Adas, jak kazde dziecko, zmienia sie w zastraszajacym tempie. Nie nadazam za nim doslownie i w przenosni, bo jak sam o sobie mowi to "szybki Adas" :) Jeszcze wczoraj rzadzily autka, ukladanie drewnianych torow, drewnianych klockow, Duplo i puzzli, a dzisiaj znosi dziesiatki ksiazek i stanowczo mowi "czytac!".
Dzieki kilkutygodniowej, cudownie letniej pogodzie, mnostwo czasu spedzilismy w plenerach. Dziecko mialo czas sie pobawic, wybiegac, lekko zlapac kolorkow (faktor 50), poznac nowych znajomych i poszerzyc wiedze na temat swiata i przyrody. Nie musimy juz pilnowac kazdego jego kroku, ktory jest pewny, smialy i zdecydowany. Zatrzyma sie, gdy widzi, ze mama za nim nie nadaza :)
Ma potezne, troche pokrecone poczucie humoru (po rodzicach oczywiscie;)), ale kazdego dnia dostarcza nam oprocz smiechu takze duzo wzruszen, radosci i milosci, ktora bardzo szczerze, otwarcie i spontanicznie okazuje ("Tuli, tuli", "Cham cie"...).
Przynosi tez nam czasem zgryzot, nerwow. Ostatni skok rozwojowy dal sie nam wszystkich we znaki. Histerie (nie wiadomo wlasciwie o co) trwajace po pol godziny (!) zszargaly mi lekko nerwa. Sytuacje takie jak u Sroki zdarzaly sie codziennie po kilka razy. W akcie desperacji, gdy prosby o sprzatanie zabawek nie dawaly skutku ("Mama przata! - Ale ty sie bawiles, wiec teraz posprzataj. - Nieeeee!), powiedzialam, ze zaczne wszystko, co lezy na podlodze wyrzucac. Gdy zobaczyl, ze nie zartuje, posprzatal, zasnal na drzemke, wstal, przytulil mnie i powiedzial "dobrze". Od tamtej pory sprzatanie idzie bezproblemowo, choc z warunkiem, ze robi to sam i po swojemu (jego warunek dodam :)).
Apogeum skoku mielismy pewnego weekendu, kiedy szalal z wscieklosci i swiadomie uderzyl mnie w twarz. Wyszlam do drugiego pokoju, zaczelam plakac i zadzwonilam do meza, ze jak tak juz nie moge, ze dluzej nie wytrzymam...Ale juz w poniedzialek wrocil "Adas kochany" (tak sie przedstawia, zeby byla jasnosc :)) i od tamtej pory mowi pieknymi, pelnymi zdaniami :)
Przygotowujemy pana Adama na pojawienie sie braciszkow. Wie, ze mama ma w brzuszku "dwa dzidzie", ze jak sie pojawia bedzie im robil "aja, aja" i tulal, widzial tez przez chwile maluchy na USG. Teraz jestesmy na etapie przygotowania mu wlasnego pokoju. Wyrzucamy niepotrzebne rzeczy, przestawiamy, robimy miejsce na nowe meble i lozko. Co ciekawe Adas sam od jakiegos czasu lubil tam zagladac (do tej pory to byla graciarnia, w ktorej trzymalismy np jego starsze zabawki), zeby sie pobawic w samotnosci. Staram sie ufac wlasnemu dziecku, dawac mu jak najwiecej swobody i zachecac do samodzielnosci. Nawet kolezanka stwierdzila, ze na wiecej mu pozwalam, ale uznala, ze to przez ciaze :)
Zdecydowalismy sie, ze zapiszemy Adasia do przedszkola od wrzesnia. Bedzie chodzil do stycznia trzy razy w tygodniu od 8 do 13 ze sniadaniem i obiadem. Byc moze od nowego roku bedzie chodzil na wszystkie poranki, ale to jeszcze sie okaze. Poki co koszty bedziemy ponosic sami, a male nie sa :/ Gdy maluchy beda na swiecie powinnismy dostac zasilek na ten cel.
