Wczoraj zdarzyl sie jeden z tych dni, w ktorych czulam sie zupelnie bezsilna, gdyz moj organizm zaczal zachowywac sie wbrew mojej woli. Juz przy popoludniowych zakupach z Adasiem czulam, ze cos jest nie tak. Schylajac sie po kolejne rzeczy czulam coraz gorsze zawroty glowy i dusznosci. Pozniej juz bylo tylko gorzej.
Gdy wrocilismy do domu w glowie krecilo mi sie juz konkretnie i balam sie wstac z kanapy, zeby sie nie przewrocic. Wystraszylam sie nie na zarty, bo bylam zupelnie sama z Adasiem. Co by sie stalo gdybym nagle zemdlala? Jakby Adas zareagowal? Kto by nam pomogl? Nie znam swoich sasiadow, nie moglabym zadzwonic po kolezanke czy rodzine, zeby szybko przyszli mi pomoc. Zadzwonilam oczywiscie szybko po meza, aby zerwal sie szybciej z pracy i przyjechal.
Jego powrot z pracy zajmuje ok 45 minut, a ja w tym czasie zaczelam czuc sie juz naprawde zle. Siedzialam spanikowana, blada i oddychalam z trudnoscia patrzac na Adasia. W pewnej chwili chyba maly cos zauwazyl, bo nagle zobaczylam w jego oczach strach i smutek. Wzielam go szybko na rece, a on wtulil sie do mnie tak baaardzo mocno, cichutko wzdychajac tylko od czasu do czasu. Po ok 30 minutach zasnal w moich ramionach nadal trzymajac mocno.
Jak maz wrocil zaczelam sie juz czuc lepiej i nie wiem do tej pory co mi bylo. Dzisiaj tez nie czuje sie rewelacyjnie, ale zwalam to na pogode, bo zmienia sie ona co 5 minut z deszczu przechodzac w slonce, ze slonca w wiatr itd. Nie wierze, ze to nie ma na nas wplywu, bo cisnienie przeciez tez zmienia sie wraz z pogoda. A moze to cos innego. Nie wiem:/ Innych objawow brak...
Zaskoczyla mnie calkowicie reakcja Adasia i wzruszyla ogromnie. Moj maly obronca instyktownie probowal sie mnie chronic i wspierac. Wyobrazilam sobie jak musialby odczuc moja strate i plakac mi sie chce z tych przemyslen okrutnie. Nie wiem jak ktos moze mowic, ze dziecko wcale nie potrzebuje od nas tak wiele bliskosci i czulosci. Przeciez dzieci instynktownie jej szukaja, wiec akurat tyle jej potrzebuja do normalnego funkcjonowania! One nie rodza sie z umiejetnoscia wymuszania czy manipulowania...
Wiem, ze dla swojego synka musze dbac o siebie i byc "niezniszczalna", ale tak jak nie boje sie swojej smierci, przeraza mnie, ze cos mogloby mi sie stac i nie mialabym wplywu na to, jaki mialoby to wplyw na moich bliskich...




Oj. Dobrze, ze wszystko sie dobrze skonczylo.
OdpowiedzUsuńWzruszyla mnie reakcja Adasia...
mam nadzieję, ze juz lepiej się czujesz
OdpowiedzUsuń