Po
co kolejny raz sie produkowac, po co walczyc, upominac sie o strzepki
uwagi? Stare demony wracaja, zoladek scisniety w petle, poduszka
mokra od lez kolejna z rzedu noc. Nie wiem, ile jeszcze wytrzymam. Ile
jeszcze wytrzymam?! Prawda jest taka, ze doroslego rozni od dziecka
tylko to, ze troche ciszej walczy o uwage innych...
Do dupy mi z tym, ze ja tez tak bardzo jej potrzebuje. Do dupy mi z tym, ze codziennie walcze. Do dupy mi z tym, ze wszyscy maja mnie w dupie i zglaszaja sie tylko jak cos potrzebuja. Pieniedzy, seksu, uwagi. W zaleznosci od roli w moim zyciu.
Jestem w srodku pusta. Zadnych marzen, planow, pragnien. Stalam sie maszyna do spelnienia potrzeb innych, do wywiazywania sie ze swoich obowiazkow. Kazdy moj przyslowiowy kilometr wiecej przechodzi bez szczegolnego echa. Wzieta za pewnik mam ochote pierdolnac tym wszystkim i uciec. Moze tez od zycia.
Masz meza, dzieci - nie jestes szczesliwa?! Wynajmowany, ale za to domek z ogrodkiem - nie jestes szczesliwa?! "Are you happy mummy?" - pyta wlasne dziecko. Aren't you?! Wstyd! Jaka z ciebie matka?! Zona?! Wstydzilabys sie...Wstydze sie...
Od kiedy pamietam mojemu zyciu towarzyszy wstyd. Za ojca - pijaka i awanturnika. Mame, ktora go broni, zamiast nas chronic. Za biede, stare meble, pusta lodowke, znoszone po starszych kolezankach ubrania, dziurawe buty, brak pieniedzy na wycieczke szkolna, przybory, kanapki, za obiady szkolne oplacone przez socjal, za brak chlopaka, prawa jazdy, krzywe zeby, wyglad. Wstyd za braki w wiedzy, za nadwage, za plamy na ubraniu, kompulsywne zakupy i objadanie sie. Wstyd za krzyki na dzieci, brak cierpliwosci, brak czasu i checi na zabawe z dziecmi, na seks z mezem, za braki jezykowe, za zaleglosci w czytaniu ksiazek czy wiedzy o swiecie, za brak ajfona, ajpada i instagowna przeklamujacego rzeczywistosc. Wstyd za bycie fochujaca zona, ktora osmiela sie miec ambicje i marzenia, za to, ze oczekuje uwagi, dobrego slowa, gestu. Wstyd...
Podejrzewam, ze w dzisiejszych czasach bardzo szybko powstalaby strona na twarzoksiazce na temat takich jak ja, zatytulowana "Jaki wstyd! Niech zdycha!", a gdy zdechnie - "I bardzo dobrze, ze zdechla!!!", "Krzyz jej na droge!!!" czy "W koncu swiety spokoj!!! Jednego debila mniej!!!111jeden".
Nikt nie bedzie za toba plakal. A jesli juz to niedlugo. Jestes tylko kula u nogi. Przynosisz wstyd rasie ludzkiej. Nie masz sily? Jak to nie masz?! Musisz miec! Musisz sobie radzic! Nie mozesz plakac! Placz to wstyd! To znaczy, ze jestes slaba! Nie mozna byc slabym! Nie mozna okazywac slabosci! To wstyd! Jaka beka! Patrzcie! Zachowuje sie normalnie, wszystko zrobi co trzeba, a sil nie ma...
Depresja? Wez sie kobieto stuknij w glowe. W dzisiejszych czasach to taaakie modne. Tlumaczy celebrytow z ich grzechow, przewinien i lenistwa. Wymysl pseudopsychologow. Lepiej sie ogarnij, bo dzieci masz, meza, ktory ciezko pracuje na wasze utrzymanie. Jesli masz czas, zeby jesc, to co narzekasz? Kogo to obchodzi, ze gdy w koncu polozysz dzieci spac, to jeszcze sprzatasz, zmywasz, prasujesz. Przeciez widze, ze jestes zalogowana na twarzoksiazce. Wiem lepiej. Jaka depresja?! Przeciez da sie z tym normalnie zyc! W koncu ty zyjesz...(?)
Do dupy mi z tym, ze ja tez tak bardzo jej potrzebuje. Do dupy mi z tym, ze codziennie walcze. Do dupy mi z tym, ze wszyscy maja mnie w dupie i zglaszaja sie tylko jak cos potrzebuja. Pieniedzy, seksu, uwagi. W zaleznosci od roli w moim zyciu.
