Jak sobie pomysle, jakie mialam wyobrazenia na temat macierzynstwa przed urodzeniem dziecka, to az wstyd mnie bierze. Jakaz ja "madra" bylam! Jakie "madrosci" innym serwowalam! Jak krytykowalam zachowania pewnych mam! Wstyd, po prostu, wstyd prosze panstwa...
Im dluzej jestem mama, tym bardziej uswiadamiam sobie pewne sprawy, tym bardziej jestem tolerancyjna nie tylko w stosunku do innych mam, ale tez w stosunku do innych ludzi. Ba! W stosunku do siebie jestem bardziej tolerancyjna!
Popelnialam w przeszlosci wszelkie podstawowe bledy "nieoswieconej". Sama myslalam stereotypowo na temat dzieci i wyglaszalam farmazony typu "O matko, 2 lata i jeszcze pampersa nosi?!/ Nie je samodzielnie lyzeczka?!/ W wozku jeszcze jezdzi?!/ Bajki oglada?!/ Ciasta codziennie dostaje?!/ Jeszcze karmi piersia?!/ Zlosci sie bez powodu?!/ Pije mleko z butelki?!/ O 11 nie spi?!/ Wrzeszczy cale dnie?!/ Bije mame?!" I tak dalej i tak dalej...
I co? Hahahahaha - to smiech z wlasnej osoby, troche przez lzy, troche ze wstydu, z roczarowania z siebie samej, swojego braku tolerancji, dystansu i glupoty. Moje dziecko w wieku 2 lat robi oczywiscie wiekszosc z tych rzeczy czyli mniej wiecej to, co inne dzieci w jego wieku. To nie ONI byli nienormalni, to ja bylam ograniczona.
A w stosunku do mam? To samo, czyli "Tak strasznie przytyla w ciazy?!/ Nie pracuje?!/ Juz pracuje?!/ Krzyczy na swoje dziecko?!/ Tyle zabawek kupuje?!/ Daje sobie wejsc na glowe?!/ Narzeka, ze SIEDZI w domu?!/ Nie cieszy sie macierzynstwem?!" Czy musze pisac dalej? Chyba nie raz w swoich postach pokazalam, ze nie zawsze bywa rozowo, ze matka nie zawsze sie jest od razu, ale sie staje przez cale nasze zycie. Bo niesie ono rozne wywania, ktore nas w tej roli ksztaltuja.
Widzieliscie komedie romantyczna "He's just not into you?". Takie wariacje na temat zwiazkow. No wiec glowna bohaterka wysnula teze, ze pewne historie, ktore slyszymy o zwiazkach, to nie regula, ale wyjatek, czyli np to, ze kochanka z zonatym ma dlugie, szczesliwe malzenstwo, albo facet sie zmienil i taki juz zostal. Ja natomiast tak sobie pomyslalam, ze ta teza swietnie pasuje do macierzynstwa, bo historie typu "Majac roczek jadl sam/sikal do nocnika/mowil" itd. to nie reguly, to wyjatki moi kochani! No prosta prawda, ale jakos tak mnie uspokoila, uspokoila rodzicielskie zapedy w rywalizowaniu w byciu Najlepsza Mama Na Swiecie. Czytam wlasnie "Jezyk Dwulatka" Hogg i ufffff - nie jest ze mna tak zle :)
Nie kazda mama wie od razu co jest najlepsze dla jej dziecka, ale wiekszosc jednak sie stara, walczy ze swoimi ograniczeniami, czasem popelnia bledy, nie zawsze sie do nich przyznaje, ale jak wszyscy - potrzebuje wsparcia innych! Dlatego moi drodzy powtorze za poeta "Miej serce i patrzaj w serce"...




Nie należę do świętych, ale staram się ograniczać w komentowaniu tego rodzaju zachowań u innych, bo sama nie wiem jaką będę matką. Jedno wiem na pewno, tylko moje dziecko będzie miało najlepiej, będzie najlepsze, najukochańsze, itd itp. Dlaczego? Bo każda matka tak właśnie myśli o swoim dziecku ;)
OdpowiedzUsuńO tak, ja też się śmieję z moich niektórych wyobrażeń na temat tego co moje dziecko będzie albo nie będzie robić, co będę stosować a czego nie itd ;)
OdpowiedzUsuńJa się śmieję, jak sobie przypomnę, jak mówiłam, że never ever żadnych dzieci :)
OdpowiedzUsuńTak, ma to samo. Wyobrażenia swoją drogą, a realia okazały sie zupełnie inne. To co było kiedys oczywiste, po porodzie wcale juz takie nie bylo.
OdpowiedzUsuńczłowiek uczy się CAAAAŁE życie :D
OdpowiedzUsuń