Wiele ostatnio w blogosferze zlobkowo-przedszkolnych rozwazan rodzicow. Wiekszosc poki co negatywnych. A jak to jest u nas? Od dwoch tygodni Adas nie placze ani przed, ani w drodze, ani w trakcie pobytu w zlobku. Nie jest zachwycony, ze musi isc, ale nie do konca tez zrezygnowany.
Dla niego najtrudniejsze jest rozstanie ze mna, a nie samo pojscie na kilka godzin do placowki. Bo zawsze po jest wesoly, zmeczony zabawa, brudny od jedzenia. Mowi, ze bylo fajnie, opowiada co robili, ze byli w ogrodzie. Ale tez przyznaje, tak jak wczoraj np, ze plakal, bo nie chcial "ajsim" (ice cream - loda) albo, ze pani tulila, bo mu bylo smutno.
Nie ma traumy, za to coraz latwiej przychodzi mu samodzielnosc. Nie tylko latwo zaakceptowal swoj pokoj i spanie w swoim lozeczku (sypialnia odzyskana, przynajmniej do porodu ;)), ale tez sam odrzucil niekapki i zaczal pic z otwartych kubkow. Samodzielne jedzenie bylo nasza zmora i jesli nie zostal nakarmiony lyzeczka przez nas, to byly histerie. Oczywiscie to, co mogl jesc rekami, jadl sam. Odkad chodzi do zlobka karmi sie sam i wcale nie potrzebuje naszej pomocy nawet przy nakladaniu na sztucce.
Dlaczego tak dlugo nam to zajelo? Nie wiem. Pewnie tez nasza wina, ze tak na bylo wygodniej, ze wolelismy uniknac histerii i miec pewnosc, ze zje. Przez dlugi czas mial awersje do jedzenia i jesli nie nakarmilismy go chcociaz kilkoma lyzkami, to nie zjadl. Balam sie w pewnym momencie, ze zupelnie odrzuci obiady :/ Na szczescie ten czas juz minal :) Teraz smakuje mu wszystko, co przygotuje, a wrecz sie sam, czasami nawet od rana, upomina o zupke, czy obiadek. Czesto prosi o dokladke. Nic dziwnego, ze zaczyna wyrastac z niektorych ubran :)
Inna sprawa jest taka, ze Adas nie przebywal czesto z innymi osobami, dziecmi podczas codziennych czynnosci, jedzenia. I wiem, ze nie powinno sie porownywac swojego dziecka z innymi, ale u nas zdecydowanie dzialaja motywacje typu "Bedziesz teraz jadl sam, tak jak inne dzieci w przedszkolu". I on sie zgadza, cieszy swoja samodzielnoscia i powtarza "Adas sam je obiadek. Adas duzy". Probuje jeszcze tym sposobem przekonac go do nocnika, ale z tym chyba czeka nas dluzsza przeprawa ;)
Jak wspominalam wczesniej, codziennie zaskakuje nas nowym slownictwem, nie tylko angielskim, ale tez bardzo szybko lapie polskie zdania i slowa. Pewnie to nie tylko zasluga zlobka, ale fazy intensywnego wzrostu i rozwoju, ale gdy maly wczoraj sam od siebie zaczal spiewac (po swojemu oczywiscie) piosenki przedszkolne (tzw. nursery rhymes jak "Baa baa black sheep") i po kazdej wolac "jeeeeeejjjjj!" (tak wlasnie dzieci w przedszkolu ciesza sie po skonczonej piosence), to az mnie wzruszenie zlapalo za gardlo.
A sama placowka? No coz moze nie jest idealna, ale moje dziecko jest zadowolone, zdrowe i przewiniete, a przy wyjsciu zawsze dostaje informacje jak sie zachwowywal, czym sie bawil, czy byl wesoly i smutny, co i ile jadl, ile razy zostal przewiniety (i czy byla kupka). Jesli nie uda sie paniom wypelnic formy z tymi informacjami dla mnie, to uzyskuje je slownie.
Nie zalujemy absolutnie decyzji o poslaniu malego do zlobka i uwazam, ze to byl dla niego jak najbardziej odpowiedni czas. Latwiej przyjmuje zmiany, rozwija sie moim zdaniem szybciej, no i stal sie bardziej samodzielny. Jedynym minusem dla nas sa koszty, ale jesli uda mi sie po urodzeniu maluchow dostac dofinansowanie, to nawet to nie bedzie problemem :)






Na mnie chyba najbardziej negatywnie w żłóbku działa słowo "placówka" - ma jakiś taki negatywny wydźwięk :). Ale fajnie jest tam u Was, że są te formularze, wiadomo co dziecko robiło, co jadło itd.
OdpowiedzUsuńBardzo żałuję że nasz Adaśko do żłobka nie chodzi.
Slowo placowka, to takie skrzywienie zawodowe, bo sama pracowalam w roznych placowkach opiekunczo-wychowawczych (to dopiero nazwa! ;)).
UsuńGratuluję :) U nas też coraz lepiej, na szczęście :)
OdpowiedzUsuńBrawa dla Poli! :)
UsuńCieszę się bardzo, że tak u Was pozytywnie :)
OdpowiedzUsuńU nas jeśli o żłobek chodzi to same pozytywy, złego słowa nie powiem na żłobek:) Córka chodzi z chęcia, wychodzi z uśmiechem, nie ma problemu z rozstanie, nie płacze wcale. Stala się bardzo samodzielna, kreatywnie spędza czas i jestem z tego powodu szczęśliwa, to była świetna decyzja:)
OdpowiedzUsuńNo i dobrze, że dobrze :)
OdpowiedzUsuńBrawo dla Adasia!
OdpowiedzUsuńAngielskie slownictwo Adasia to tylko i wylacznie zasluga ogladanych przez Niego bajek czy moze jakis dodatkowych lekcji (chodzi mi o zasob slow zanim poszedl do przedszkola) ?
Z angielskim osluchiwalismy go przez ogladanie Ceebeebies, ale nie leci u nas tv non stop. To gora (razem do kupy) 2 godz dziennie razem z polskim Baby Tv czy MiniMini (dzieki temu i polskie slownictwo poszerza). Poza tym ksiazki tez mamy i czytamy w jezyku polskim i angielskim. Duuuzo lapal z otoczenia, chodzilam z nim od najmlodszego na zajecia np muzyczne czy typu play group, gdzie bawil sie w miedzynarodowym towarzystwie. Dzieki temu nie byl tez przestraszony (jak np corka mojej kolezanki), kiedy zagadal do niego Anglik.
UsuńJestem zadowolona, bo w obu jezykach jest komunikatywny. Po polsku pieknie wymawia cz, rz i inne trudniejsze gloski. Jesli zacznie sie uczyc pisania i czytania, bede tez cwiczyla z nim polski, ale wolalabym go nie zniechecac i skupie sie przede wszystkim na mowie :)
Żłobek to cudowna instytucja i jak Adaś pójdzie do przedszkole będzie miał o wiele łatwiej. Oprócz samodzielności już teraz uczy się zasad bycia w grupie, na pewno mu to nie zaszkodzi. U nas tez jest rano płacz,a potem zabawa na całego :)
OdpowiedzUsuń