Ciezko, oj ciezko pisac, gdy wstaje sie o 5 rano, a otwarciu oczu towarzyszy placz i wrzask dochodzacy z lozeczka pod oknem. Starszy blizniak przez ponad rok nie wpadl na pomysl przesadnego placzu, jekow i krzykow w celu zwrocenia na siebie uwagi. Ale sie nawrocil i co najgorsze przekonal do robienia tego samego mlodszego o minute brata. Dwie drzemki? Stary, przeciez mozemy spac jedna, a pozniej przewracajac sie o wlasne stopy ze zmeczenia "umilac i ulatwiac" zycie mamy. Zmienianie pampersa? Co ty! Szkoda czasu! Zobacz jak sie porzadnie zapre i wygne, to moze mama da mi spokoj. Eh...Moze tobie sie uda...A teraz ci mlodszy pokaze co sie robi z naczyniami po jedzeniu i piciu. I z niechcianym jedzeniem...O! Jeszcze sprobuje wymuszac biciem! Jak uderze mame i od razu pogroze sam sobie palcem to nawet nie krzyczy tak mocno...I tak dalej, i tak dalej....
Najbardziej jednak daje mi sie we znaki to, ze od kilku miesiecy z chorowania, plynnie przechodzi sie w tryb zabkowania, poprzez skok rozwojowy (co w sumie przewaznie idzie w parze), by znowu powrocic do chorowania. Aktualnie 9 dzien nie wychodze z domu, bo starszak przechodzil ospe...
W miedzyczasie byly swieta Wielkanocne, maluchy nauczyly sie chodzic, a ich stan uzebienia to po 8 zebow dla kazdej paszczy, starszak dostal sie do szkoly, ktora wybralismy, twixy po wielu perypetiach otrzymaly brytyjskie paszporty, mama zdazyla schudnac i sie zestresowac, co spowodowalo powrot straconych kilogramow, tata dostal kilka siwych wlosow wiecej, rodzice przeszli kryzys i sie pogodzili, a przesypianie calych nocy spowodowaly efekt pobudek o 5 rano. Taka sytuacja...
Starszak za tydzien konczy 4 lata i z tej okazji na 3 dni przed wylotem na wakacje do Polski odbedzie sie garden party. Teraz zostalo mi zalatwienie tortu w ksztalcie Diplodocusa, przygotowanie jedzenia, ozdob, sweets bags i zaklinanie pogody. A i modlenie sie o to, zeby blizniaki w ten dzien nie postanowily wyskoczyc z ospa na przyklad...
Maluchy plynnie przeszly z trybu bobasowego na tryb maluszkowy, choc zdecydowanie zbyt szybko! Prawie slowo w slowo moglabym zacytowac ponownie tresc tego posta. Z ta roznica, ze twixy za niedlugo skoncza poltora roku. Nie moge sie nadziwic, ze starszak mial niecale dwa lata, gdy zaszlam w druga ciaze. Dla mnie byl wtedy juz mala, wyrosnieta madrala, a dzidziusie jeszcze dlugo beda przeze mnie nazywani dzidziusiami, bo ja sie nie zgadzam na to, ze tak szybko dorastaja. Nie i juz...




Ale się u Was dzieje... mimo tych chorób, ząbkowania i buntów :)
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za pogodę coby garden party się udało :)
Jak to moja znajoma ostatnio stwierdziła- coś wisi w powietrzu... Chyba wszyscy przeżywaliśmy kryzysu i choróbska w podobnym czasie, oby już tylko było lepiej ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy :)
coz sie bede rozpisywac??? moge tylko piatke z Toba przybic, u nas to samo... co te dzieci maja do zmiany pieluchy ???
OdpowiedzUsuńchyle czola przed Toba ja jednego ogarnac nie moge!
Bosz, mam to samo - szczęśliwie tylko w jednym egzemplarzu. Ale co dzień padam na twarz jak tylko obie pary moich ukochanych oczu się zamykają :)
OdpowiedzUsuń