piątek, 16 maja 2014

Tygrysiatka

Daaawno nie pisalam juz o moich najmlodszych pociechach. Tego posta pisze juz 2 miesiac, wiec co chwile musze uaktualniac ;) Zaleglosci jest duzo, dlatego bedzie to dluga opowiesc...W koncu skonczyli juz 5 miesiecy!
 We wtorek chlopcy mieli kontrole z fizjoterapeutka i wazenie, wiec dane jak najbardziej aktualne. Alex wazy 6225g, a Max 6270g. Mlodszy nie tylko dogonil brata, ale i przegonil, jesli chodzi o wage :) Co do rozwoju, to jak sie okazuje rozwijaja sie jak najbardziej prawidlowo. Kulaja sie z brzuszka i na brzuszek, podnoszeni za raczki siadaja, lapia sie za stopy, lapia za zabawki. Miesnie nie spiete, odruchy prawidlowe, bioderka w porzadku.
 To byla nasza druga wizyta. Na pierwsza zapisala nas pielegniarka, ktora przyjezdza do nas wazyc maluchy. Zauwazyla, ze Alex wykrzywia szyje pod dziwnym katem (rzeczywiscie bylo tak przez kilka tygodni, przeszlo na szczescie samo). Na wizycie dostalam wytyczne, zeby czesciej ukladac ich na brzuszku i zachecac, do obracania glowki w rozne strony.
 Po miesiacach doswiadczen jako potrojna mama (pisalam o tym tu), musze przyznac, ze nie jest zle, bo moglo byc o wiele gorzej. Na przyklad chlopcy mogli miec kolki co wieczor, wysypki, ryki bez powodu, bezsennosc, ja moglam miec problemy z laktacja, gojeniem sie rany po cc, byc na diecie np bezmlecznej (wszystko to spotkalo moje kolezanki, ktore zostaly mamami w podobnym czasie). Nic z tych rzeczy!
 Mleka mam wystarczajaco dla tej dwojki. Wypijaja teraz po ok. 150ml porcje. Laktator jeszcze sie trzyma, choc dwa razy dokupywalam czesci zamienne, bo niektore popekaly od czestej sterylizacji. Nie jestem na zadnej diecie. Zdarza sie, ze maja bole brzuszka, ale poza sporadycznymi kolkami, to mecza zwykle gaziorki (pewnie dlatego, ze jem wszystko na co mam ochote).
 Nie maja takze problemow skornych. Twarzyczki mieli i maja pieknie gladkie. Mieli wprawdzie lekka ciemieniuche, ale po umyciu kilka razy specjalnym szamponem (Dentinox Cradle Cap) przeszla. Max mial przez dwa pierwsze miesiace zycia problemy z pupka. Zrobily mu sie saczace sie nadzerki i dopiero po smarowaniu mascia Metanium i przemywaniu pupy rumiankiem, ranki sie zagoily. Absolutnie nie polecam Sudocremu w takich przypadkach, bo objawy tylko sie nasilaly :/ Teraz pod pampersa smaruje Linomagiem lub Bepantenem.
 Chlopcy dosc duzo jeszcze spia w ciagu dnia. Praktycznie miedzy kazdym karmieniem zdarzy sie dluzsza lub krotsza drzemka. Dzien zaczynaja po 7 rano, wierca sie kulaja i ok. Maja stale pory karmienia, jak pisalam we wspomnianym wczesniej poscie. Po godzinie 18-tej zaczynaja marudzic i nawet, jesli dostali mleczko po 17-tej, to o godzinie 19-tej leza juz przebrani i nakarmieni (tudziez wykapani) w swoich lozeczkach i spia, albo czekaja na sen. Nie potrzebuja asysty, po prostu zostawiamy ich samych i czasem zasypiaja bez niczego, a czasem zawojaja jeszcze kilka razy o smoczka. Spia gleboko do ok. 1 w nocy, mleko, sen, 5 - mleko i do 7 sen.
 Nie potrafie dojsc do tego, czy to ja mam teraz inne podejscie, czy blizniaki sa inni niz Adas, ale jestem w szoku jak latwo daja sie ogarnac wieczorami. Sami wybrali sobie pore na zasypianie. Po kilku wieczorach marudzenia miedzy 18.30, a 19 doszlismy do wniosku, ze to ich czas i koniec. Szanujemy to ;) W czasie kapieli i pielegnacji sa wyluzowani, no i przede wszystkim nie ma mowy o zadnym usypianiu na rekach. Nie, zebym byla wyrodna matka, po prostu oni tego nie potrzebuja :)
 Generalnie malo jest noszenia na rekach w ciagu dnia. Gdy jeden kula sie na macie, drugi fika w kojcu, albo siedza w lezaczkach. Migruja tak caly dzien i choc wiadomo, ze po jakims czasie marudza (kupa, nuda, jestem glodny itd.), to nie placza bez powodu (przewaznie glosny placz to oznaka glodu lub bolu brzuszka).
 Obcy ludzie zaczepiaja mnie i pytaja, czy zawsze sa tacy spokojni i zrelaksowani. Naprawde szczerze odpowiadam, ze tak! Gdyby nie milion dodatkowych czynnosci, ktore musze wykonac jako mama blizniat i trzylatka, to moglabym nawet powiedziec, ze sa malo absorbujacy :)
 Nie uwazam, zeby byli szczegolnie pokrzywdzeni, bo nie nosze ich stale na rekach. Maja oczywiscie swoje porcje czulosci, tulaskow i wyglupow z mama, ale zdecydowanie sa bardziej "samodzielni", niz Adas byl w ich wieku. Sa wesolutcy, spokojni, nie placza z nieokreslonego blizej powodu.
 A teraz krotka charakterystyka Twixow :)

