czwartek, 24 kwietnia 2014

Wszystko o Adamie

Dzisiaj tekst z cyklu kronikarskiego. Glownie dla mnie, bo ze wzgledu na uciekajacy przez palce czas wiele rzeczy mi umyka. Bedzie o Tygrysku - Adasiu, bo wedlug niego wszyscy jestesmy Tygryskami. Dzidzie Tygryski, on Tygrysek, mama Tygrys, tata Tygrys. Nie mam pojecia skad mu sie to wzielo. Tygryski i juz :)
 Adas za kilka tygodni skonczy 3 lata, ale postanowilam napisac podsumowanie juz teraz, bo nie wiem, czy pozniej wystarczy mi czasu i sil. Szczegolnie, ze bliznieta wymagaja coraz wiecej uwagi.
 Zacznijmy od fizjonomii Pana Adama :) Jesli chodzi o wzrost, to przyznam bez bicia, nie sprawdzalismy ostatnio, ale ubrania nosi na rozmiar 98 i to wlasciwie od niedawna. Waga ok. 13,5kg. Rozmiar buta 8 (angielksa rozmiarowka). Regularnie juz odwiedza dentyste i okuliste, ale na szczescie tylko kontrolnie. Czesto ma katar, wiec podejrzewam alergie niestety :/ Po przejsciach z lekarzami, wiemy, ze zdrowy, tylko podatny na infekcje (ze wzgledu na pozne i szczegolnie dokuczliwe zabkowanie). Jest samodzielny - je sam lyzeczka, widelcem (jeszcze kilka miesiecy temu mial z tym trudnosci). Potrzeby zalatwia na nocnik (sam chodzi, wola tylko aby pomoc mu sie wytrzec), pampersa ma jeszcze na noc, nie ma problemu, gdy trzeba zrobic sisi lub kupke do ubikacji. Nie ubiera sie jeszcze sam, ale ma coraz wiekszy wplyw na wybor ubran, ktore chce nosic :)





