Dzisiejsza bezsenna noc wypelniona byla roznymi myslami i emocjami. Najdluzej zastanawialam sie nad tym, czy slowo w dzisiejszych czasach ma dla ludzi jakakolwiek wartosc. Slowem mozna wyrazac mysli, emocje, komunikowac sie, pocieszac, wyznac milosc, przyjazn, mozna tez obrazac i ranic. Kiedys slowa autorytetow spijalismy z ust, bralismy do serc, dzisiaj podchodzimy z cynizmem, dzielimy na czesci, analizujemy, poddajemy w watpliwosc.
To prawda, ze zaczynam nam brakowac autorytetow, a slowa wszelakie zaczynaja tracic na wartosci. A jak to jest w internecie? Mysle, ze wielu ludzi nadal uwaza, ze slowa wypowiedzane w sieci, to slowa majace mniejsza wartosc, bez znaczenia. No bo, czy hejterzy powiedzieliby to samo w twarz osobie, ktora obrazaja? Czy nadal byliby tacy odwazni?
Czy to, ze mozemy byc anonimowi, usprawiedliwa zlosc, nienawisc czy inne negatywne emocje, ktore wylewaja sie z ludzi? Czy to znaczy, ze my w wirtualnym swiecie jestesmy naprawde soba, czy jakims sztucznym wytworem, awatarem, alterego, jak zwal tak zwal...
Moj blog jest wyrazem tego, co we mnie siedzi, moich przezyc, przemyslen i emocji. A mysle, ze gdzie sa emocje, tam jest prawda, dlatego nigdy nie traktowalam znajomosci internetowych jako tych gorszej kategorii. Bo gdybym tak myslala, to nie wyszlabym za maz za chlopaka poznanego w internecie. Staram sie ufac ludziom i szukac w nich dobra, wiec nie zakladam z gory, ze ktos oszukuje lub podaje sie za kogos, kim nie jest. A czy mi sie to zdarzylo? Oczywiscie, ale nawet nie tak czesto, jakbyscie mogli myslec. Bo to jakies kilka procent, jesli chodzi o ludzi, ktorych poznalam.
Gdy bylam nastolatka z problemami, internet stal sie moja ucieczka. Szukaniem wsparcia w samotnosci. I wiecie co? Ciesze sie teraz z tego niezmiernie! Nie ucieklam w alkohol, narkotyki, samotnosc, ale mimo wszytko zaczelam szukac wsparcia. Dzieki kafejkom internetowym poznalam swietnych i ciekawych ludzi, ktorzy mi pomogli, pierwszych chlopakow, milosci, fascynacje. Wyszlam na prosta, zaczelam takze w prawdziwym zyciu wychodzic do ludzi, powoli sama sobie radzic i ukladac zycie.
Po smierci pierwszego meza internet po raz kolejny mnie uratowal i po raz kolejny wyszlam dzieki niemu z dolka i poznalam kolejna milosc. A poniewaz mam sklonnosci do wpadania w emocjonalne doly, to wcale nie bylam zdziwiona faktem, ze po urodzeniu dziecka dopadla mnie kolejna depresja. Nie pomoglo to, ze bylam z dzieckiem sama na emigracji. Maz cale dnie w pracy, rodzina i wsparcie daleko, a ja sama borykalam sie trudami macierzynstwa. I stad moj pomysl wybebeszenia sie w internecie.
Ciesze sie, bo dzieki temu poznalam osoby, ktore pomogly mi sie po raz kolejny pozbierac i zaakceptowac siebie jako matke. Jednak nigdy nie domyslilabym sie, ze gronie mamowym moze byc tyle zlosci, nietolerancji, falszu i obludy! Mama, ktora dzisiaj Ci doradza, jutro obraza i wbija noz w plecy. Ciezko bylo mi to na poczatku zaakceptowac, ale jak pisalam, staram sie ufac ludziom i jednak wierzyc w ich dobre intencje. I ciesze sie, ze nie stracilam wiary w ludzi i nadal mam nadzieje. Ze nawet w internecie moge znalezc przyjazn i zaufanie, bo sama nie traktuje takich znajomosci lekko. Wiaze sie to u mnie z uczuciami, emocjami, poswiecam swoj czas, uwage, wiec czy moge to uznac, za przyjazn gorszej kategorii? Taka, ktora mozna potraktowac lekko i po wspolnych przezyciach powiedziec "Ok, juz mi nie jestes potrzebny, wiec zegnam"? Mysle, ze w realu malo kto wykazalby sie takim rakiem wyczucia i dojrzalosci.