 Alex, inaczej zwany blizniakiem pierwszym, to skora zdjeta z tatusia. I fizycznie i temperamentem :) Jest spokojny, wywazony, usmiechniety, przylepa i miluch. Nie lubi chalasu, glosnego krzyku, placzu i tlumow. Zawsze wyglada jakby byl "ten wiekszy", bo maja z bratem inna budowe ciala, Alex ma tzw. waleczki do zacalowania :)


Czesciej niz Max chce byc tulany, gdy boli brzuszek latwiej usypia w moich ramionach. Z pleckow kula sie na brzuszek w sekunde, a pozniej placze, ze nieee luuuubiiii. Choc generalnie jest cierpliwszy od Maxa. W ostatnim czasie najchetniej lapie sie za stopy i pakuje je do buzi. To taki slodki misiak ;)


 Max przy bracie, to ten szybszy, zwinniejszy, bardziej impulsywny. Jest towarzyski, da sie wziac na rece i nakarmic "obcym". Tlumy go nie przerazaja. Jest szczuply i dlugi, bardziej przypomina mi budowa ciala malego Adasia. Ma w gornej czesci ucha malutka dziurke, ktora nie doksztalcila sie w wieku plodowym :) Pozniej zaczal sie usmiechac, a jak juz zaczal, to trzeba bylo sobie na ta przyjemnosc zasluzyc. Czesto ma powazny i badawczy wzrok. Kocha mleczko mamy bardziej niz brat. Wypije do dna, pozniej ulewa, w przeciwienstwie do Alexa, ktory wypije tyle, ile potrzebuje, za to nie uroni kropli :)

 Przewaznie karmie go pierwszego, bo pierwszy zaczyna sie upominac, a jak sie rozkrzyczy to nawet smoczek nie pomaga. Przy karmieniu trzyma sie za glowke albo uszko. Gryzie czesto piastki i kula sie na boczki, a od kilku dni tez na brzuszek. Maxik, nasze kochane sloneczko :)


 Moje chlopaki, najwieksze szczescie i hardkor w jednym :) Nie oddalabym za zadne skarby swiata, zagryzlabym, jesli ktos chcialby skrzywdzic. Bojcie sie baby, bo bedziecie mialy wymagajaca tesciowa ;)

2 komentarze:

  1. Oni są do schrupania!
    Fajnie, ze tak wszystko ogarniasz. Moja koleżanka ma też bliźnięta (poza tym, jedną, starszą córeczkę) i mówi, że bliźnięta zupełnie inaczej się wychowuje - są spokojniejsze bo ponoć mają swoje towarzystwo :)

    OdpowiedzUsuń