czwartek, 15 listopada 2012

Urodziny, czyli w koncu mam gosci

 Czy chwalilam sie, ze odkad chodze na grupy zabawowe z Adasiem mam w koncu polskich znajomych? Nawet nie zdawalam sobie sprawy z tego, jak bardzo mi to bylo potrzebne. Ten kontakt miedzyludzki, wspolne kawki i smiechy, dzieci bawiace sie wspolnie. Maz ma lepsza i mniej spieta zone, ktora juz nie czuje sie taka samotna w UK :)
 Dzieki tym nowym znajomosciom "wychodzimy do ludzi". Bylismy na dwoch zabawach Halloweenowych, gdzie my mielismy okazje integrowac sie z doroslymi, a Adas z innymi dziecmi. Musze przyznac, ze dziecko mamy wyjatkowo towarzyskie, bo do kazdego doroslego "zagada", z dziecmi sie pobawi, a na pozegnanie pomacha i powie "papa".
 Z jedna grupa dziewczyn spotykamy sie w poranki, a z inna (te dziewczyny poznalam w czasie wakacji w parku) raz w tygodniu na kawce, to u jednej to u drugiej. Roznimy sie od siebie wiekiem, doswiadczeniem zyciowym i pogladami, ale laczy nas macierzynstwo i wszystko, co sie z tym wiaze, czyli od kupek dziecka, do zmian w malzenstwie i zyciu "po dziecku". Tematow wiec nam nie brakuje :) Jest wesolo i dwie godziny mijaja nam bardzo szybko. Zdecydowanie za szybko :)
 Jak wiecie 8 listopada mialam urodziny i tydzien wczesniej zaprosilam dziewczyny z popoludniowej grupy na kawe (byla akurat moja kolej). 7-go skapowalam, ze zaprosilam je na dzien swoich urodzin, wiec szybko kupilam torta, zrobilam salatke gyros, rozmrozilam drozdzowke, upieklam chleby i przyszli goscie. Kolezanka nawet meza zabrala ze soba, wiec zrobilo sie tlumnie wraz z dzieciakami. Powiem wam, ze wzruszyly mnie kwiaty od nich i balon urodzinowy (prezentow nie chcialam; koncu nie znamy sie AZ tak dlugo:)). Po raz pierwszy od 4 lat mialam gosci w swoje urodziny! Mialam tort, kwiatki i cala ta otoczke, a Adas az sie poplakal jak goscie poszli do domu.
 Nie sadzilam, ze to wydarzenie bedzie dla mnie wazne, ale okazalo sie, ze znaczenie ma ogromne. Bo poczulam sie czescia wspolnoty, akceptowana, lubiana i w koncu poczulam sie w UK prawie jak u siebie. I to wszystko dzieki posiadaniu dziecka! :) Jest lepiej w zyciu, jest lepiej w sercu...

Ps. Pochwale sie jeszcze, ze w niedziele w ramach prezentu maz wyslal mnie na 3-godzinne spa do pobliskiego salonu kosmetycznego. Mialam relaksujacy masaz calego ciala, maseczke na twarz, pedicure i manicure. Mam na pazurach lakier, ktory ma wytrzymac 3 tygodnie. Cos w sam raz dla mam! W koncu problem odprysniec lakieru po jednym dniu z glowy :p Polecam zasugerowanie podobnego pomyslu na prezent swoim mezczyznom tudziez rodzinie (tak jak ja zrobilam:)). Relaks niesamowity! :)

4 komentarze:

  1. Tak mi się ciepło na sercu zrobiło czytając :))) Cieszę się z Tobą :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też się cieszę razem z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że takie udane miałaś urodziny :)

    OdpowiedzUsuń