środa, 22 lutego 2012

Ach spij Kochanie, czyli jak spac, zeby sie wyspac...

Wspolne noce z dzieckiem to od zawsze fascynujacy temat dla mam. Nie ma tu regul i u kazdego dziecka oraz jego rodzicow wyglada to bardzo roznie.
 Przed narodzeniem naszego synka zaklinalismy sie, ze nie bedziemy spac z nim w naszym lozku. Balismy sie, bo Marek ma mocny sen po pracy, a ja ze nic nie bede spala. Gdy urodzil sie Adas na poczatku spal w specjalnym koszu do spania. Ok. 19-tej zawsze byla kapiel, pozniej karmienie i sen. Budzil sie kilka razy w nocy na karmienie i zasypial spowrotem w swoim lozeczku. Tak przesypialismy do ok. 9-tej.
Pozniej przyszedl czas na lozeczko i tam wygladalo to podobnie. Nie bylo czegos takiego jak okresy aktywnosci w nocy czy nocne placze. Jak juz to upominal sie o jedzonko i spal dalej. Dodatkowo mialam taki koszmar, ze maly spal z nami, a maz przygniotl go cialem, a ja wciaz sniac obudzilam sie i zaczelam krzyczec - Gdzie jest dziecko?! Maz obudzil sie, pokazal na spiacego w lozeczku Adasia i powiedzial - No tam jest. Spi sobie. - Aha. I spalam dalej.
 Ale gdy Dadas (jak czasem na niego mowimy) okolo 5 miesiaca dostal katarku i mial problemy ze snem, przelamalismy sie i zebysmy sie jakos wszyscy wyspali, zabralismy go do siebie. Pozniej nadal zasypial i spal w swoim lozeczku, ale gdy budzil sie w nocy na karmienie juz coraz ciezej usypialo sie go spowrotem. Wiec mamusia mowila do taty stanowczo - Przesun sie. No i Adas zasypial z nami w przeciagu kilku minut.
 Nadszedl w koncu dlugo oczekiwany czas, kiedy synek zaczal przesypiac cale noce bez karmienia (gdy skonczylam karmic piersia, czyli na poczatku Nowego Roku). Jednak ok. polnocy zaczal przez sen przybierac takie figury, ze sam sie przez to budzil, a ja balam sie, ze zrobi sobie krzywde o drewniane szczebelki. No wiec mama litosciwa zabierala synka do siebie, ktory przybierajac poze rozgwiazdy spal spokojnie do ok.7-8.
 Teraz wyglada to podobnie, tylko od jakiegos czasu budzi sie czasem w nocy i przez ok. godzine ma ochote sie bawic, albo znecac nad tata. Slyszalam, ze to moze byc objaw zabkowania, ale zeba jak nie bylo tak nie ma...
 Kilka dni temu ok.11-tej w nocy Adas jak zwykle spal w lozeczku, a ja zasypiajac czuwalam i czekalam kiedy zacznie sie kulanie, zeby zabrac go do nas. Godzine pozniej maly juz byl z nami i w koncu moglam spokojnie zasnac. Maz mnie wyczul i zapytal - A to dzidzia chce spac z nami czy mama chce spac z dzidzia? No tak, przyznalam sie - uwielbiam jak Adas spi z nami w lozku! Kocham przytulac sie do jego cieplego cialka i wdychac jego zapach. Budzic sie czujac na twarzy jego oddech. Przez sen czuje jak oddycha, wiec nie musze budzic sie co chwile i zagladac do lozeczka. Tylko dlaczego te nasze lozko nie robi sie szersze...:)

3 komentarze:

  1. Ja tez ambicje mialam...ale na ambicjach sie skonczylo :)
    Mlody zasypia w lozeczku, ale w okolicach 1-2 wedrujemy do lozka rodzicow...

    OdpowiedzUsuń
  2. od poczatku chcialam spac z dzidziusiem. rodzina i znajami odradzali. uleglam. kupilam moses basket, lozeczko, kombinowalam jakby tu bez placzu i wyplakania go oduczyc.. nie dalo sie. spi z nami juz 9 miesiecy. i wciaz karmie w nocy. i kocham to :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja kocham spac z moim dzieckiem i w nosie mam co inni mowia, kiedys kolezanka zagrozila mi ze jak tak dalej bedzie to maz poszuka sobie cieplego cialka gdzie indziej
    hihihi niech leci...;)

    OdpowiedzUsuń