poniedziałek, 12 listopada 2012

Taki okres

 Niestety i u nas zdrowie nie dopisuje w tym cholernym okresie jesienno-zimowych. I zewszad slysze "no taka pora" i juz mam tego dosc :/ Juz od dluzszego czasu Adas podlapywal katarki, kaszelki, ale zwalalam na zeby. Az pewnego dnia zaczal sie koszmarny tydzien, kiedy Adas dostal plesniawek! Wiecie jaki to musi byc bol dla zabkujacego dziecka?! Pewnie duzy, bo ryk i marudzenie byly przez caly tydzien. Pic niet, jesc tylko mleko, kaszki, owoce tarte i jogurty. Chociaz tyle.
 Przezywalam z nim koszmar, bo taki jeczaco-placzacy wisial na mnie non-stop i ratowaly mnie na krotkie chwile bajki. Teraz mamy z tym problem, bo dziecko zaczyna po chwili samodzielnej zabawy szukac pilota od telewizora, a my zawsze staralismy sie puszczac mu bajki co najwyzej 3 razy dziennie po pol godziny (rano, zebym mogla sie umyc i ubrac, po poludniu, jesli siedzielismy akurat w domu i wieczorem standardowo wieczorynka "In the night garden"). No i jesli nie znajdzie tego cholernego pilota (bo mama sprytnie schowala), to albo jest ryk, albo idzie i sam wlaczy na dotyk . Jak mama wylaczy - ryk...
 Dostal oczywiscie nystatyne. Po 4 dniach podawania dostal wysokiej goraczki, ktora w nocy zwalczyl (dalam syrop przeciwgoraczkowy i otworzylam okno). Gdy wyzdrowial, zupelnie nie to dziecko! Apetytu dostal za dwoch, nie marudzil, bawil sie grzecznie i smial cala buzia. Ufff! Tylko to uff nie na dlugo. Po dwoch dniach moj synus...stracil glos! Zaczal charczec jak stary alkoholik i mial taki szczekajacy placz i kaszel. Znowu wizyta u lekarza, a tam diagnoza - wirusowe zapalenie krtani. Nie ma na to lekarstwa, przejdzie samo do tygodnia, gdyby bolalo - syrop.
 Na cale szczescie dziecka nie bolalo i jadl, pil, bawil sie jak zwykle. Tylko ta chrypka. Chrypa zaczela po paru dniach przechodzic, kiedy pojawil sie kaszel. Taki niewielki, no ale zawsze. Znowu goraczka, ktora rano przeszla i ...mamy zabek! Juz mama myslala, ze skoncza sie nasze meki, ale niestety...Od tego piatku kaszel zaczal dziecku coraz bardziej dokuczac. Innych objawow brak. Dziecko zaczyna pokazywac nowe umiejetnosci i slowa (czyli na to wszystko byl jeszcze skok?!). Mame zaczyna w sobote gardlo bolec. W niedziele juz boli bardziej.
 Dzisiaj rano szybka wizyta u lekarza. Adas - poszlo na plucka (oskrzela? nie wiem, tutaj po prostu chest infection). Antybiotyk na 5 dni, trzy razy dziennie. Na szczescie bez goraczki i innych objawow. A mama uslyszala, ze ma angine ropna. Dostala antybiotyk na 10 dni, 4 razy dziennie, czyli w sumie 8 tabletek dziennie! A jesli antybiotyk nie pomoze, mam natychmiast jechac do szpitala. Lekarz kazal tez sciagnac meza z pracy co najmniej na 2 dni, aby sie nami zajal, bo mamy dopoczac w domu. Good joke panie doktorze!  Maz niby sciagniety, ale teraz mam dwoch chlopow do ogarniecia - phi! No dobra zajmie sie Adasiem, bo maly chce tylko do niego, jak jest w domu, no i pilnuje zonki, coby sie nie przewrocila :) Kocham meza, ale jest tylko facetem :). "Taki okres" dodal jeszcze lekarz. No co ty powiesz, panie doktorze?

7 komentarzy:

  1. oj, niedobrze!
    zdrowiejcie mi tam szybciutko!
    odpoczywaj, niech mąż Cię wyręcza!

    wiem co to angina, w swoim czasie przechodziłam ją regularnie co 3 miesiące.
    dopóki mi migdałków nie zlikwidowali! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Chorobowy sajgon... współczuję bardzo, trzymam kciuki mocno i ZDROWIEJCIE TAM!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bo jakby była już zima toby te wszystkie zarazki zamroziła ;)
    Zdrówka dla was !

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdrowia kochani duuuużo zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Straszne te choróbska. Czepiają się, ale Hexe ma rację. Gdyby była porządna zima to wszystko by się wymroziło. A poza tym takie mroźne powietrze zdecydowanie zdrowsze jest. Wracajcie szybko do zdrowia!

    OdpowiedzUsuń