Kiedys, gdy jeszcze mialam czas na rozwoj ducha, ksztaltowanie charakteru i czytanie madrych ksiazek, ktore mi w tym pomagaly, mialam o sobie zupelnie inne zdanie, niz mam teraz. Uwazalam sie za osoba skromna, dobra, szlachetna, inteligentna, szczera i wrazliwa. Delikatnie mowiac - mialam o sobie wysokie mniemanie ;)
Po prawie trzydziestu latach zycia nie jestem juz tak pewna siebie i swoich wspanialych cech. Tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono, a ja mialam niejedna okazje, zeby sie o tym przekonac. Wiele razy pomagalam innym ludziom, wierzac, ze robie to zupelnie bezinteresownie, nie oczekujac niczego w zamian. Oczywiscie bylo to zludne i bledne myslenie, bo gdzies tam w srodku czekalam na taki, czy inny rewanz, ktory nie nastepowal.
To wtedy czlowiek mowi sobie "Umiesz liczyc, licz na siebie", "Trzeba miec miekkie serce, ale twardy tylek" i tym podobne. Czyli jednak potrafimy pomagac bezinteresownie czy nie? Ja nadal sie tego ucze. Przede wszystkim przestalam oczekiwac pomocy. Ciagle ucze sie o nia prosic, natomiast nie mam juz zalu, gdy ktos mi odmowi.
Zycie nauczylo mnie pokory na tyle, ze kazda forma dobroci okazana mi, czy to w formie pomocy materialnej, czy niematerialnej, usmiechu, czy zwyklej uprzejmosci traktuje nie jako cos normalnego, ale raczej jak laske, blogoslawienstwo, bonus, cos, czego nie oczekiwalam, ale czym zostalam obdarowana.
Zyje mi sie dzieki temu lepiej, staram sie nie chowac uraz (jak juz to na krotki czas), mniej mam w sobie miejsca na takie uczucia jak zawisc, zazdrosc, nienawisc czy plucie jadem (czasem bywam zlosliwa, ale to juz taka natura skorpiona ;)). Chociaz moja dziecinna niewinnosc i naiwnosc juz dawno odeszla, to mimo wszystko staram sie sama pokazac dziecku, ze zyczliwym nie trzeba byc, bo to poplaca, ale dlatego, ze jest to istota naszego czlowieczenstwa...




Podziwiam i niezmiernie cieszę się, że ktoś jeszcze o tej istocie pamięta ;)
OdpowiedzUsuńdobro powraca :))))
OdpowiedzUsuńRozdawane dobro zawsze wraca. Tylko nie szybko, a czasem po prostu tego nie zauważamy...
OdpowiedzUsuńświęte słowa.
OdpowiedzUsuńNiełatwo w tych czasach takim być. W tych czasach i w otoczeniu innych ludzi, którzy od samego rana witają nas przewracaniem oczu w autobusie lub rozpychaniem się łokciami.
OdpowiedzUsuńPo pracy z trudnym klientem zraziłam się do ludzi, niestety i sama nie raz należę do tej grupy plujących jadem... Jednak staram się nikogo pochopnie nie oceniać, a jedynie odpłacam pięknym za nadobne.