Chyba jeszcze nie opowiedzialam jak to bylo z moim zajsciem w druga ciaze. Nie bede wam sprzedawac intymnych szczegolow, ale poza tym historia jest dosyc ciekawa :) Otoz wiaze sie to u mnie scisle z kuracja odchudzajaca :)
Na wiosne postanowilam zrzucic sadlo wyhodowane w zimie. Za cala sprawe wzielam sie niezwykle powaznie. Cwiczylam codziennie popoludniami ok. godziny. Zumba, Chodakowska, Jilian na zmiane. Zaczelam diete. Gdy zmniejszenie porcji i dietetyczne potrawy nie zdawaly egzaminu, zaczelam kuracje szejkami proteinowymi i suplementami.
Niczym Kim Kardashian (tuz zanim zaszla w ciaze) postanowilam oczyscic organizm m. in. ze sztucznych hormonow. Maz w ramach wsparcia zafundowal mi cykl 6 zabiegow zwanych "body wrap", podczas ktorych zostalam wysmarowana specjalnym zelem wyszczuplajacym i owinieta jak mumia bardzo scisle bandazami, lezalam przez godzine, a centymetry spadaly (to naprawde dzialalo!).
Trzy kilogramy i kilkanascie centymetrow do tylu, miedzy zabiegiem wyszczuplajacym nr 2 i 3, zaczelam oczekiwac na okres. Czekalam tydzien - ah pewnie to te oczyszczanie. Czekalam dwa - no nie bede robic przeciez szumu, organizm przechodzi niezle katorgi...W koncu zrobilam test...no i wiadomo - zdalam hehe ;)
Troche bylam w szoku, zmieszana, nie wiedzialam na poczatku jak sie odnalezc w nowej sytuacji. Planowalismy drugiego malucha, ale starania mielismy zaczac kolo jesieni. Cieszylam sie, dieta i cwiczenia poszly w odstawke (zreszta samoistnie zaczelam miec problemy z apetytem), zabiegi wyszczuplajace odwolane (na szczescie dostalam voucher do wykorzystania na inne zabiegi kosmetyczne)...
Kolejnym szokiem byla oczywiscie informacja o bliznietach, ale po zastanowieniu sie chyba nie powinnam sie dziwic. Zaszlam w ciaze w pierwszym cyklu po odstawieniu tabletek, a organizm byl juz odmlodzony dzieki diecie i cwiczeniom. Takze ten tego...uwaga na diety, bo skutki uboczne moga was jeszcze zaskoczyc :):):)




A ja się właśnie dietuję.
OdpowiedzUsuńNie strasz mnie! :)
Bu! :p
Usuńo proszę jak fanie:))
OdpowiedzUsuńczyli nici z mojego odchudzania po ciazy, wole nie ryzykowac, póki co:)
;)
UsuńHaha puenta świetna :D
OdpowiedzUsuńPrawdziwa hehe :)
UsuńNieźle:) a ja się właśnie na dietę wybieram i ćwiczę:)
OdpowiedzUsuńRyzykantka ;)
UsuńMilka ja tu same ryzykantki widze hehehe :)
UsuńTeraz będzie yoyo z prawdziwego zdarzenia ;)
OdpowiedzUsuńU mnie też dieta i ćwiczenia pomogły, był (prawie że) sześciopak, teraz jest keg :D
Ale za to jaki ksztaltny keg ;) I to jeszcze taki, ktorym inni sie zachwycaja!:)
Usuńto mówisz, że jak się zacznę odchudzać to wpadnę? to już wiem, czemu nie mogłam zajść w ciążę długo, ja się tuczę wiecznie ;p
OdpowiedzUsuńZart zartami, ale nawet pani Bosackiej zdarzylo sie zaciazyc wlasnie dzieki diecie i cwiczeniom :)
Usuńpo tej ciazy na diete sie nie zdecyduje ;-)
OdpowiedzUsuń:)
UsuńHahaha, aż się boję odchudzać :D
OdpowiedzUsuńJa też tak miałam przed Tymkiem :) A efekt odchudzania rzeklabym... Podwójny :)
OdpowiedzUsuń