Jestem w srodku pusta. Zadnych marzen, planow, pragnien. Stalam sie maszyna do spelnienia potrzeb innych, do wywiazywania sie ze swoich obowiazkow. Kazdy moj przyslowiowy kilometr wiecej przechodzi bez szczegolnego echa. Wzieta za pewnik mam ochote pierdolnac tym wszystkim i uciec. Moze tez od zycia.
Masz meza, dzieci - nie jestes szczesliwa?! Wynajmowany, ale za to domek z ogrodkiem - nie jestes szczesliwa?! "Are you happy mummy?" - pyta wlasne dziecko. Aren't you?! Wstyd! Jaka z ciebie matka?! Zona?! Wstydzilabys sie...Wstydze sie...
Od kiedy pamietam mojemu zyciu towarzyszy wstyd. Za ojca - pijaka i awanturnika. Mame, ktora go broni, zamiast nas chronic. Za biede, stare meble, pusta lodowke, znoszone po starszych kolezankach ubrania, dziurawe buty, brak pieniedzy na wycieczke szkolna, przybory, kanapki, za obiady szkolne oplacone przez socjal, za brak chlopaka, prawa jazdy, krzywe zeby, wyglad. Wstyd za braki w wiedzy, za nadwage, za plamy na ubraniu, kompulsywne zakupy i objadanie sie. Wstyd za krzyki na dzieci, brak cierpliwosci, brak czasu i checi na zabawe z dziecmi, na seks z mezem, za braki jezykowe, za zaleglosci w czytaniu ksiazek czy wiedzy o swiecie, za brak ajfona, ajpada i instagowna przeklamujacego rzeczywistosc. Wstyd za bycie fochujaca zona, ktora osmiela sie miec ambicje i marzenia, za to, ze oczekuje uwagi, dobrego slowa, gestu. Wstyd...
Podejrzewam, ze w dzisiejszych czasach bardzo szybko powstalaby strona na twarzoksiazce na temat takich jak ja, zatytulowana "Jaki wstyd! Niech zdycha!", a gdy zdechnie - "I bardzo dobrze, ze zdechla!!!", "Krzyz jej na droge!!!" czy "W koncu swiety spokoj!!! Jednego debila mniej!!!111jeden".
Nikt nie bedzie za toba plakal. A jesli juz to niedlugo. Jestes tylko kula u nogi. Przynosisz wstyd rasie ludzkiej. Nie masz sily? Jak to nie masz?! Musisz miec! Musisz sobie radzic! Nie mozesz plakac! Placz to wstyd! To znaczy, ze jestes slaba! Nie mozna byc slabym! Nie mozna okazywac slabosci! To wstyd! Jaka beka! Patrzcie! Zachowuje sie normalnie, wszystko zrobi co trzeba, a sil nie ma...
Depresja? Wez sie kobieto stuknij w glowe. W dzisiejszych czasach to taaakie modne. Tlumaczy celebrytow z ich grzechow, przewinien i lenistwa. Wymysl pseudopsychologow. Lepiej sie ogarnij, bo dzieci masz, meza, ktory ciezko pracuje na wasze utrzymanie. Jesli masz czas, zeby jesc, to co narzekasz? Kogo to obchodzi, ze gdy w koncu polozysz dzieci spac, to jeszcze sprzatasz, zmywasz, prasujesz. Przeciez widze, ze jestes zalogowana na twarzoksiazce. Wiem lepiej. Jaka depresja?! Przeciez da sie z tym normalnie zyc! W koncu ty zyjesz...(?)




Mirka ściskam mocno!!! szkoda ze wirtualnie...
OdpowiedzUsuńWitaj,
OdpowiedzUsuńZnajdź coś co lubisz robić, niech to będzie coś rozwijającego, dodającego Ci skrzydeł.
Dobrym pomysłem jest ten blog, którego prowadzisz. Dobrze, że masz coś swojego, unikatowego.
A masz być może depresję sezonową, powinna minąć a Ty nie zagłębiaj się w niej tylko ożyj :)
No dobra, poplacz jeden czy ze dwa wieczory dla ulgi i gnaj dalej - wiesz, że nie tylko Ty zmagałaś się z takimi przeciwnościami losu, uświadom sobie że nie masz monopolu na nieszczęścia, ja budzę się z uśmiechem na twarzy odkąd sobie to uświadomiłam.
Ojciec pijak, brak kasy, złe wychowanie? Są gorsze rzeczy, stwórz rodzinę jakiej nie miałaś i ciesz się nią:)
pozdrawiam gorąco,
http://beautyinandoutside.blogspot.com/
Wracaj Mirka!
OdpowiedzUsuń