast cycka dawałam jej smoczka, bo nie chciała jeść a pociamkać... ;) Jak przestałyśmy karmić cyckiem i tak bardzo się przytulałyśmy i przytulamy nadal :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Adas teraz tez przesypia cale noce. Ale do zasypiania nadal smok musi byc;) Jak karmilam piersia to wypluwal smoka i krzyczal, kiedy chcial jesc, wiec nie bylo problemu z karmieniem, a ja nie bylam chodzacym smoczkiem:)

      Usuń