Tak jak w realnym zyciu, tak i w wirtualnym staram sie byc jak najbardziej prawdziwa. No moze w sieci bardziej otwarta, ale to nie znaczy chyba ze gorsza, prawda? Bedac w sieci wole byc soba, a nie wymyslonym awatarem...




Echhh czuję się dokładnie tak samo :( Jest mi cholernie przykro, kolejny raz wychodzi że za bardzo się angażuję w znajomości z ludźmi, którzy nie odwzajemniają tego :(
OdpowiedzUsuń:( Czasami czlowiek nie uczy sie na bledach, bo ciagle ma jednak nadzieje...
UsuńMirka! Po Twoim wpisie mam wyrzuty sumienia, ale pewne wybory robi się pomimo, a nie ponieważ. Pomimo, że kogoś lubisz i szanujesz to musisz np odejść z szacunku dla siebie, a znajomość można utrzymać na różne sposoby :*
OdpowiedzUsuńSzanuje Twoj wybor, ale brak pozegnania zabolal. Tak samo jak brak wytlumaczenia z innej strony...Ja sie nie zamykam, ale tez nie bede sie narzucala :*
Usuńpróbowałam wyjaśnić, ale w tamtej sytuacji się nie dało więcej powiedzieć, no i jak kula - ofiary, winni - przepychanki kto jest bardziej pokrzywdzony i kto ma bardziej żal, Wy zostałyście w grupie, ja sama
UsuńPrzykro mi że uraziłam uczucia, ale nie tylko ja byłam nie w porządku
Ja tez staram sie byc soba w sieci...aczkolwiek nie za bardzo potrafie sie wybebeszyc do konca.
OdpowiedzUsuńZawsze mialam z tym problem i nawet w realu osoby, ktore dobrze mnie znaja nie naciskaja tylko czekaja az bede na to gotowa.
Ludzie potrafia ranic... i czasami nawet nie zdaja sobie sprawy jak sierczyste policzki ofiaruja innym piszac "zegnam". Mimo, ze to "tylko" internet, to tez potrafi zabolec... i czlwoiek potrafi sie poczuc tym gorszym, niechcianym...
W ogole to uwazam, ze internet tak zaczal ingerowac w nasz codzienny swiat, ze juz nie powinno byc roznicy skad, co i jak....
Wiem co chcesz powiedziec, ale jednak wierze, ze juz sie nie da odwrocic ingerencji internetu w nasze zycie. Kwestia taka, czy wykorzystamy ta ingerencje dobrze, czy zle...Jestem poraniona wewnatrz przez roznych ludzi, ale nie powiem "zostawiam to bez sentymentow". Jesli nadwrazliwosc ma byc moja glowna wada, to juz wole tak, niz znieczulica i brak zainteresowania drugim...
UsuńIvett, a co jeżeli jedna ze stron w tej przyjaźni (nawet "tylko" wirtualnej) czuje, że daje więcej niż otrzymuje? Co ma zrobić w takim wypadku, dalej tkwić w takim układzie oszukiwać tą drugą osobę, że jest dobrze mimo, że tak nie jest? Czy nadal to jest przyjaźń? Dlaczego ma tkwić w układzie w którym czuje, że tylko jedna strona idzie na ustępstwa i tą osobą jest właśnie ona?
OdpowiedzUsuńCo jest większym fałszem i obłudą tkwienie w takiej przyjaźni czy odejście?
A nie można jak dorośli ludzie powiedzieć o co na prawdę komu chodzi? Po co te niedomówienia? Fałsz i nieszczerość? Pitu pitu, ładnie, pięknie, jesteście wspaniałe, dobrze mi z wami itd...
OdpowiedzUsuń