Pewnego dnia wracalam z malym z parku. W drodze do domu spotkala nas niezbyt mila sytuacja. Po drugiej stronie ulicy szla grupka kolorowej mlodziezy. Rozesmiana, zabawna, ale jednak...zepsuta. Jeden z chlopakow rzucil koszem na odpadki jedzeniowe, ktory stal pod jednym z domow, na sam srodek ulicy. Zaskoczyl mnie ten widok, ale nie wmurowal. Krzyknelam, ze maja to odniesc spowrotem. Spojrzeli na mnie z glupimi usmieszkami. Przystanelam i znowu powiedzialam: "Jedno z was ma w tej chwili odniesc to spowrotem" (nie widzialam dokladnie kto to zrobil). Brak reakcji.
Za mna wyskoczyla babka okolo 60-letnia proszac ich stanowczo o to samo. Grupka nadal spokojnie szla. Widzac, ze nic nie wskoramy powiedzialam tylko : "No pokazaliscie klase. To bylo bardzo dorzale zachowanie". Tu troche im sie glupio zrobilo (bo podwazylam ich doroslosc), ale i tak nikt nie odniosl kosza na swoje miejsce. Zrobila to ta starsza pani, ktora mnie wsparla.
Babka odprowadzila mnie kawalek i komentowala oburzona cale zajscie. Mowila o tym, ze tych dzieci nie bylo komu wychowac i ze podziwia mnie, ze jako matka z dzieckiem i mloda osoba odwazylam sie zwrocic im uwage. Powiedziala, ze w dzisiejszej Anglii malo kto jest taki odwazny, bo pojecia tolerancji i wolnosci mocno sie zatarly. Ludzie juz nawet nie wiedza jak w takich sytuacjach powinni sie zachowac, a po drugie... po prostu sie boja. Nawet zaczepila sasiadke i opowiedziala jej z podziwem w glosie o mnie i calym zajsciu:)
Jej slowa daly mi mooocno do myslenia. Bo moja reakcja wydawala mi sie jak najbardziej naturalna i normalna. Tym bardziej, ze bylam z dzieckiem! Chce mu pokazac co jest dobre, a co zle. Nauczyc szacunku do ludzi i ich wlasnosci...
Ale jak ma to byc skuteczne, jesli bedzie mial wlasnie takich znajomych i zeby nie zostac wykluczonym, bedzie zachowywal sie tak jak oni? Za moich czasow dziecieco - nastoletnich tez wychowywalismy sie na podworku, razem z innymi dziecmi. Nie bylismy aniolkami, tez sie nas trzymaly glupoty, ale umowmy sie, jesli ktos zrobilby cos tak durnego, a dorosly zwrocilby nam uwage, to albo odnieslibysmy ten kosz, albo upomnielibysmy kumpla "No wez to odnies" i jeszcze padloby slowo przepraszam.
Teraz jak widac mozemy o tym zapomniec. A nie mam pojecia, jak swiat jeszcze bardziej sie zmieni i w ktora podazy strone. Quo vadis swiecie?




oj to prawda, że świat wariuje... choć przypominam sobie jak to było za moich czasów - część łobuzów by podniosła, a druga część by zwiała i wyśmiała by cię....ale brawo za reakcje, jestes odważna bo mogło się to skończyć różnie.
OdpowiedzUsuńTak, mnie tez przeraza to, co sie dzieje obecnie wsrod dzieci i mlodziezy... kiedys uczone byly wiekszego szacunku, mialy respekt do doroslych, a teraz...?
OdpowiedzUsuńTak sobie myślę, że gdyby teraz ktoś zwrócił uwagę młodzieży, tu w moim mieście, na złe ich zachowanie - dostałby w "ryj". Tym bardziej, że mieszkam koło stadionu, więc wszystkie bójki, wywracanie koszy, niszczenie samochodów, podpalanie śmietników, wybijanie szyb w tramwajach - mam na porządku dziennym.
OdpowiedzUsuńNa nic skargi do władz, władz miasta. Młodzi-gniewni czują się bezkarni.
Dlatego ja Cie podziwiam za to w jaki sposób zareagowałaś, ja bałabym się o swoje i dziecka bezpieczeństwo.
Mamy zamiar zmienić miejsce zamieszkania, właśnie ze względu na te burdy ;)
Ja się właśnie boję w jakie towarzystwo wpadnie mój syn.
OdpowiedzUsuń