Jak juz kiedys wspominalam, wieczorne usypianie Adasia odbywa sie na naszym lozku. Ja leze na lewym boku, maz na prawym, a Adas w srodku skacze, wydziwia, powtarza wszystko, czego nauczyl sie w ciagu calego dnia, kaze sie miziac i tulac, po czym zasypia na ramieniu ktoregos rodzica, drugiemu mowiac "papa".
Czasem bywa tak, ze mama z tata bocza sie na siebie i nie odzywajac sie do siebie, skupiaja sie na usypianiu synka i zabawie z nim. Adas jednak znalazl na to sposob. Otoz od kilku dni uwielbia sie bawic w Amorka. A jak to wyglada? Bierze tate za brode i mocno ciagnie w strone mojej twarzy, a druga lapka dociska nasze glowy razem. Patrzy wtedy ze smiechem jak sie calujemy, a czasami wpycha sie na trzeciego :)
Czy zmeczeni, czy sfochowani na siebie, synu kaze nam powtarzac zabawe az zaczynamy sie wszyscy zwijac ze smiechu. Dziecko laczy, oj laczy! I jest skutecznym sposobem na wszelkie kryzysy jak widac :)




Ależ to musi super wyglądać:)
OdpowiedzUsuńna mały mediator ! jaki mądry :)
OdpowiedzUsuńojeju, słodki maluch!
OdpowiedzUsuńslodko:))dzieci to male chodzace psychologi:)
OdpowiedzUsuń:) Mały Cwaniak
OdpowiedzUsuńuśmiechnęłam się jak sobie to wyobraziłam. Dzieci mają niesamowitą moc
Wspaniale mieć swojego prywatnego Amorka! :)
OdpowiedzUsuńWiem z doświadczenia, że lepiej wykłócić się przed pójściem do łóżka.
OdpowiedzUsuń;-)
pzdr
Ja wogole jestem przeciwna klotniom przy dzieciach, ale z fochami to juz roznie bywa ;) Jedna z kobiecych wad, niestety bolesnie odczuwana przez wszystkich domownikow :)
Usuńpieknie...zazdroszczę wspólnych chwil w trójeczkę:)
OdpowiedzUsuńO jacie.... Może on to wyczuwa ? Ależ to słodko musi wyglądać :)
OdpowiedzUsuń