Posiadanie wlasnego stylu bylo dla mnie bolaczka juz od wielu lat. Ciagle zmieniajaca sie figura, ciaze, zmiana stylu zycia spowodowala, ze zupelnie stracilam wyczucie w tym, co powinnam i co chce nosic. Wiele, bardzo wiele moich wyborow ciuchowych w ciagu ostatnich lat bylo pasmem porazek. Nie potrafilam dobrac sobie ubran, ktore bylyby i praktyczne, i w ktorych wygladalabym dobrze.
Kiedys kolezanka doradzila mi w kwestii dobrania ubran do figury, ale tak naprawde niewiele mi to pomoglo, bo okazalo sie, ze w UK moda rozni sie od tej w Polsce. Ciezko bylo mi znalezc doradzane fasony, ktore by mi sie podobaly i byly w przystepnej cenie. Wbrew pozorom ubrania klasyczne i ponadczasowe (i dobrej jakosci) w Anglii sa w bardzo wysokich cenach.Przez ostatnie dwa lata moje zakupy, to juz wogole bylo dno, szczegolnie ze wzgledu na ciaze i posiadanie 3 dzieci. Nie polecam kupowania ubran przy okazji zakupow np jedzeniowych - pieniadze w bloto ;)
Ostatnio maz zaskoczyl mnie tym, ze powiedzial mi wprost, ze mam jechac na zakupy, bo potrzebuje nowych ubran. Wyslal mnie na caly dzien do Westfields w Stratford (najwieksze tego typu centrum handlowe w centrum miasta w Europie), a sam mial w koncu dzien tylko dla siebie i dzieci :)
Wczesniej przemyslalam czego mnie wiecej szukam i w jakich kolorach. Juz od jakiegos czasu stwierdzilam, ze najlepiej czuje sie w zestawie kolorow marynarskich, czyli niebieski, granatowy, turkus, pomarancz, czerwien, czern, biel, szarosc, ktore mozna dowolnie miksowac razem. Poza tym miluje wszelkiego rodzaju paski, ktore od wielu lat kroluja w UK :)
Moje codzienne ubrania musza byc wygodne, przewiewne i praktyczne, ale przeciez to nie znaczy, ze musza byc to przyslowiowe dresy, prawda? Zawsze lubilam ubrania z tzw. pazurem, zacieciem rockowym i jako mama wcale nie musze wyzbywac sie swoich upodoban, zeby wygladac odpowiednio ;)
Przyjechalam z zakupow baaardzo zadowolona (dzieci i tata cale i zdrowe hehe). Uzupelnilam szafe rzeczami, ktore moge dowolnie zestawiac bez pudla, w ktorych czuje i wygladam moim zdaniem dobrze :) Przestalam sie przejmowac tym, czy pasuje to do mojej figury, bardziej skupilam sie na tym, czy maskuje co ma maskowac i czy podkresla co ma podkreslac.
Po rozpakowaniu zakupow postanowilam zrobic przegalad generalny szafy, pozbyc sie bez sentymentow rzeczy, ktore mi nie pasuja/nie nosze/nie pasuja do innych rzeczy itd. Zeby sobie pomoc ubieralam, zestawialam ubrania i dodatki oraz zrobilam sobie zdjecia, zeby zobaczyc jak RZECZYWISCIE wygladam.
Nie zostane nagle blogerka modowa, nie jestem znawczynia, gust mam jaki mam, ale pokaze wam kilka zdjec z efektow mojej pracy (plis nie zwracajcie uwage na moje wlosy i twarz, to bylo pod koniec dnia:)). W rolach glownych nowa niebieska torebka z Warehouse (pasuje mi do wszystkiego), czarne baletki z wyprzedazy w Aldo, kilka nowych i starszych ubran i ja - mama trzech chlopcow, kobieta za rok 30-letnia, rozmiar 42...
Nie zostane nagle blogerka modowa, nie jestem znawczynia, gust mam jaki mam, ale pokaze wam kilka zdjec z efektow mojej pracy (plis nie zwracajcie uwage na moje wlosy i twarz, to bylo pod koniec dnia:)). W rolach glownych nowa niebieska torebka z Warehouse (pasuje mi do wszystkiego), czarne baletki z wyprzedazy w Aldo, kilka nowych i starszych ubran i ja - mama trzech chlopcow, kobieta za rok 30-letnia, rozmiar 42...
























Zestaw 6 i 7 są the best. Poza tym bardzo fajne zestawienia, takie moje :)
OdpowiedzUsuńMoj maz mowi angielska moda ;) Ja juz wczesniej polubilam ciuchy z UK i ta mode. Mieszkajac w Polsce ubieralam sie w sh, gdzie wiekszosc ubran byla wlasnie z Wysp :)
UsuńWOW:) Niezłe łowy:)
OdpowiedzUsuńMnie zawsze przyjaciółka mówiła, że mam swój styl ubierania, problem w tym, że ja do tej pory nie mogę go odnaleźć i określić... Mam ten sam problem... Szafa przeraża zawartością, teraz nie mogę nic kupić choć wiele ubrań mi się podoba... Najpierw musze urodzić i uporać się z pociążową figurą... Czekam kiedy mój mąż mi powie :Bierz kobieto kasę i jedź na zakupy :D
Zeby nie bylo tak salodko, to powiem, ze maz najpierw powiedzial, ze nie podoba mu sie jak sie ubralam i zaczal wymieniac rzeczy, ktore jego zdaniem powinnam juz wyrzucic hehehe :)
OdpowiedzUsuńuuuu, ale wiesz, to w sumie też nienajgorzej, choć pewnie trochę zabolało. Przynajmniej się interesuje:)
Usuń