sobota, 18 lutego 2012

Zapach wspomnien

Po pewnych dramatycznych wydarzeniach w moim zyciu przestalam wracac do przeszlosci. I to w doslownym tego slowa znaczeniu. Nie wracalam do zadnych wspomnien, niczego nie rozpamietywalam, nie analizowalam. Odcielam tamto zycie gruba kreska i zylam dniem dzisiejszym. Moj maz mowi wprost: Nabawilas sie amnezji.
 Ja tak tego nie widzialam, moze dlatego, ze nasz organizm ma rozne mechanizmy obronne i ja zareagowalam wlasnie w ten, a nie inny sposob.
 Wszystko zmienilo sie, gdy urodzil sie moj syn. Gdy lezelismy obok siebie na szpitalnym lozku, w moje nozdrza wdarl sie slodki zapach wanilii. Oczywiscie jego zapach ewoluowal, ale i tak moge wachac godzinami jego mieciutkie wloski:) Lubie to robic nie tylko ze wzgledu na walory zapachowe, ale jeszcze z jednego waznego powodu...

 Pewnego dnia podczas drzemki z malym wtulilam sie w jego male plecki i jak zwykle oddawalam sie przyjemnosci wachania. Tylko tym razem cos kliknelo i z kazda sekunda zaczely przeplywac mi przed oczami wspomnienia z dziecinstwa, ktore lezaly zakurzone w zakamarkach mojego umyslu i czekaly na odswiezenie.
 Niuch i juz jestem w zerowce na balu przebierancow jako krakowianka. Niuch i w sloneczne lato pomagam dziadkowi w zniwach, a pozniej w cieply wieczor kapie sie w jeziorze zmywajac z ciala swedzacy kurz. Niuch i uciekam polna droga z kolezanka przed wlascicielem pola rzodkiewkowego. W rekach trzymamy po peku i krzyczymy: My to posadzimy! Niuch i leze po zabiegu w szpitalnym lozku na oddziale dzieciecym wolajac godzinami pielegniarke o basen, a ta akurat poszla na nocne ploty z kolezanka z oddzialu obok. Niuch i jestem na randce z chlopakiem, przez ktorego nie moge pozniej spac w nocy...
 Moglabym tak wymieniac pewnie w nieskonczonosc, bo gdy tylko mam ochote wrocic do czasow dziecinstwa klade sie obok Adasia i zatapiam w roznych wspomnieniach. Takze tych zlych, ktore pewnie rowniez mialy jakies znaczenie dla mojego zycia.
 Moj syn odblokowal we mnie to, co dawno pozostalo ukryte. Zrobil to jak najlepszy psycholog i jestem mu za to wdzieczna. Nigdy nie lubilam jak ktos dorabial ideologie do macierzynstwa, chociaz oczywiscie docenialam ciezka prace matek, ale jesli posiadanie dziecka mialo mi pomoc mi w uporzadkowaniu swojego wewnetrznego swiata, to juz wam mowie: warto bylo.

2 komentarze:

  1. Echhh, zapachniało mi normalnie moim własnym "dawnym swiatem"... :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja wciaz trzymam mury. spinam sie i obgryzam paznokcie ale.. ale boje sie wejrzec w siebie.

    OdpowiedzUsuń