Poza tym Aga, znajac Adasia zamilowanie do pojazdow, przyslala tez kolorowanke Auta, ktora jest absolutnym hitem! A oto jak bardzo ja lubi :)
Po okresie konstrukcyjnym, gdzie krolowalo ukladanie klockow (drewnianych i platikowych), zabawek, mizernych konstrukcji i zabawy pojazdami wszelkimi, nadszedl czas intensywnego rozwoju mowy i glod wiedzy. Od rana do wieczora trzeba Adasiowi wszystko dokladnie tlumaczyc, opisywac, powtarza prawie kazde slowo, gest, no i po dluzszej przerwie, znowu zainteresowal sie ksiazeczkami , ktore leza pootwierane po calym salonie i kaze je sobie czytac i opisywac lub po prostu sam oglada i czyta po swojemu :)
A jakie sa jego ulubione? W ostatnim czasie "Jesien na ulicy Czeresniowej". Hit nad hitami! Nie wierzylam za bardzo w jej fenomen, ale sama sie o nim przekonalam. Ksiazka przeslana dzieki uprzejmosci cioci Agnieszki :)
Poza tym nieslabnaca pozycje ma ksiazeczka od babci, "Opowiadania o pojazdach" :)
Nadal kochamy "In the Night Garden" Z ilustracja obrazkowa i dzwiekowa.
Krotkie teksty tych mini ksiazeczek znam na pamiec. Bywalo, ze recytowalam po dziesiec razy dziennie ;)
Lubimy ogladac ksiazeczke "Pierwsze slowka" z pieknymi plastycznymi obrazkami.
Adasiowi czytamy w dzien, bo przed snem woli sie z nami powyglupiac i "pogadac". Ale byl czas, ze dobranocki byly regularnie czytane. "356 bajek na dobranoc" - goraco polecam! Krotkie i bardzo madre opowiadania dla dzieci, to cos co lubimy. Adas najbardziej lubil "Upychaczki", ktore bardzo lubily wciskac rzeczy np pod sofe, tak aby nie znalazl ich wlasciciel owej rzeczy. Synu szybko sie od nich nauczyl co i jak :)
Kolejnym hitem, od kiedy tylko pamietam, jest ksiega "My Treasury Of Nursery Rhymes", czyli zbior najpopularniejszych angielskich piosenek, wierszykow, rymowanek dla dzieci. Adas ma oczywiscie swoje ulubione, co jest odpowiednio zaznaczone w ksiazce :)
Ksiazek i ksiazeczek mamy oczywiscie o wiele wiele wiecej. Sa tam miedzy innymi wiersze polskich autorow, np. Brzechwa, standardowo historyjki o Kubusiu Puchatku i inne ksiazeczki o zwierzatkach. Polowa naszych zasobow, to ksiazki w jezyku polskim, a druga polowa w jezyku angielskim.
Musze jeszcze dodac, ze kazdego dnia Adas kaze sobie wlaczac Ciiii Diiiii ;) z piosenkami dla dzieci z zajec "Babybeeps". KAZDEGO DNIA! Od kilku miesiecy...Tanczy przy tym, spiewa po swojemu, odpowiednio ilustruje slowa ruchem. Widze, ze nasze uczestniczenie w owych zajeciach przynioslo skutek, chociaz Adas mial wtedy zaledwie kilka miesiecy!
Jak tak wszystko porzadkuje teraz, zapisuje, to uswiadamiam sobie, ze sila rzeczy wychowuje dwujezyczne dziecko. Mimo, ze chcialam z tym poczekac do czasow przedszkola :) W sumie sie ciesze, bo prawdopodobnie lepiej sobie bedzie radzil w szkole i nie bedzie mial kompleksow, z jakimi borykaja sie tutaj emigranci. Widze po innych polskich dzieciach, ktore mamy wychowuja tylko "po polsku", jak na zajeciach unikaja angielskich dzieci, bawia sie tylko "ze swoimi", boja sie wrecz jak ktos do nich cos po angielsku powie. U Adasia zdecydowanie widze wieksza swobode w zachowaniu i kontaktach nie tylko ze wszystkimi dziecmi, ale i doroslymi. Dlatego zamiast ograniczajac go (np skupiajac sie tylko na uczeniu go polskiego), staram sie odczytywac jego potrzeby i podazac za nimi...




Super książeczki! :D
OdpowiedzUsuńAle zbiory!. My mamy lato na Czereśniowej :).
OdpowiedzUsuń