Uznalismy, ze Adas jest gotowy, ze bardzo chce sie uczyc, przebywac z dziecmi, a ja nie zawsze moge dac mu ta mozliwosc. Biega za dzieciakami na placu, probuje z nimi rozmawiac, nasladowac i jest mu przykro, gdy go nie rozumieja. W przedszkolu szybko pozna nowy jezyk, znajomych, bedzie mial dobra opieke i zorganizowany czas na zabawe, nauke, bieganie po podworku. Licze tez, ze wspolne posilki z innymi dziecmi sprawia, ze stanie sie bardziej samodzielny (nadal woli, gdy to ja karmie go lyzeczka...).
Oczywiscie kolejnym, waznym powodem jest to, ze Adas bedzie mial rodzenstwo, a ja nie bede miala wokol rodziny chetnej do pomocy. Tesciowa i mama beda do stycznia, a pozniej zostane zupelnie sama. Znam realia, wiem jak juz jest ciezko z jednym dzieckiem, a co dopiero z trojka ponizej 3 roku zycia. W czasie, gdy bede zajeta karmieniem, przewijaniem maluchow, nie bede mogla poswiecic starszakowi tyle czasu i uwagi, ile bym chciala i ile on bedzie potrzebowal.
Maz bedzie mogl mi pomoc dopiero w okolicach kolacji i kapieli oraz w weekendy, a ja znam siebie, swoje ograniczenia i doskonale zdaje sobie sprawe, ze nie jestem robotem, ze nawet dobra organizacja nie pomoze jak bede nieprzytomna ze zmeczenia i stlamszona przez hormony...Wole tego szalenstwa Adasiowi oszczedzic. Mimo, ze pewnie bedzie plakal i tesknil, to wiem, ze bilans wyjdzie na plus. Jako nauczycielka wychowania przedszkolnego jestem tego nawet pewna :)











Powiem tak pozytywne nastawienie to połowa sukcesu... Nie mam doświadczenie z trójką ;-) tylko z dwójką w małym odstępie czasu ... fakt nie było łatwo ... chwilami miałam ochotę wyjść i nie wracać ;-) Ale wiesz co ?? Ale tak patrząc z perspektywy czasu za nic w świecie bym nic nie zmieniała :-)))
OdpowiedzUsuńIm bliżej porodu tym więcej będzie obaw ... DASZ radę!!! Adaś będzie Ci pomagał ;-) będzie pokazywał autka braciszkom ;-) albo tak jak Gabi będzie się trzymał z daleka ;-) hehhee
Koniecznie pamiętaj też o sobie ... wiem że będzie ciężko znależć sekundę czasu dla siebie ale to bardzo ważne! tak żeby nie zwariować w tym wszystkim :*
Fajowo tak przygotowywać pokoik dla Adaśka :-)))) Przedszkole - bardzo fajna sprawa i dobrze że już teraz o tym pomyśleliście a nie w momencie kiedy pojawią się chłopcy! Adasiowi będzie łatwiej. I z dzieciakami będzie miał kontakt - Norbert poszedł do przedszkola z Gabi jak miał 1,5 roku miałam duże wątpliwości ale szybko przekonałam się ze to była dobra decyzja :-) zdobył wiele nowych umiejętności. Tz taki maluch całkiem inaczej się rozwija przebywając z innymi dzieciakami niż tylko z mamą ;-)
pozdrawiam serdecznie!!
Trzymam za Ciebie kciuki z całej siły :) Sama mam mnóstwo obaw, ale jak nie my to kto da radę? Na pewno będzie dobrze!
OdpowiedzUsuńCieszę się, że pomimo przeciwności, histerii i zbliżającego się pojawienia braci Adasia nie opuszcza Cię twoja siła i pozytywne nastawienie. To jest to, co trzyma nas w ryzach. Na pewno dacie radę. A Adaś to mądry chłopiec :)
OdpowiedzUsuń