poniedziałek, 22 września 2014

To jak to z ta miloscia?

 Zanim kobieta urodzi drugie dziecko (w moim przypadku dzieci), zastanawia sie milion razy jak to bedzie z ta miloscia. Czy mozna pokochac znowu tak, jak pierwszaka? Czy bedziemy czuli roznice w okazywaniu milosci dzieciom? Czy bedziemy ktores faworyzowac?
 Jak to u mnie poki wyglada? Ano tak, ze na przyklad biore Alexa w ramiona, tulam, caluje te madre czolko, wdycham zapach zupelnie inny, niz braci i mysle: "Hmmm chyba ciebie kocham najbardziej". Pozniej przewijam Maxia, wyglupiamy sie, on sie chichra w glos, pokazuje te slodkie doleczki w policzkach, bezzebny usmiech, a ja sie rozplywam, myslac: "O, to chyba ciebie kocham najmocniej". Nastepnie wtula sie do mnie Adi, patrzy na mnie swoimi pieknymi brazowymi oczami, mowi: "Kocham cie mamusiu. Poprosze czekoladke", a mnie wypelnia czulosc i milosc, bo przeciez kocham go najmocniej.
 I widze ich wszystkich na podlodze, jak sie razem kulaja. Maxia czolgajacego sie do najbardziej zakazanych miejsc, Alexa na kleczkach, ktory kiwa sie i frustruje, ze nie bardzo wie, co dalej robic, Adasia ktory oglada kartonowki, ktore kiedys namietnie czytal, a teraz wyciagnelam z garazu dla Tygryskow, i wiem, ze kocham najmocniej...Kazdego z nich. Razem i osobno. Absolutnie niepoliczalnie. I te mysli, ze nie mozna juz pokochac tak mocno kogos jeszcze wydaja mi sie teraz absolutnie niedorzeczne, a przyslowie, ze tylko milosc sie mnozy, jesli sie ja dzieli nabiera dla mnie zupelnie innego znaczenia...

1 komentarz:

  1. Zawsze się nad tym zastanawiałam, jak to jest mieć więcej niż jedno dziecko i kochać je wszystkie tak samo... pięknie to ujęłaś.

    OdpowiedzUsuń