Ostatnio pisalam o Adasia goraczce i okazalo sie (jak slusznie podejrzewalam), ze to trzydniowka. Pozniej dostal plesniawek, wiec znowy zrezygnowal z picia i jedzenia. Znowu dostal chrypki i nadal kaszlal. I kaszlal tak, kaszlal, az pewnego dnia tak go trzymalo, ze az zwymiotowal. Pelna watpliwosci poszlam do lekarza, ale gdy pluca okazaly sie czyste, powiedzialam o swoich objawach - ze ten kaszel, ropiejace oczko, wodnisty katar, to mi wyglada na alergie na roztocza.
I wiecie co? Babka przyznala mi racje, ale to, co zapisala mu zwalilo mnie z nog. Nie, nie wyslala go na badania. Nie, nie zapisala mu kropel na alergie. Kazala mi w razie ataku kaszlu dac mu inhalator. Z zastrzezeniem, ze mam wrocic, jesli bede musiala mu go podawac czesciej, niz raz dziennie. Inhalator dla astmatykow!
Jak zobaczylam ta tube dla dzieci z misiami i ten inhalator, to az mi sie plakac zachcialo. Na szczescie nie musialam mu podawac tego cholerstwa, bo Adasia kaszel znacznie zelzal (moze zwymiotowal badziewie, ktore mu siedzialo), a i stan ogolny znacznie sie poprawil.
W czwartek mielismy chyba jakies apogeum skoku rozwojowego, bo od rana Panicz zachowywal sie, jakby wstal lewa noga. Siedze - zle, ryk. Stoje - zle, ryk. Klocki nie daja sie ukladac - ryk, wrzask, rzucanie nimi na cala dlugosc salonu. Mama zle sie ze mna bawi - rzucanie sie na wszystkie strony, tudziez walenie glowa o to, co akurat jest (sciana, stolik, itd.). W koncu skonczylo sie na nieprzerwanym godzinnym placzu i zasnieciu u mamy w ramionach o 18-tej. Przed 19-ta sie obudzil, zjadl kolacje, kapiel i sen.
Rano wstal zupelnie inny chlopiec. Spokojny, ulozony, gadatliwy, nie bojacy sie szanownego pana Mikolaja i calujacy bez przerwy mame. A od dwoch dni to juz zupelnie go nie poznajemy. Powtarza slowa, dzwieki, wiecej rozumie. Ma zabawkowego pilota, ktory po nacisnieciu mowi m.in. cyfry. Adas je na tyle na ile potrafi, powtarza. Najbardziej upodobal sobie dwa (aa), trzy (cy) i siedem (tata - nie wiem, dlaczego akurat jako tata powtarza :p). Powtarza Pibiś. Kiedys tak do niego mowilam i sobie zapamietal :)
Dostal na Mikolaja tablice do rysowania. Gdy napisalam Adas, glosno powtarzajac literki, on tez "pisal" mowiac przy tym "aaaaaś!". Ogladajac swojego ulubionego Justina, powtarza za nim migi, np na zdanie "it's time to sign!" robi ruch dlonmi, jakby je myl (nie dotykajac jedna o druga), albo na "When you see it, wave or cheer!" macha raczkami.
Wszystko fajnie, tylko jestem pewna, ze juz niedlugo bedzie znowu zabkowanie w natarciu. Jakbym sie dlugo nie odzywala, szukajcie po psychiatrykach...:)




Ciężki okres za wami...
OdpowiedzUsuńDobrze, że już jest po.
Teraz będzie już tylko lepiej.
widze ze u was tez wesolo ;/
OdpowiedzUsuńniech ta zima juz minie...:(
Zdrowka dla was:**
Współczuję. Takie koszmarne dni potrafią dobić jak nic innego
OdpowiedzUsuń