Narzedzie pracy mi sie zepsulo i skutecznie zrujnowalo mi humor na caly dzien. Zawsze mnie zaskakuja takie sytuacje. Ale jak to? Miales byc niezawodny! Ustawialam Cie na rozne programy, wode swieza wlewalam i stara wylewalam, odstawialam do wystygniecia i dopiero zwijalam kabelek, a ty nagle postanowiles przestac grzac, a woda zaczela sie lac ze wszystkich dziurek. Why????!!!!
I tak wlasnie w zyciu bywa. Chocbys nie wiadomo czasami jak sie bedziesz starac, pewne rzeczy po prostu sie zepsuja, inne umra smiercia naturalna, niektore rzeczy niestety dzieja sie same i chocbysmy sie starali bardzo, nie zawsze bedzie tak, jakbysmy chcieli...
Ot takie zelazkowe refleksje...
Ps. I nagle okazuje sie, jak niewiele ubran wymaga prasowania! Ha!




Ja tam zawsze skłócona z żelazkiem jestem, nigdy się nie lubiliśmy więc sięgam po nie w ostateczności... Ale jakby się zepsuło, to pewnie bym się wkurzyła - dla zasady ;)
OdpowiedzUsuńOd tygodnia nie widziałam swojego :) Gdzieś się schowało :)
OdpowiedzUsuńHaha ja od razu wieszam tak pranie, żeby potem jak najmniej prasowania było :P
OdpowiedzUsuńA ja lubie prasowac! Zawsze mnie to relaksowalo:) Nawet majtki mezowi prasuje :p Jak mieszkalam z rodzicami, to sie oczywiscie do tego nie przyznawalam, bo musialabym to codziennie robic, a bylo mi wtedy szkoda czasu. Moja mama do teraz mysli, ze nie lubie :p
OdpowiedzUsuńnienawidzę prasować!!!! sterta prasowania na mnie zerka i się złowieszczo śmieje !!!!!!! moze dzisiaj się nia zajmę ??? nie wiem :D zobaczę ale odkładam ile mogę :-)
OdpowiedzUsuńObserwuję i Zapraszam na konkurs !!!!
OdpowiedzUsuńhttp://kasiulekkochany.blogspot.com/2013/04/konkurs.html