Adas nigdy nie potrzebowal maskotek, przytulanek. Po co? Przeciez mial mnie! ;) A moze po prostu mama, jako osoba nie pochadzaca z Marsa nie wiedziala, wsrod jakich "przytulanek" szukac. Bo nagle okazalo sie, ze dziecko nie moze, no po prostu nie moze (!) zyc bez...koparki! (nabyta za cale 3 funty w sklepie z uzywanymi rzeczami)







Przytulanka dość nadzwyczajna :) Mój synek nie ma jeszcze tej jedynej, ulubionej zabawki... ale kto wie, może to też będzie jakieś auto?
OdpowiedzUsuńOryginalna ta przytulanka :)
OdpowiedzUsuńZawsze bardzo się z mężem martwiliśmy, gdy nasze dzieci zaprzyjaźniały się z twardymi zabawkami, bo potem w nocy, gdy taka zabawka "przychodziła" do nas do sypialni, przeważnie swoją najtwardszą część miała gdzieś między naszymi żebrami :-)
OdpowiedzUsuńHaha, ale sie usmialam. Jeszcze czegos takiego nie widzialam. Pozdrawiamy serdecznie :)
OdpowiedzUsuńAle słodki widok !
OdpowiedzUsuńKoparka, nie koparka - fajnie, że się tak przywiązuje do rzeczy.