niedziela, 10 lutego 2013

Gdybym...

 Pofnatazjuje troche dzisiaj :) Gdybym miala w sobie ciut wiekszy pierwiastek odwagi, czy tez szalenstwa, wygladalabym zupelnie inaczej, niz wygladam. Nie bylabym mama w wygodnych ciuchach, z delikatnym makijazem, poldluga fryzura i lekka (ekhm) nadwaga (boooooring!).
 Bylabym raczej mama w stylu Pink...


 (zrodlo zdjec: google)

 ...z bardzo krotka i jasna (badz kolorowa w jakims szalonym odcieniu) fryzurka, tatuazami, piercingiem tu i owdzie, ubrana w kolorowe, wygodne, ale tez kobiece ciuszki. Nie przejmowalabym sie tym, co mowia o mnie inni, pokazujac im jezyk, czy srodkowy palec i mowiac, ze mimo wszystko jestem "F*n Perfect". Tak jak Pink kocham spiewac i tanczyc. Gdybym tylko miala w sobie wiecej determinacji, byc moze moglabym pochwalic sie takim teledyskiem ;)

(zrodlo: YouTube)
 
Moglabym rowniez byc bardziej podobna do Sylwii Chutnik. Do zbuntowanej, inteligentnej aktywistki i pisarki, ktora pokazuje, ze mama wcale nie musi byc "mamusiowata" :)


 Czasami czuje sie tak, jakbym byla uwieziona. Uwieziona w swoim ciele, umysle. Ograniczona przez schematy, konwenase, zasady, wewnetrzne blokady, a przede wszystkim innych. Bo zawsze bylam ta, ktora dostosowuje swoj krok, do krokow innych, ktora dziala w sposob, ktory jest akceptowany przez otoczenie. Zaniedbujac przy tym swoje wlasne potrzeby i pragnienia. I chcialabym napisac, ze teraz bedzie inaczej, ze bede zmieniac swoje zycie, swoj wyglad, ale nie oszukujmy sie...
 Bo teraz, w oczach wielu, nie jestem juz osoba, kobieta, podmiotem, majacym swoje prawa, ale przede wszystkim mama. A okreslenie mama, stalo sie w tym momencie kolejnym ograniczeniem w wyrazaniu siebie. I mozna sobie tu protestowac, ile sie chce, ale niestety taka jest prawda. Bo mama musi to, tamto, bo mamie nie wypada, bo mam wrazenie, ze jak ktos mowi do mnie mamusia, to ma w glowie obraz mojej osoby, wraz z uczepionym do mojej nogi dziecieciem.
 Znacie przyslowie "Czego Jas sie nie nauczy, tego Jan nie bedzie umial"? Dla mnie dotyczy to takze odwagi w wyrazaniu siebie. I chociaz mam co wspominac z czasow mlodosci i wielu rzeczy nie zaluje, to zaluje wlasnie tego, ze tej odwagi mi gdzies po drodze zabraklo...




8 komentarzy:

  1. Mam dokładnie takie same odczucia jak ty z tym, że myślę tak o sobie nie o tobie :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety ale czesto panuje przekonanie, że mamie niektórych rzeczy nie wypada robić :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż... Może fakt, że o tym napisałaś świadczy o tym, że jesteś gotowa na takie zmiany ? Nie każę ci od razu się tatuować na całym ciele i krzyczeć na ulicy "F*ck U all", ale może jakiś mały tatuaż w mało widocznym miejscu ? Może ciut odważniejsza fryzura lub makijaż ?

    OdpowiedzUsuń
  4. oj nie dalej jak wczoraj zostałam mianowana Matką-Polką, której nie wypada tego czy tamtego. Aż mi się przykro zrobiło no :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Trudno się nie zgodzić. Ludzie zostawiają matkom wąski przedział między "nie wypada" a "nudziara od zupy i kupy". Nie dogodzisz.

    OdpowiedzUsuń
  6. aaaaaaaa tam nie wypada.... przestań :D luuuuzuj maleńka :D

    cmokasy :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Nominowałam Cię do obrazkowej zabawy blogowej, jeśli masz ochotę szczegóły znajdziesz u mnie na blogu :)

    OdpowiedzUsuń