Gdy pogoda dopisuje, a szanowny Pan Mezulo ma wolny dzien, wybywamy z domu, w ktorym (co bede oszukiwac) czuje sie czasem jak w zamknietej klatce z trzema Tygryskami. I nie wazne, ze ledwo przyjedziemy, to trzeba znalezc miejsce zeby przewinac i nakarmic dzieciaki. Ze akurat maja atak bolu brzuszka. Ze trzeba gdzies odciagnac mleko. Ze ledwo usiadziemy i cos zjemy, to znowu trzeba karmic i przewijac. A starsze wola: "Siiiikuuuuu!", a mlodsze placza, bo kupa...
Wazne, ze wracamy zmeczeni, ale mimo wszystko zrelaksowani (tak, to mozliwe!). Nacieszeni widokami, sloncem, soba, zyciem...
Hever Castle
Fajnie Was tak podziwiać :)
OdpowiedzUsuńMiałam się odezwać i czasu ciągle brak, ale co się odwlecze, to nie uciecze :)
Ależ masz fajnych chłopaków!!
OdpowiedzUsuńNIe wiem kochana jak Ty dajesz radę hehehe przyznaj się sklonowałaś się ???
:* <3
Ale masz wesoło. Tyle dzieci wokół :)
OdpowiedzUsuńCudownie, że nie siedzicie w domu ! Na pewno to dla was nie mały kłopot, ale dajecie świetny przykład !
OdpowiedzUsuń