piątek, 2 listopada 2012

Magia nastroju

 Wczorajszy dzien minal mi jak kazdy inny i...plakac mi sie chce z tego powodu :/ Brakuje mi tego nastroju melancholii, zamyslenia, wspominania. Wspominania tych, ktorych juz nie ma, pomodlenia sie za nich, odwiedzenia ich grobow, zapalenie swiatelka. I co najwazniejsze robienie tego we wspolnocie.
 Mam kogo wspominac, za kim tesknic i tym bardziej mi ciezko, bo wiem, ze moje dziecko nie pozna tak naprawde tego swieta. Nie bedzie znalo jego historii, tradycji i zwiazanych z tym obrzedow. Obchodzic za to bedzie Halloween, ktore dla mnie mogloby nie istniec.
 Dobijajacy jest tez dla mnie fakt, ze znowu w tym roku minie mnie magia nastroju swiat Bozego Narodzenia. Owszem, kartki i ozdoby swiateczne juz od tygodni w sklepach, ale co z tego? W Anglii swiateczny czas to zakupy i prezenty. Wiecie, ze tylko ok. 10% rodzicow a UK kupi swoim dzieciom prezenty do 50 funtow? Cala reszta wyda powyzej tej kwoty, srednio okolo...500 funtow! Losie drogi, ja nawet nie wiedzialabym co za takie pieniadze mialabym Adasiowi kupic, skoro od kilku miesiecy rzadza zwykle plastikowe samochodziki, drewniane klocki i ksiazki oczywiscie (kilka ulubionych, zaczytywanych do upadlosci rodzicow :p). Anglicy potrafia przescigac sie w swiatecznych zakupach, nawet za cene kredytu na caly przyszly rok lub sprzedarzy rzeczy na e-bay-u...Jesli to ma byc magia swiat to ja wysiadam.
 Bo swieta to dla mnie juz adwent, postanowienia, chec poprawy, roraty, snieg, mroz, nawet ciapa ze sniegu, przystrojony rynek, zapachy na klatce schodowej, szukanie prezentow dla bliskich nie drogich, ale wyjatkowych, to zapachy na klatce schodowej - grzyby, piernik, kapusta...Swieta to szukanie choinki, ozdob, takze wykonywanie ich wlasnorecznie, to tez Mikolajki 6 grudnia i szukanie prezentow kolo lozka. Wczesniejsze zakupy, szykowanie potraw, to szukanie pierwszej gwiazdki, lamanie sie oplatkiem, podniosly nastroj, wspolna kolacja, prezenty, no i pasterka z przyjaciolmi o polnocy...
 Tutaj nie ma z tego wszystkiego prawie nic. Czuje sie pozbawiona dostepu do czegos absolutnie wyjatkowego. I MOJE DZIECKO TEGO NIE POZNA! Rozrywa mi to serce, choc wiem, ze jego ojczyzna jest tutaj i z nia sie bedzie utozsamiac. Z tym plytkim, konsumpcyjnym zyciem. On nie zna tej tesknoty, tego bolu i scisku gdzies w srodku. To wlasnie emigracja...

Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba
Podnoszą z ziemi przez uszanowanie
Dla darów Nieba....
Tęskno mi, Panie...

Do kraju tego, gdzie winą jest dużą
Popsować gniazdo na gruszy bocianie,
Bo wszystkim służą...
Tęskno mi, Panie...


Do kraju tego, gdzie pierwsze ukłony
Są, jak odwieczne Chrystusa wyznanie,
"Bądź pochwalony!"
Tęskno mi, Panie...

Tęskno mi jeszcze i do rzeczy innej,
Której już nie wiem, gdzie leży mieszkanie,
Równie niewinnej...
Tęskno mi, Panie...

Do bez-tęsknoty i do bez-myślenia,
Do tych, co mają tak za tak - nie za nie,
Bez światło-cienia...
Tęskno mi, Panie...

Tęskno mi owdzie, gdzie któż o mnie stoi?
I tak być musi, choć się tak nie stanie
Przyjaźni mojej...
Tęskno mi, Panie...

/Cyprian Kamil Norwid/

Ps. Przypominam o urodzinowym Candy.

9 komentarzy:

  1. Ivett, może poznać dzięki Wam. Nie daj się, nie pozwól zginać Twoim wspomnieniem, przekaż je synkowi, zapachy zostają na zawsze w człowieku, od dziecka obcując z nastrojem czułości i miłości ma szansę zagłuszyć konsumpcyjny charakter brytyjskich Świąt.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli Ty nie zagubisz się w tym zgiełku, to Twój syn ma szansę na poznanie ukochanych przez Ciebie tradycji!

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiem Ci, że mi gula stanęła w gardle jak to czytałam...
    Jeszcze niedawno byliśmy przekonani z Ry, że chcemy wyjechać do Anglii i ... no właśnie :(
    Ciężko pozbawić tego siebie i swoje dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ivett, Agnieszka ma rację. Może to wszystko nie będzie tak intensywnie odczuwalne, jak tutaj w PL, ale Ty wiele możesz. Wiele możesz pokazać mu sama. Ten zapach, klimat polskich świąt. A gdy dorośnie na pewno będzie Ci za to bardzo wdzięczny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie moje drogie nie bardzo moge:/ Tu jest inny klimat, inne zwyczaje, nie ma rorat, adwentu sie praktycznie nie obchodzi, inne zapachy ma ten kraj, potrawy, przede wszystkim klimat. Ja moge mu co nieco pokazac tradycje polskie, ale to juz nie bedzie to samo :( Sczegolnie bez rodziny i przyjaciol w poblizu...

      Usuń
    2. Wiadomo, że nie będzie to samo, ale jesteś cudowna i kreatywna i na pewno sprawisz, by Twój synek choć trochę poczuł tą magię polskich świąt :)

      Usuń
  5. u nas rzeczywiście czuć że to wszystkich świętych

    OdpowiedzUsuń
  6. smutna jest ta nasza emigracja, bol zawsze serducho rozrywac bedzie:(

    OdpowiedzUsuń
  7. Ivett... może stworzyć klimat w domu... tak jakbyś miała odtworzyć wszystko to co opisałaś wyżej w swoich 4 ścianach... zamknąć nasze święta u siebie w domu... ;)Nie zwracając uwagi na przestrzeń za okna.

    Nie masz gdzieś w okoli polskiego kościoła?

    OdpowiedzUsuń