Od kilku dni syn nasz zaskakuje nas na kazdym kroku. Podejrzewam, ze bedzie tak az do naszej smierci, a jednak caly czas przezywamy szok za szokiem. Moze i Adas nie chodzi bez trzymania mebli czy innych stojacych wolno obiektow, moze i ma zebow az dwa, moze i nie sika na nocnik, ani nie mowi swiadomie mama czy tata (bo nieswiadomie nawija jak najety), ale za to:
- od kilku dni jego ulubionym zawolaniem (wtraceniem?) jest "Oh Dear" (brzmi jak o di), czym rozbraja nas zupelnie. Nauczyl go tego bohater bajki Baby Jake, ktory sprzedal mu tez inne zawolanie Koki ki ja (uslyszane z paszczy syna mego w dniu dzisiejszym),
- wymusza paluszkiem, aby wlaczyc mu bajke na komputerze, po czym nastepuje jawny sprzeciw, gdy rodzice mowia nie,
- probuje wlaczyc sobie bajke pilotem ; wyczail, ze czerwonym guzikiem sie wlacza,
- sprawdza nas na kazdym kroku i stosuje jawne wymuszenia,
- czasem uda mu sie powiedziec swiadomie nie (to juz?!) i kiwa glowa w prawo i lewo (np na pytanie czy kocha mame, albo tate),
- klepie sie po brzuszku przed jedzeniem z zawolaniem mniam, mniam,
- bije sobie sam brawo po skonczonym jedzonku (czasem takze w trakcie),
- gdy dostaje biszkopta lub chrupka najpierw chce sie dzielic tym z nami, po czym gdy mowimy nie, dziekuje, zadowolony zabiera sie za konsumpcje,
- rzuca specjalnie przedmiotami, zebysmy widzieli, a pozniej sam sobie pokazuje paluszkiem oj oj (wiem wiem, ze to niewychowawcze, ale za to doskonale szybko pojal znaczenie tego gestu :p),
- ogladajac wczoraj wieczorynke wybuchl smiechem i tak chichotal, gdy bohaterowi bajki uporczywie spadal kocyk z wieszaka,
- ma potezne poczucie humoru o czym przekonuje nas na kazdym kroku, np gilajac nas po nogach, brzuchu itd. (my musimy sie smiac w odpowiednim momencie), czy grajac z nami w chowanego,
- lubi czulosci z tata poprzez lizanie i gryzienie go w nos,
- lubi czulosci z mama poprzez mizianie sie buziami i robienie tzw. motylkow rzesami,
- sam nauczyl sie bawic samochodzikami wydajac przy tym odpowiednie dzwieki (brrrrrrrr brrrrr),
- od kilku miesiecy nie nudzi mu sie zabawa w kulanie pileczek i bieganie za nimi po calym domu, a ostatnio nawet kulaja tak sobie do siebie z tata,
- wlacza sobie grajace zabawki i "tanczy" do melodii,
- boi sie dotykac naturalnych rzeczy jak trawa, piasek czy liscie, ale dzisiaj na placu zabaw podnosil z ziemi patyczki i ukladal na laweczce (jak dla mnie to duzy sukces ;)).
Pewnie jeszcze wiele rzeczy zapomnialam wspomniec, ale Adas zmienia sie w takim tempie i rozumie juz tyle, ze naprawde ciezko za nim nadazyc:) A co sie bedzie dzialo jak zacznie chodzic...:p
Ps. Czuje sie juz lepiej. Okazalo sie, ze zatoki mam zablokowane na amen (przez alergie) i musze brac lek ze sterydami:/




ja nie wiem co w tych naszych Adaśkach jest ale dosłownie jakbym czytała o swoim - wszystko identycznie!
OdpowiedzUsuńmoże to data, imię, nooo kurcze musi coś w tym być.
UsuńRosna te nasze chlopaki, oj rosna :) I to w jednym tempie!
OdpowiedzUsuńbuhahaha OH DEAR, rozwaliło mnie to :D
OdpowiedzUsuńoj ja też się mam z tymi moimi zatokami :-/
OdpowiedzUsuń