Dziecko we mnie zaczyna krzyczec, plakac i szukac uwagi. Uwagi ze strony otoczenia. Mijajacy tydzien przyniosl kilka prob dla mnie, z ktorych niestety nie zawsze wyszlam zwyciezko. Nowe umiejetnosci, rozwoj i przebijajace sie zeby synula przyszly w parze z bezsennoscia, nerwami, krzykami i placzem. Wszystko to dotyczy rowniez mnie :/
Zamiast cieszyc sie, ze nawet nie nadazam zapamietac nowych slow, min, umiejetnosci, probuje zlapac w powietrzu, uchronic przed upadkiem, rozbiciem glowy, rzuceniem sie pod samochod, uciekaniem w supermarkecie, rozniesieniem domu, zabiciem wlasnej matki.
Wiem, ze to minie, wiem ze to taki dziwny okres, staram sie jak moge, ale od rana do 19-tej jestem z tym "okresem" sama. Brak mi ramienia do pocieszenia w takich momentach, reki do pomocy, dobrego slowa ze strony bliskich, ktorzy sa daleko...
I chcialabym napisac, ze jest cudowna, spokojna matka, ktora spelnia wszelkie potrzeby dziecka z usmiechem na buzi i spokojem w sercu, przyjmujac z godnoscia ciosy dziecka. Niestety, zdarza mi sie wybuchnac krzykiem, czy doprowadzona do ostatecznosci, placzem z bezsilnosci.
I nikt nie musi nazywac mnie zla matka. Sama dla siebie jestem najsurowszym sedzia. Nie jestem zla, ale nie nie jestem idealna. Nigdy nie bede. I wiecie co? Nawet nie daze do tego, by nia byc. Ale sciska mnie czesto tak gleboko w srodku, a w glowie przewija sie bez przerwy mysl "Zeby tylko go w zaden sposob nie skrzywdzic". I nie mam na mysli krzywdy fizycznej, bo to mnie nie dotyczy. Ale musimy pamietac, ze krzywdzic mozna rowniez inaczej. I owo "inaczej" spedza mi ostatnio sen z powiek...




Wiesz co... Aż dałaś mi do myślenia tym, żeby nie krzywdzić inaczej ...
OdpowiedzUsuńNie jesteś z tym sama! Może to trudno sobie teraz uzmysłowić, dzielą nas setki tysięcy kilometrów. Pod tym względem jestem taka jak Ty doskonale zdaje sobie sprawę z krzywdy inaczej...
OdpowiedzUsuńIvett :***
OdpowiedzUsuńMirka, przetrwamy, damy radę, chociaż wiem, ze czasami myśli ciążą
OdpowiedzUsuńIvett , kochana sama ta myśl chyba nas od tego chroni, wiem że są matki które nie są tego świadome to jest najsmutniejsze :(
OdpowiedzUsuńprzytulam mocno
Tulaski na złe dni...nie jesteś sama z takimi myślami...
OdpowiedzUsuńOczywiście, że krzywdząco może być też słowo, brak naszej uwagi... Jednak ustalmy, że jesteśmy tylko ludźmi i każdy ma swoje granice cierpliwości. Nie nazywaj siebie złą matką, bo na krzykniesz na Adasia.
OdpowiedzUsuńKochana co nas nie zabije to nas wzmocni. Jeszcze trochę i będzie lepiej. :*
OdpowiedzUsuń