poniedziałek, 2 września 2013

Zlobkowe rozwazania

 Wiem, wiem, ze nie tylko ja to dzisiaj przezywam, ze wiele matek jest dzisiaj w podobnej sytuacji. Mimo to, przezywam strasznie i chce mi sie ryczec, choc jeszcze twardo sie trzymam. Tak, to juz dzisiaj Adas zaczal swoja przygode ze zlobkiem...
 Bardzo szybko nadszedl ten czas. Wczesniej nawet nie mialam okazji dobrze sie postresowac, ale zaczelam od zeszlego tygodnia :) W zeszly czwartek poszlismy na godzine na zapoznanie terenu. Teren zaakceptowany! Dziecko natychmiast poszlo sie bawic z innymi maluchami, a ja poobserowalam dziewczyny (4-5 na grupe Adasia), warunki. Srednia wypadla w miare, bo 2 w porzadku na 2 leniwe, to w angielskim zlobku dobry wynik :) Warunki, ani nie lepsze, ani gorsze niz w przypadku innych zlobkow, ktore widzialam, i w ktorych pracowalam.
 W piatek juz zostawilam pana Adama na 3 godziny i od razu poczulam sie jak zla matka. Zadzwonilam z drzacym sercem po 1,5 godziny spytac jak sobie radzi i uslyszalam, ze poplakuje. Dzieci sie porozryczaly i on dolaczyl do nich. To dla mnie nie byla niespodzianka, bo moj syn to juz jest taki empatyczny typ i zawsze sie smuci lub placze, gdy inne dzieci placza.
 Wrocilam po niego przed 13-ta, a dziecko me spi w najlepsze na sofce! Uslyszlam od pani, ze nie zjadl lunchu, bo byl za bardzo zmeczony i przed 12-ta zasnal. Wczesniej dal sobie przebrac pampersa, bo zrobil kupe i generalnie bardzo ladnie sie bawil i nie bylo zle :) Wzielam go na rece, przebudzil sie, usmiechnal i powiedzial "O! Mamusia!". Powiedzial tez, ze "kole, dzieci, pani pamperska...", po drodze upomnial sie o obiad i byl w rewelacyjnym humorze. Uffff! Traumy nie ma po pierwszym dniu :)
 W domu zjadl dwie miseczki zupy i do konca dnia mial swietny nastroj, byl szczesliwy i zadowolony. W sobote rano wstal i pierwsze slowo jakie powiedzial to "przedszkole", wiec musialam mu wytlumaczyc, ze wrocimy tam kiedy indziej :) Niestety dostal tez kataru i mokrego kaszlu, ale byc moze to zwykle przeziebienie, bo dzisiaj juz byl ok. Dzisiejszego ranka nie palal zachwytem, gdy szlismy do zlobka, ale wszedl w sumie z checia i pozegnal ze zrozumieniem.
 Nie sadzilam, ze az tak bede to przezywac, a jednak! Z nerwow malo jem, gonie czesto do kibelka, no trema jak nic! Dziiiiiiiwnie mi sie szlo samej do domu. Moglam sprzatac i gotowac, nie zagladajac co minute przez ramie. Moglam spokojnie wypic spokojnie ciepla (!) slaba kawe, zagladnac do nowej PANI, przejrzec Adasia ubrania i zrobic rzeczy, ktore w sumie robie codziennie, ale bez platajacego sie i nudzacego babla.
 Wlasnie ta nuda to byl tez jeden z powodow, dla ktorych juz zdecydowalismy sie na zlobek dla Adasia. Ja do poludnia mam najwiecej sil i energii, zeby gotowac i sprzatac. Popoludnia dopiero przeznaczam na spacer i zabawe z synem. Wiec widzialam jak maly zaglada przez okno, jak nudza mu sie zabawki, jak czuje sie samotny, gdy ja biegam po mieszkaniu i wykonuje milion roznych rzeczy. A dzisiaj cieplo i sloneczko od rana i mam ta pewnosc, ze wyjdzie z dzieciakami na dwor, pobawi sie, nauczy czegos nowego, by popoludniu wrocic do mnie i do swoich znanych katow :)
 Czuje troche smutek, nawet nude (!), niepokoj, bo przeciez cos jest nie tak, inaczej, ale nie tylko ja mam dzisiaj podobne odczucia i przezycia, wiec po prostu lacze sie w "bolu" z innymi rodzicami, ktorzy rozstali sie dzisiaj ze swoimi maluchami (na kilka godzin oczywiscie) :) Odnosze wrazenie, ze mi dluzej zajmie przyzwyczajenie sie do nowej sytuacji, niz Adasiowi ... :)

2 komentarze:

  1. Bardzo dobry krok z tym żłobkiem :-)) zwłaszcza że w drodze macie bliźniaki ;-) I będziesz miała ręce pełne roboty a Adaś będzie już w swoim żywione, zaznajomiony ze żłobkiem. Będzie miał kolegów i koleżanki bez których dnia sobie nie będzie wyobrażał :-))
    Dokładnie rok temu czułam się bardzo złą matką kiedy zdecydowałam się posłać Norba do przedszkola razem z Gabi - miał rok i 9 miesięcy ... ale naprawdę to była bardzo dobra decyzja!!

    OdpowiedzUsuń
  2. To już chyba tak jest, że wiele rzeczy matki bardziej przeżywają niż dzieci... Ja tak miałam z odstawieniem od piersi, myślę, że dla mnie była to większa trauma niż dla Tosi :) Adaś na pewno dużo zyska przebywając z innymi dziećmi, Ty sobie odpoczniesz teraz, a jak się pojawią bliźniaki będzie ci łatwiej ogarnąć wszystko :)

    OdpowiedzUsuń