piątek, 4 stycznia 2013

Niezly poczatek ...

 Adas cale swieta przechodzil z katarem. Leczylam domowymi sposobami, ale w przednoworoczny weekend do kataru dolaczyl kaszel, marudzenie i wysoka goraczka. Zwalilabym na zeby, gdyby nie to, ze odmawial wszelkiego jedzenia i picia.
 W Sylwestra wizyta u lekarza i diagnoza - angina. Antybiotyk na 10 dni, 4 razy dziennie. Na szczescie synu moj z tych, co wszelakie syropy z checia lyka. Nawet ohydnie smierdzacy antybiotyk. Krzywi sie tragicznie, ale jak wypije to sam sobie brawo bije. Dzielny maluch :) A lekarz postraszyl wycieciem migdalkow, jesli infekcje beda sie powtarzac :/
 Zle z nim bylo jeszcze do wczoraj, ale dzisiaj juz maly dokazuje :) A zeby? A jakze! W ciagu tych paru dni przebily sie dwie gorne i jedna dolna czworka (chyba czworki, bo dziasla tak spuchniete, ze ciezko wyczuc). Gdy goraczkowal juz sama nie wiedzialam, czy z anginy, czy z zabkowania :/ W noc Sylwestrowa mielismy impreze typu goraczka + zatkany nos + kaszel + wychodzacy zab + godzinny ryk bez przerwy. Niech zyje bal!
 Nie wiem jak przezyjemy reszte zebow. A zostalo jeszcze 9, w tym nieszczesne trojki. Adas juz jest szczupaczek przez to chorownio-zabkowanie. Boi sie wziac cokolwiek do buzi, zeby nie bolalo. Apetytu ogolnie mu brak i ja mu sie wcale nie dziwie. Pozytywnej puenty brak...

4 komentarze:

  1. nie dobrze tam u Was, tak wszystko na raz! :(

    myślami jestem z Wami, wracaj maluchu do formy ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Biedaczek :( Najgorsze jest to, że nie wiesz jak pomóc dziecku jego cierpieniach...

    OdpowiedzUsuń
  3. Dużo zdrówka i cierpliwości :)

    OdpowiedzUsuń