środa, 27 czerwca 2012

Jak zostalam emigrantka

To bedzie dlugi post, wiec jak ktos nie lubi takich to prosze nie czytac:)
Juz od dawna zabieralam sie do tego, zeby opisac swoja historie. Jak powszechnie wiadomo, Polakow na Wyspach Brytyjskich cala masa. A historie ich sa baaardzo rozne. Szczegolnie te w jaki sposob znalezli sie w Anglii i z jakich powodow...
 Moj wyjazd za granice byl tak naprawde wyjazdem za miloscia. Marka poznalam przez internet (czego absolutnie sie nie wstydze, bo znam kilka par i malzenstw, ktore sie w ten sposob poznaly). Bylam w takiej sytacji zyciowej, a nie innej, ze nie wierzylam, ze jeszcze spotka mnie Wielka Milosc. Zagladalam z ciekawosci na chrzescijanski portal randkowy i gdy juz mialam zamykac konto odezwal sie Marek.
 Ta znajomosc traktowalam na poczatku jako zart (on zyje i pracuje w Londynie, ja w Polsce), ale po 3 miesiacach codziennych listow i telefonych bylam juz niezle zauroczona. Przylecial do Polski na swieta, przejechal cala Polske, zeby sie ze mna spotkac i jak nas trafilo to na amen:)
 Do lata zylismy od spotkania do spotkania, od listu do listu, az postanowilismy, ze tak dluzej nie wytrzymamy. Ja mialam mniej do stracenia wyprowadzajac sie z kraju, wiec w sierpniu juz mieszkalam z Markiem w okolicach Londynu.
 Z Polski przywiozlam dyplom licencjata wychowania przedszkolnego i szkolnego, troche doswiadczenia w przeroznych zawodach (od pracownika restauracji, kasjerke, sprzedawce lodow, kontrolera jakosci, az po dyrektora administracyjnego w szkole jezykowej) oraz...mase kompleksow. Ciezko bylo mi rozmawiac swobodnie w jezyku obcym i rozrozniac mnogosc akcentow. Zupelnie nie mialam pojecia od czego zaczac szukanie pracy. Marek pracowal nocami, a w dzien odsypial, a ja pograzona w ciemnosciach angielskiego pochmurnego nieba wpadalam stopniowo w szpony depresji.
 Przez caly rok siedzialam bez pracy na utrzymaniu chlopaka, co jeszcze bardziej tylko mnie dobilo. Jego rodzina miala przez to do mnie negatywny stosunek, bo mysleli, ze polecialam na jego kase:/ W koncu jakos zaczelam cos ze soba robic i zaczelam kursy weekendowe, dzieki ktorym moglam zaczac prace jako asytent w angielskich przedszkolach. Pozniej rozpoczelam kurs roczny w collegu, no i tu pojawia sie zupelnie planowanie Adas i nastepny etap mojego zycia:)
 W miejscu gdzie przedtem mieszkalismy nie czulam sie dobrze psychicznie i fizycznie. I tak sie dziwie, ze jakos sama sobie poradzilam. Choc mieszkalo tam sporo Polakow nie mialam okazji nawiazac blizszych relacji. Brak blisko rodziny i przyjaciol dal mi sie porzadnie we znaki i daje do tej pory. Rodacy, ktorzy tu sa znajduja sie tu z baaardzo roznych powodow i nieporozumieniem byloby wrzucac ich do wspolnego worka. Jednak bardzo czesto wstydze sie za niektorych Polakow, ktorych tu spotykam. Wstydze sie, ze pokazuja sie z jak najgorszej strony, uosabiajac wszystkie nasze wady narodowe (moi sasiedzi np:/) i tylko utwierdzaja innych w negatywnym nastawieniu do naszej nacji.
 Jestem dumna zas z tych, ktorym sie udalo i zyja zupelnie normalnie, ale laczy nas wszystkich wspolny mianownik, ktorm jest samotnosc i zwiazana z tym tesknota za krajem. A mowiac o kraju, mam na mysli bliskich nam ludzi, ktorzy tam zostali.
 Nadal mam w sobie sporo kompleksow na tle narodowosciowym i nie sadze, aby to sie zmienilo. Planujemy kupic tu dom na kredyt i zostac na stale, ale wiem, ze nigdy nie poczuje sie tu do konca jak u siebie...

3 komentarze:

  1. pamietam nasz pierwszy rok. oj bylo ciezko. tesknilam. bylam samotna. teraz wciaz jestem samotna. ale juz nie tesknie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz racje z ta samotnoscia i tesknota... Im dluzej mieszkamy na wyspie tym bardziej samotnosc doskwiera.
    My wyjechalismy bardziej za przygoda, mialy byc 4 miesiace, jest juz ponad 7 lat.
    Tez czasami wstydze sie niektorych Polakow...

    Mam wrazenie, ze cala emigracja uwstecznia sie tez intelektualnie. Znajomosci zwykle sa bardzo przypadkowe, trzymamy sie z tymi, co akurat tutaj sa, ale nie do konca jestem pewna czy dane osoby bylyby w moim kregu gdybym byla w Pl. Pewnie nie...
    Przykro mi tez, ze emigranckie znajomosci sa bardzo interesowne....
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. ja tez mieszkam w Uk, tesknota jest ogromna, samotnosc doskwiera, chmury przytłaczają... przyszło nam tu zyc i walczyc o wszystko eh...
    my kupilismy dom dawno temu bo nie potrafilam mieszkac zdala od ludzi ktorych kocham nie majac niczego swojego, ciut milosci przelałam na dom i znalazłam odrobine swojego miejsca na wyspach, choc casem zaluje ze go kupilsmy bo do tej pory bysmy mieli dom w Pl.
    czasem nasze decyzje rzutuja na przyszlosc i nie mozna ich cofnac...

    OdpowiedzUsuń