sobota, 18 maja 2013

Co moze przyniesc nowy dzien...

 Ci, ktorzy czytaja mnie od poczatku, wiedza, ze moje zycie obfitowalo w rozne niesamowite przezycia - te dobre, ale tez te zle. Gdy u innych zycie plynie w sposob malo skomplikowany, tak u mnie nawet najprostsza sprawa potrafi sie zmienic w pokrecona do kwadratu i sprawic, ze jeszcze mnie w zyciu pewne rzeczy potrafia zaskoczyc.
 W tym tygodniu trafilam do szpitala z krawieniem. Maz wezwal dla mnie karetke, bo delikatnie piszac, odplywalam. Gdy przybyl ambulans juz bylo mi lepiej, ale nadal mialam bardzo niskie cisnienie, dlatego postanowili mnie wziac do szpitala. Maz zostal z malym w domu, a ja zabrana na lezance myslalam, co tez mnie jeszcze czeka.
 W szpitalu juz nie krwawilam, cisnienie unormowali mi kroplowka i gdy dostali moje wyniki krwi (2.30 w nocy), wypuscili mnie do domu z zaleceniem kontrolnego usg tego samego dnia. Rano mialam zaplanowane juz duzo wczesniej kontrolne USG nerek i postanowilam nie stracic terminu. Wynik wyszedl taki jak sie spodziewalam, czyli lewa nerka pracuje na ok. 5%, sa w niej zastoje i generalnie jest do bani. Prawa na szczescie zdrowa.
 Pozniej do szpitala, gdzie wczesniej trafili na reszte badan. Maz po razy kolejny musial zostac z malym w domu. Zawiozla mnie kolezanka, ale czekala w samochodzie ze swoimi corkami. Wiec sama musialam przyjac na klate kolejne wiesci i badania...
 A wiesci sa takie, ze bijace serce jest nie jedno, ale dwa...."Strasznie pani blada", uslyszalam. A mnie z wrazenia zmrozilo. Blizniaki!!! I tu koniec dobrych wiadomosci. Bo oczywiscie, jak to u mnie normalne, sprawa nie jest taka prosta :/ Dzieciaczki najprawdopodobniej dziela jedna restauracje, co nie jest norma niestety. Kazdy z nich powinien miec swoja wlasna, zeby zdrowo rosnac i sie rozwijac. Moj przypadek moze niesc ze soba wiele roznych konsekwencji, ktorych wole tutaj nie przytaczac...
 Na nastepne USG dostalam skierowanie do specjalistycznego szpitala w Londynie i wierze, ze znajda sie specjalisci, ktorzy o nasza trojke dobrze zadbaja. Mialam moment paniki, ale po rozmowie z mama, jestem spokojniejsza,bo wiem, ze nie zostane bez pomocy, szczegolnie przy Adasiu...
 Wiem, ze "wszystko sie moze zdarzyc", a uwazac moge tyle, ile moge. Reszta juz jest poza mna, nie zalezy ode mnie i moich dzialan, wiec nie moge brac za to odpowiedzialnosci :/ Moge tylko pilnowac terminow badan i wierzyc w cud. Oraz w kompetencje lekarzy, do ktorych trafie...

24 komentarze:

  1. Trzymam mocno, mocno kciuki za Was.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mirka, ale multum emocji, strasznie się o Was martwię, myślę o Was pamiętaj:* Wierzę, że będzie dobrze, musi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emocje sa, ale staram sie nie stresowac za bardzo dla dobra maluchow...

      Usuń
  3. Kochana trzymaj się! Myślę o Tobie (nie nie o tobie o WAS!) i trzymam kciuki bardzo bardzo bardzo mocno.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z całych sił i całego serca trzymam kciuki, żeby wszystko się poukładało po Waszej myśli i maleństwa były zdrowe i cała historia się skończyła pozytywnie..

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatni czas jest trudny i mimo że moje zmagania z Twoimi nie maja wiele wspólnego to jeszcze bardziej bliska mi się wstałaś :-) Trzymam za Was kciuki bardzo mocno!

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzymam kciuki żeby wszystko poszło dobrze. Wierzę że specjaliści na jakich trafisz dobrze się wami zajmą. Buziaki serdeczne

    OdpowiedzUsuń
  7. O rany!!! Gratuluję bliźniaków i będę trzymać kciuki, żebyście w takim trzypaku dotrwali do końca!! Jedna restauracja czyli jedno łożysko czy jeden worek owodniowy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlasnie niestety i jedna kosmowka, i jeden worek owodniowy...Mam nadzieje, ze nastepne USG 1 lipca pokaze, ze moze nie jest tak zle...

      Usuń
    2. tak rzadko masz usg mając bliżniaki i to w takiej sytuacji? ;/

      Usuń
    3. No niestety angielskie realia...Tutaj przy kazdej ciazy pierwsze USG jest wlasnie w 12 t.c. Ja juz mialam jedno, ale tylko dlatego, ze trafilam do szpitala. Wiem, ze to brutalnie zabrzmi, ale oni wyznaja, ze w przypadku kazdej ciazy rzadzi "prawo natury". Dopiero po tym czasie jest wiecej skanow i badan. Choc zostalam uprzedzona, ze w moim przypadku i tak bede ich miala wiecej...

      Usuń
    4. trzymam kciuki, za dobrą opiekę w takim razie no i za maluchy! a macie w rodzinie Ty albo mąż bliźniaki?

      Usuń
    5. Ja mam kuzynki-blizniaczki dwujajowe :)

      Usuń
  8. Ivett - jak co to wsparcie psychiczne też masz i zawsze możesz na mnie liczyć :*

    OdpowiedzUsuń
  9. kochana mam nadzieję że trafisz w ręce najlepszych specjalistów i ciąża będzie przebiegać wzorowo!!Tego życzę Ci z całego serca!! mocno zaciskam kciuki!! Dobrze że masz pomoc i bardzo żałuję że mieszkasz tak daleko!! Trzymajcie się dzielnie i w zdrowiu!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Trzymam kciuki za Was, to musi się dobrze skończyć, gratuluje podwójnego szczęścia!:*

    OdpowiedzUsuń
  11. Trzymam mocno kciuki za Wasza cala piatke!
    Za Ciebie i blizniaki abyscie trafili w DOBRE rece...
    i za Adasia i meza aby dzielnie dawali sobie rade.
    Sciskam mocno i mysle tutaj o Was...
    Mam ogromna nadzieje, ze od dzisiaj bedziesz pisac o samych dobrych wiadomosciach.

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak jak piszesz - na to niestety nie masz wpływu.
    Musisz być dzielna teraz nie tylko dla Adasia i swojego męża, ale dla bliźniaków też.
    Trzymam kciuki !

    OdpowiedzUsuń