piątek, 14 grudnia 2012

Antystylowa mama

Nie lubie spacerow "bez celu". Szczegolnie jak aura nie sprzyja.
Nie lubie bawic sie, gdy jestem do tego zmuszana, a akurat nie mam na to ochoty.
Nie lubie sprzatac piec tysiecy razy dziennie zabawek.
Nie lubie, gdy kaze mi czytac te same ksiazeczki sto razy dziennie.
Nie lubie, gdy przy usypianiu rzuca sie znienacka do tylu, nie zwazajac na to, co za nim (i na przyklad uderza sie o sciane, tudziez o glowe taty).
Nie lubie, gdy placze caly dzien bez konkretnego powodu.
Nie lubie, gdy bunt przeciwko przewijaniu sprawia, ze trwa ono 10, a nie 3 minuty. I tak kilka razy dziennie.
Nie lubie, gdy z nadmiaru zajec nie moge umyc rano wlosow/pomalowac sie/zjesc sniadania itd.
Nie lubie, gdy zasypia o 14.30 po walce z samym soba i zmeczeniem, a zwykle zasypial kolo 12 w przeciagu 10 minut.
Nie lubie, gdy budzi sie o 6 rano i sila wywala mnie z lozka.
Nie lubie, gdy kaze mi wyciagac spod sofy samochodziki, wiedzac, ze wrzucil je tam specjalnie.
Nie lubie, gdy zasypia, a ja musze jeszcze posprzatac, ugotowac itd. zamiast cieszyc sie dwoma godzinami "wolnego".
Nie lubie polgodzinnego zbierania sie zanim wyjdziemy na spacer. Szczegolnie, gdy jestesmy juz ubrani, a on zrobi akurat kupe.
Nie lubie, gdy nie pozwala mi dopic kawy, a zimnej wprost nie znosze.
Nie lubie tego, gdy z nadmiaru frustracji krzykne na niego, choc tak naprawde nie zrobil niczego zlego.
Nie lubie tego, ze musze szanowac to, ze jego wyborem jest nie dawanie go swojej mamie.
Nie lubie, gdy wywala na ziemie rzeczy, ktore wlasnie wyprasowalam i poskladalam.
Nie lubie tego, ze jego sposobem na uspokojenie przed snem jest bardzo bolesne szczypanie mnie malutkimi paznokciami...

Nie lubie, a musze podobno wedlug wspolczesnych kanonow. Podobno powinnam sie tym cieszyc, doceniac i tym podobne. I przez to jeszcze bardziej tego nie lubie...

Ps. I zeby byla jasnosc - kocham swoje dziecko i nie zaluje, ze je mam.

9 komentarzy:

  1. Wiesz co? Ja tez tego nie lubie.

    OdpowiedzUsuń
  2. JA też NIE LUBIĘ! no nie lubię!

    OdpowiedzUsuń
  3. Większość z tych rzeczy odczuwam identycznie.
    Do reszty... przywykłam po 6-ciu latach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ha, ha - ja po trzech już jestem przyzwyczajona ale tez nie lubię :)

      Usuń
  4. Przy kazdym zdaniu wykrzykiwalam w glowie :"Ja tez!!!" :D
    Ja tez tego nie lubie:D wszystkeigo!!! noo tylko samochodow nie wyciagam spod kanapy a kredki:D
    Ilez to matka moze zniesc nie??:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie lubię to również. Nie jesteś sama.
    A niektóre "nie lubię" będę dopiero nie lubiła w przyszłości jak E. podrośnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. cóż...wszystko ma swoje plusy i minusy :) warto się skupić na tych plusach:))

    OdpowiedzUsuń
  7. I ja też nie lubię! Bo i co tu jest do lubienia :)

    OdpowiedzUsuń