Do Anglii przyjechalam jako mloda, zakompleksiona dziewczyna z Polski. Na kazdym kroku odczuwalam, ze jestem czlowiekiem gorszej kategorii i mialam z tego powodu mnostwo kompleksow. Anglicy uwazaja sie za lepszych, madrzejszych, zabawniejszych od calej reszty swiata. W programach rozrywkowych wprost wysmiewa sie tu m.in. z Polakow i z tego, ze przyjezdzamy pracowac tu fizycznie :/
Z biegiem czasu zaczelam jednak widziec jacy naprawde sa Anglicy (moja bardzo subiektywna opinia), czyli snobami, ktorym sloma wystaje z butow, rasistami, prostakami i zupelnymi ignorantami (no napisze wprost - moja 7-letnia bratanica ma prawdopodobnie wieksza wiedze naukowa i o swiecie, niz niejeden dorosly Anglik). A zeby to potwierdzic przytocze kilka anegdotek...
Kolezanka byla na spotkaniu z Mikolajem w centrum dla dzieci. Na scianie wisiala mapa, na ktorej znalazla sie Czechoslowacja. Oburzona pokazala to pracownicy (w koncu bawily i uczyly sie tam dzieci! - opowidala nam) i zapytala "Czy pani wie, ze Czechoslowacji nie ma juz 20 lat?". "No co pani powie?!" - odpowiedziala tamta. "To co tam teraz jest?". No comment.
Kolega z pracy mojego meza zapytal sie go, czy znamy w Polsce barbecue. A ich wspolnego kumpla Australijczyka, czy kazdy z nich posiada w domu kangura (i pytal niestety powaznie).
Inny kolega na pytanie, czy wie skad sie biora kurczaki, odparl - "No z Tesco!". No jaki durny, przeciez jeszcze w Lidlu sa...:p
Maz pracuje w wiekszosci z Anglikami, wiec ma mnostwo takich historii w zanadrzu :) Ostatnia jednak rozwalila mnie na lopatki. Nazwijmy ich Jake and Jill. No wiec Jake i Jill, dwudziestokilkulatki z trojka dzieci (kazde z tzw. wpadki, bo chociaz antykoncepcja darmowa, oni woleli tylko "uwazac"), wybrali sie do Londynu, by poplynac promem po Tamizie. Pochodza z hrabstwa Kent, ale nie byli nigdy zwiedzac Londynu (schlac sie i pracowac i owszem). Plyna sobie, Jill sie intensywnie rozglada i pyta Jake'a - "Ty, to gdzie byly te dwie wieze?". Umarlam. Przysiegam, ze to historia prawdziwa, bo "Jake" sam sie nia pochwalil na FB!
Pewnie, sa wsrod kazdej narodowosci ludzie madrzy i madrzejsi, ale moim celem bylo pokazanie, ze naprawde nie mamy sie czego wstydzic w "wielkim swiecie". Nasza edukacja, wiedza o swiecie jest na wyzszym poziomie, niz w Anglii (co udokumentowano) i w przeciwienstwie do Anglikow z checia podrozujemy i uczymy sie nowych jezykow (oni nie, bo po co - wszyscy znaja angielski, a na wycieczki jezdza do Hiszpanii glownie). Podrozujac, majac do czynienia z roznymi ludzmi, badzmy dumni z tego skad pochodzimy, bo wstydzic nie mamy sie absolutnie czego!




Niezłe historie. Ale ta ostatnia to mi szeroooooko otworzyła oczy.
OdpowiedzUsuńCóż... Congratulations, Jill ;)
Polska mądry naród, żebyśmy to jeszcze wykorzystywali, to bym była wniebowzięta! :D
OdpowiedzUsuńOj...Też słyszałam różne historie na temat wiedzy Anglików chociaż w zasadzie się nie spotkałam z tym na żywo.Niestety nie mam zbytnio kontaktu z Anglikami.Czasami mam wrażenie że większość z nich zakończyła edukację na poziomie szkoły podstawowej,a teraz gromadka dzieci i zasiłki.
OdpowiedzUsuńU nas w mieście jest np tak że o którejkolwiek godzinie nie poszłabyś do centrum,dzień tygodnia też nieważny to wszystkie sklepy i uliczki tak zaludnione że nie da się swobodnie przejść.A weź przejdź koło McDonald's:)
O ludziiieeeee padłam na plecy :D i zakrztusiłam się angielską herbatą :D
OdpowiedzUsuńNie wstydzimy sie :-)
OdpowiedzUsuńJa do dzis wspominam jeden z takich"przypadkow". To bylo kilka dobrych lat temu, kiedy zimy w UK byly bez sniegu. Wybieralismy sie zima do domu, do Polski, autem. Poniewaz w Niemczech opony zimowe sa obowiazkowe wybralismy sie do autoryzowanego sklepu sieciowego z firmowymi oponami.
Pytamy: czy macie opony zimowe w sprzedazy?
Odpowiedz: Panie, a po co panu opony zimowe?
No to tlumaczymy: jedziemy do Niemiec i tam zima wymagane sa zimowki.
Odpowiedz: panie, to nie lepiej sobie w tych Niemczech lancuchy sniezne zalozyc? No comment :-)
A podobnych historii na pęczki...
Ach i zapomnialam - nigdy nie czulam sie zakopleksiona wsrod Anglikow. Wrecz przeciwnie. A to ze oni uwazaja sie za pepek swiata? No coz, to juz ich problem !
OdpowiedzUsuńZawsze sie tylko zastanawiam ile by bylo zabawy, gdyby tak wyslac Anglikow na szkole przetrwania do Polski :-)