 Mowi pieknie pelnymi zdaniami po polsku i po angielsku. Baaardzo chce sie uczyc obu jezykow. Poszerza slownictwo, pyta, docieka, powtarza uparcie. Mowi, mowi, mowi. I spiewa! Bardzo duzo spiewa, poznanych w zlobku piosenek :) Jest bardzo rezolutny, ma pokrecone poczucie humoru po tatusiu i duza wrazliwosc. Nie lubi, gdy podnosimy glos, czy sie smucimy ("Mamusiu, zrob ladna minke", "Nie krzycz na Adasia", "Masz wesola minke?").
 Chodzi nadal do zlobka na trzy poranki w tygodniu. Bardzo lubi tam chodzic, czuje sie tam "u siebie", jest bezpieczny, wynosi stamtad bardzo duzo nowych slow, umiejetnosci, piosenek i...infekcji niestety :/  Mam nadzieje, ze po tym strasznym okresie, teraz juz bedzie lepiej, ze przechorowal swoje i nabral odpornosci. Na szczescie pogoda dopisuje ;)
 Od ponad roku, prawie codziennie chce bawic sie drewnianymi torami i pociagami. Wogole pociagi to jego glowne zainteresowania (choc generalnie "siedzi" w motorystyce). Uwielbia serie bajek o Thomasie. Ta telewizyjna i ta do czytania. Obie "piluje" codziennie do znudzenia. W pierwszej piatce ulubionych zabaw znajdziemy tez ukladanie puzzli (30-tki to juz pikus dla niego), ukladanie klockow Duplo i czytanie ksiazeczek.
 Zrezygnowal juz z dziennych drzemek. Czasami tylko "padnie" na sofie, ale gdy sie budzi jest zwykle marudny, wiec juz wole go przetrzymac do wieczora. Ok 19-tej idzie sie kapac z tata, zasypia kolo 20-tej (najpozniej o 21, niezaleznie czy byla drzemka czy nie), a wstaje po 6, co dla mnie jest dobijajace z uwagi na to, ze karmie dzieci o 5 :/ Budzi sie raz w nocy na mleko. Zostawilismy ten rytual, bo nie chce pic wogole mleka w ciagu dnia, a z mlecznych rzeczy akceptuje "petitki" (typu serek, np danonki). Czasami nad ranem przychodzi spac do nas, gdy jest chory chce spedzac z nami wiekszosc nocy, ale generalnie spi ladnie w swoim lozku i wlasnym pokoju.
 Z jedzeniem przez wychodzace 5-tki byl duzy problem. Przez pozne zabkowanie nie chcial poszerzac za bardzo gamy nowych smakow i tekstur. Jego dieta jest monotematyczna, mocno okrojona, choc przyznam, ze jak cos lubi, to potrafi zjesc tego duzo :) Pocieszajace, szczegolnie, ze ostatnio sie przekonalam jak duzo je w porownaniu do innych, znanych mi dzieci (a myslalam, ze jest zle :p).
 Na sniadanie i kolacje najchetniej je tosty (najczesciej take pol na pol pelnoziarniste) z maslem lub dzemem (ewentualnie chleb lub bulki), czasem koleczka zbozowo-czekoladowe, ale na sucho (lub w ciagu dnia jako przekaska). Na chlebie oprocz masla i dzemu zaakceptuje tylko ogorka zielonego i rybe z puszki w sosie pomidorowym. I nic wiecej! Nie chce jesc szynki, sera, parowek...Bylabym tym bardziej zalamana, ale na szczescie obiady zjada bardziej roznorodne :) Glownie to dania opierajace sie na ryzu, makaronie i kaszy. Z zup najlepiej rosol lub pomidorowa z duza iloscia makaronu. Z miesa zje tylko kotleta w panierce (chyba, ze przemyce rozdrobnione w potrawie, jak rybe, ktorej nie zje nawet w formie paluszkow rybnych). Poza tym akceptuje tez nalesniki, racuszki na jogurcie, a w restauracji najchetniej wybierze chleb lub bulke czosnkowa (uwielbia! dzisiaj zjadl z 6 kromek) lub frytki (koniecznie z ketchupem).
 Pije wode lub wode z sokiem. W ciagu dnia wypije chetnie tez soczek z butelki z dziubkiem, sok wyciskany z jablek lub pomaranczy, sok typu Kubus. Nie chce nic na cieplo :/ Chociaz ostatnio daje mu popijac kawe zbozowa, ale smakuje mu tylko ta popijana ode mnie. Kakao mu nie zasmakowalo, ale bedziemy probowac dalej.
 Ulubione owoce to jablka, pomarancze, mandarynki, winogrona, banany, jagody, gruszki i truskawki. Ze slodyczy absolutnym numerem jeden sa zelki. Uwielbia wrecz. Daje mu tez takie "oszukane", czyli suszone owoce w formie zelkow czy nitek. Czasem zje jakies ciasto (ostatnio np zasmakowal mu paczek, lubi bardzo muffiny), krakersy literki (Lajkonik), wyciskane z woreczkow owoce w musie, chrupki kukurydziane. Nie jest wielkim fanem czekolady w przeciwienstwie do mnie:)
 Adas coraz chetniej wspolpracuje w zabawie z rowiesnikami. Nadal ulubionymi przyjaciolmi sa Antos i Mariolka (a ich mamy ulubionymi kolezankami jego mamy), ale zauwaza tez inne dzieci np na placu zabaw. Gdy nie jest w zlobku, bawi sie samodzielnie w domu, czasami wlacze mu bajki na godzine rano i po poludniu. Moze wyjde na wyrodna matke, ale nauczylam dziecko samodzielnej zabawy. Adas potrafi zajac sie sam soba nawet kilka godzin! Ja asystuje mu glownie przy zabawach plastycznych, naklejaniu naklejek, czytaniu ksiazeczek, no i zabawie na dworze. Od zabaw z rodzicem jest u nas glownie tata, choc i jemu rzadko kiedy Adas pozwala dotykac swoje zabawki, bo przewaznie konczy sie na klotni, gdy tata bawi sie nie po jego mysli :)
 Z czym mamy problem? Glownie z zazdroscia o maluchy. Kocha ich mocno, caluje, zabawia, ale...czasem scisnie za mocno, za mocno przytuli lub wykreci raczke. Krzyczy glosno specjalnie gdy spia lub placza. Czasem zeby dokuczyc. Przeszkadza nam, gdy karmimy bliznieta, gdy trzymamy na rekach wpycha sie na trzeciego domaga sie czulosci i przytulenia. Staramy sie, aby nie czul sie zaniedbywany, ale niestety wychodzi na to, ze z nadmiaru obowiazkow mamy dla niego mniej czasu. Chcemy mu tez pokazac, ze jest wazny, ale...nie najwazniejszy. Ze Max i Alex tak samo zasluguja na nasza uwage. Zdaje sobie sprawe, ze to moze byc ciezkie do pojecia dla takiego malucha, dlatego musimy uzbroic sie w duuuuuzo cierpliwosci. Bo gdy pan Adam jest jeszcze dodatkowo poddenerwowany zmeczeniem, to konczy sie na krzyku i upominaniu, a w konsekwencji na jego placzu (czasem i moim rowniez:/).
 W takich chwilach ciesze sie, ze dalismy mu tak wiele uwagi i czulosci przez te ponad dwa lata, bo wiem, ze chlopaki juz tego nie beda mialy. Oni nigdy nie beda mieli nas "na wylacznosc"...
 Nadal jest dla nas najwiekszym cudem swiata i przyznaje sie bez bicia, ze rozpuszczamy go kiedy sie da. Codziennie patrze w te piekne brazowe oczy i nie moge sie nadziwic, ze juz taki duzy, madry, swiadomy...Po prostu cudowny! :) :) :)

2 komentarze:

  1. Mądry i fajny z niego chłopak! I te oczy :D
    Fajne podsumowanie :). Też muszę takie pełne zrobić.
    To jest właśnie dobre, że mimo tego że teraz macie dla Adasia mniej czasu to zawsze masz świadomość że byłaś tylko dla niego przez cały czas póki maluchów nie było.

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczny chłopczyk z tego Pana Adama :)
    U nas jeśli chodzi o zabawę to jest podobnie - motoryzacja jest the best. A w słodyczach odwrotnie - żelkami pluje na wszystkie strony, ale czekoladę uwielbia... tak jak ja.

    OdpowiedzUsuń