Adas dostal wczoraj od matki opiernicz. Nie pierwszy raz w zyciu zreszta i pewnie nie ostatni. Ale po raz pierwszy zawstydzony sluchal, co do niego mowie i autentycznie okazywal skruche. Rozmiekczyl tym moje serce :)
Zdarza mi sie krzyknac. Adas wtedy zamiast uciekac, wspina sie na mnie, przytula i mocno caluje. Czasami w trakcie mojego "kazania" szybko zmienia temat i stara sie mnie rozmieszyc. Przypominam, ze cwaniaczek ma skonczone 20 miesiecy :)
Nie przekonuja mnie nowoczesne metody wychowawcze, pozbawione nagradzania i karania. Niestety na tym systemie opiera sie caly swiat, chcialabym, zeby moje dziecko sie w nim odnalazlo. Nie jestem agresywna, nie bije, nie zaniedbuje, kocham i tule, ale mam wrazenie, ze samo powiedzenie dziecku "nie" staje sie w dzisiejszych czasach powazna zbrodnia.
Jestem pedagogiem, zupelnie inaczej podchodzilam do spraw wychowania w czasie studiow i pracy, a calkiem inaczej, bedac mama. Przeczytane poradniki tylko pomieszaly mi w glowie i potrzebny mi teraz solidny reset i uwaznosc. Uwaznosc wobec potrzeb swojego dziecka, swoich i meza. Zamiast czytac o kolejnych, odkrywczych metodach wychowawczych, szukam rodzin-autorytetow, ktore beda dla mnie ispiracja. Nawet jesli to np rodzina Borejkow, wymyslona przez pania Musierowicz:)
Nie bede sciemniala, ze jestem mama och i ach, bez wad, konsekwentna, z gotowym planem na wszystko. Codziennie robie rachunek sumienia i wynik nie zawsze mnie zadowala. Zdaje sobie sprawe, ze nigdy nie bede idealna, ale zawsze moge byc lepsza. Zostawiam sobie jednak margines na bledy. A najwazniejsze pytanie, ktore sobie zadaje co wieczor, to "Czy wystarczajaco mocno kochalam?"
"(...) Jestem zwiazany ze wszystkimi (...). Mocno. I tak chyba powinno byc, mysle (...).
- Az tak mocne zwiazki z rodzina - nie ustepowala Magda - moga ci w przyszlosci przeszkodzic.
- W czym?
- No, w nowych zwiazkach - wyjasnila i wytala nos.
- Przeciwnie - odparl Ignas stanowczym tonem - Wlasnie dlatego bede umial zawierac te nowe zwiazki, ze jestem zwiazany ze starymi. Te nowe tez beda mocne. Rozumiesz, Magdusiu? Bo juz sie tego nauczylem. Mam doswiadczenie tego wspolnego krwioobegu (...).
(...) Kiedy czlowiek jest mocno zwiazany z wlasna rodzina, czuje tez wiez z coraz dalszymi kregami ludzkosci (...)".
(McDusia, M. Musierowicz, 2012)




Jak zawsze u Ciebie mądry post :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam twoje posty - tak bardzo przypominają mi mnie :)
OdpowiedzUsuńCzytam i jakby te słowa były z moich ust... pozdrawiam mamusię i 20mc Cwaniaczka :) i zapraszam do siebie...:)
OdpowiedzUsuńCóż, dziecko niestety czasem zasługuje na mały opiernicz. Zazwyczaj skutkuje przez najbliższe 15 minut...
OdpowiedzUsuńSyzyfowa praca. Łatwiej chyba było zrusyfikować Polaków niż nauczyć niektóre diabełki pewnych zasad.
;-)
pzdr
Tłumacz się :P ! http://podwojona-sroka.blogspot.com/2013/01/7-ciekawostek-z-zycia-sroki-czyli-chyba.html#more
OdpowiedzUsuńty to potrafisz dotrzec do matczynego - ja
OdpowiedzUsuń